Dawid Podsiadło: Nie zrezygnuję z tworzenia dobrej muzyki

Mimo młodego wieku osiągnął już wiele – ma na koncie diamentową płytę, komplet Fryderyków, uwielbienie fanów i szacunek krytyków. W listopadzie 2015 r. wydał drugi solowy album „ Annoyance and Disappointment”. Tytuł nie odzwierciedla rzeczywistości – nie ma rozdrażnienia, ani rozczarowania, jest tylko zachwyt.

Z Dawidem Podsiadło rozmawia Anna Karulska

0efe1565-d43b-47dc-8e87-b889d45b10ae-002

Ostatnio zostałeś bohaterem roastu Kuby Wojewódzkiego. Mało kto przypuszczał, że  poradzisz sobie w takiej formule, a tymczasem oczarowałeś publiczność. „Król roastu”, „Bezkonkurencyjny Dawid”- takie opinie górowały. Jesteś dumny?

Jasne, zawsze jest miło, gdy słyszy się miłe słowa na swój temat, to jest extra. Smutne jest jednak, że wiele osób wypowiada się krytycznie na temat tego roastu. Mówią, że to było słabe wydarzenie, dziwią się, jak można tak obrażać innych, a następnie wyciągają moją osobę mówiąc „on był spoko”, „on jako jedyny był w porządku”.

A Ty tak naprawdę złamałeś konwencję.

Dokładnie. Roast polega na tym, by się wzajemnie obrażać. Taki jest plan, a ja wbrew pozorom nie spełniłem wymagań tego wydarzenia. .

Bałeś się wejść w te ramy?

Na początku planowałem pójść w taki sam rodzaj humoru, jaki prezentowali inni uczestnicy, ale uznałem, że w moim wykonaniu byłoby to niewiarygodne. Postawiłem więc na taką niezręczną, w nieoczywisty sposób, zabawną formę.

Sam napisałeś tekst swojego przemówienia?

Autorem jest Wojtek Fiedorczuk, on napisał bazę. Później pracowałem nad nim wspólnie z Michałem Kempą, Antonim Syrkiem-Dąbrowskim i Cezarym Jurkiewiczem. Podczas występu zadziałał stres, więc niektóre fragmenty były improwizowane przeze mnie, ale fundament zawdzięczam Wojtkowi. On ma podobne poczucie humoru do mojego i cieszę się, że mi pomógł, bo dzięki temu filmik z moim występem podbija teraz internet (śmiech).

Ostatnia płyta też podbija rynek muzyczny, a trasa koncertowa została wyprzedana w całości . Sukcesy jeszcze Ci się nie nudzą?

Nie, nie nudzą się, absolutnie. Może tak być cały czas, bo jest bardzo przyjemnie (śmiech).

Wydając drugi album solowy przeczuwałeś tak pozytywny odbiór?

Podczas tworzenia materiału nigdy nie myślę, jaki będzie jego odbiór. Oczywiście mam nadzieję, że się spodoba, ale nie jest to głównym elementem mojej analizy. Wiem, kiedy coś jest dobre, a kiedy złe i dopiero gdy jest dobre decyduję się pokazać to innym.

Boisz się czasem, że aprobata tego, co robisz kiedyś się skończy?

Nie, raczej spodziewam się, że tak kiedyś będzie.

Co wtedy?

Dalej będę robił rzeczy, z których będę zadowolony. Nie zrezygnuję z tworzenia dobrej muzyki, na rzecz tego by była ona muzyką popularną.

Dojrzałe podejście.

Staram się (śmiech). Przede wszystkim chcę się rozwijać.

Elementem tego rozwoju jest m.in. pisanie polskich tekstów? Pamiętam, jak jeszcze niedawno powtarzałeś, że masz z tym problem.

Tak, zacząłem wreszcie pisać po polsku i bardzo mnie to cieszy. Tylko w jednym utworze skorzystałem z pomocy i napisałem tekst wspólnie z Karoliną Kozak, cała reszta jest mojego autorstwa. To dla mnie bardzo ważne, bo chcę śpiewać swoje słowa.

Jak śpiewasz cudze to jesteś tylko odtwórcą?

W taki sposób to postrzegam. Znam oczywiście kilku artystów, którzy nie piszą swoich tekstów, a mimo to ich podziwiam, ale…

…czasami jednak brakuje tego elementu?

Dokładnie. Zawsze, jak mi się podoba jakaś piosenka, czy płyta to sprawdzam o niej informacje. Gdy widzę, że osoba, która wykonuje dany utwór nie jest autorem słów, to czegoś  mi brak.

Ty jednak pisałeś wcześniej swoje teksty, tyle tylko że w języku angielskim.

Z angielskimi tekstami nigdy nie miałem problemu, zawsze to czułem i to mi wychodziło. Na polskie teksty natomiast nie byłem chyba wcześniej gotowy.

One mocniej działają na odbiorcę?

Zdecydowanie.

Napisanie tekstu po angielsku i przetłumaczenie go nie zdałoby egzaminu?

Nie zawsze. Przy pierwszej płycie zrobiłem tak z „Nieznajomym”. Napisałem tekst po angielsku, a Karolina Kozak przełożyła go i to zadziałało. Z innymi utworami już się tak nie dało. W języku angielskim słowa można interpretować na różne sposoby, mają one głębszy sens, po polsku natomiast były zbyt proste.

A że Ty prostych tekstów nie chciałeś, to napisałeś m.in. „W dobrą stronę”.

To jeden z moich najważniejszych utworów. Mówi o tym, co mnie bulwersuje – o agresji wobec drugiego człowieka, o braku szacunku dla jego inności. Obserwuję wiele takich sytuacji w życiu codziennym i pomyślałem, że dobrze byłoby napisać o tym piosenkę. Bezpośrednią inspiracją była płonąca tęcza w Warszawie.

Tych inspiracji można odnaleźć sporo w Twoich tekstach, często są to całe cytaty.

Rzeczywiście, cytatów jest sporo, choć czasem są one nieco abstrakcyjne…

Jak w utworze „Lugosi”?

Wykorzystałem w nim cytat węgierskiego aktora Bela Lugosi z filmu „Glen or Glenda” Ed’a Wood’a. Nie ma on większego sensu, po polsku brzmiałby mniej więcej tak, żeby „strzec się zielonego smoka, który siedzi na Twojej macie przed drzwiami, zjada małych chłopców i ślimaki z dużymi ogonami”. To dosłowny cytat z filmu i tam też brzmi dość abstrakcyjne, ale w tej piosence fajnie mi się to skomponowało w całość i cieszę się, że mogłem wykorzystać swoją inspirację filmową.

W inspiracjach nie mogło zabraknąć też gry Final Fantasy. Tytuły Twoich solowych płyt są z niej zaczerpnięte, a poszczególne wersy znajdują się i w treści utworów . To musi być mądra gra.

Wiadomo (śmiech). Bardzo mnie inspiruje, często wybieram sobie z niej konkretne zdania, a później na nich buduję całą historię.

Jakiś przykład?

W grze jest postać która nazywa się Red XIII. To gadający pies – jest czerwony, ma ogon, chodzi na czterech łapach. W pewnym momencie gry przebiera się za marynarza. Idzie na dwóch nogach i udaje człowieka. Mówi wtedy: „It’s pretty hard standing on two feet”, czyli że dość ciężko stoi się na dwóch nogach. Jest to kwestia przypisana ewidentnie do tej postaci. Nie mówi on o metaforycznym sensie tego, że ciężko się stoi na ziemi, tylko jest psem i dlatego utrudnieniem dla niego jest stanie w pionie. To zdanie utkwiło mi jednak w pamięci i wykorzystałem je w utworze „Forest”, który będzie moim następnym singlem. Ten cytat otwiera zwrotkę, a zaraz po nim dopisałem „When the planet keeps on turning”.

Czyli wyciągasz poszczególne wersy i dopasowujesz do siebie. Bawisz się słowem.

Bardzo mi się taka zabawa podoba. Wyciągam wers z totalnie innej historii, z innego kontekstu i dopasowuję go do tego, co chcę przekazać. Oddaję hołd grom, które lubię, a do tego mam fajną historię. Bo to przecież prawda, że ciężko jest stać na dwóch nogach, kiedy świat się kręci. I tym sposobem mam fajne, metaforyczne zdanie.

Twoje inspiracje są fascynujące. Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

Toruń, 20.02.2016 r.