Strach

[et_pb_section admin_label=”section”][et_pb_row admin_label=”Wiersz”][et_pb_column type=”4_4″][et_pb_post_title admin_label=”Tytuł posta” title=”on” meta=”off” author=”on” date=”on” categories=”on” comments=”on” featured_image=”off” featured_placement=”below” parallax_effect=”on” parallax_method=”on” text_orientation=”center” text_color=”dark” text_background=”off” text_bg_color=”rgba(255,255,255,0.9)” module_bg_color=”rgba(255,255,255,0)” title_all_caps=”off” meta_font_size=”14″ use_border_color=”off” border_color=”#ffffff” border_style=”solid” title_font=”|on|||” title_font_size=”30px”] [/et_pb_post_title][et_pb_text admin_label=”Tekst” background_layout=”light” text_orientation=”justified” text_font_size=”14″ use_border_color=”off” border_color=”#ffffff” border_style=”solid”]

Nawet po zakończeniu performance’u miałem dziwne poczucie, że on trwa nadal. Wrażenie to utwierdziło mnie w przekonaniu, że ludzka wyobraźnia nie ma granic, a człowiek może tworzyć rzeczy, które napawają ogromnym zdziwieniem i podziwem.

Osoby czekające na spektakl przywitał film przedstawiający natłok owadów, którym towarzyszyła niepokojąca muzyka i groźny głos deklamujący niezrozumiałe słowa. Już samo to budziło niepokój, który dodatkowo wzmógł dziwny pakunek znajdujący się pod sceną. Muzyka rozwijała się. Stawała się coraz bardziej nachalna. Przeszkadzała. Straszyła… To, co znajdowało się zawinięte w tekturę i liny zaczęło się ruszać. Poruszało się coraz gwałtowniej, aż nagle tektura została przebita. Wystawała z niej biała, straszna ręka trzymająca nóż. Nigdy nie sądziłem, że w świecie, w którym horrory stały się tak popularne, wywrze na mnie wrażenie blada dłoń z nożem przebijającym tekturę – a jednak. Przestraszyłem się performance’u, a to był dopiero jego początek.

Stwór wydostał się. Był cały biały, miejscami widać było jego krew. Wyglądał jak żywy trup. Na ciele miał rozdarte łachmany. Poruszał się… cóż, to by trzeba było zobaczyć, mogę tylko powiedzieć, że to nie było ludzkie… W tle, na ekranie, pojawiły się tańczące dziewczynki zupełnie niepasujące do przedstawianej na scenie sytuacji. Potwór starał się je naśladować, co nie do końca mu wychodziło. Przesuwał też kamień, do którego przywiązany był pakunek, z którego się wydostał i rozsypał ziarna z noszonego na plecach worka. Następnie zaczął się w nich tarzać, ziarna przyczepiały się do niego. W tym momencie uwagę przyciągnęła rana w nodze postaci – płynęła z niej krew. Ranę tę postać zadała sobie podczas wydostawania się z worka. W końcu stwór zaczął schodzić ze sceny i wyszedł. Zniknął z pola widzenia. Po chwili rozległy się oklaski, lecz postać już nie wróciła.

O samej aktorce można powiedzieć to, że do perfekcji opanowała ruch. Nigdy wcześniej nie widziałem czegoś podobnego. Poruszała się jak śmierć. Powoli zbliżała się do widza, jakby spotkanie było nieuchronne, jakby była to tylko kwestia czasu, kiedy zabierze go do swego świata. Według mnie to właśnie o to chodziło w spektaklu – o przedstawienie śmierci i strachu, który ona powoduje. Wydostawanie się z pakunku i uwalnianie od przywiązanego do niego kamienia wydawało mi się inscenizacją śmierci topielca. To osoba, która zmarła – pożegnała świat żywych w zamknięciu i powitała świat zmarłych – wychodząc z zamknięcia.

Wszystko to przypominało, jak już wcześniej wspomniałem, koszmar i trzeba tu dodać – koszmar senny. To właśnie sen najbardziej przypomina człowiekowi śmierć. Próba uniesienia głazu wydawała się próbą powrotu do świata żywych. Tak jakby postać chciała odwrócić to, co już zostało dokonane. Stopniowo jednak dochodzi do niej smutna prawda – nie żyje. Ostatecznie uświadamia to sobie, kiedy próbuje naśladować tańczące dziewczynki. Nie udaje jej się to. Jej świat jest inny i nie ma tu miejsca na to, co zapamiętała ze świata, w którym wcześniej żyła. Wszelkie próby powrotu są skazane na porażkę. Kiedy to pojmuje, pojawia się worek z ziarnami. Co robi postać? Rozrywa go, obtacza ziarnem i wychodzi. Według mnie wyrusza, aby siać strach i niepokój. Łamie tak zwaną „czwartą ścianę”, jednocześnie przemieszczając się ze świata martwych z powrotem do żywych. Część ziaren odrywa się z jej ciała, pozostając przy widzach.

Kiedy znika, pojawiają się oklaski, które zazwyczaj powodują, że wszystko wraca do normy, postać staje się zwykłym człowiekiem, koniec udawania. Nie w tym przypadku. Niepokój i strach pozostają z widzem nadal. Stają się jego częścią. Uczucie, które ma się w sobie po doświadczeniu tego performance’u, można porównać do obudzenia się ze strasznego snu. Przedstawienie zostało zakończone?

autor tekstu: Bartłomiej Zaleśkiewicz

zdjęcia: Paula Kira Gałązka

Tekst pochodzi z 6. numeru Klamrowej Gazetki Festiwalowej

[/et_pb_text][et_pb_gallery admin_label=”Galeria” gallery_ids=”76853,76854,76855″ fullwidth=”on” show_title_and_caption=”on” show_pagination=”on” background_layout=”light” auto=”off” hover_overlay_color=”rgba(255,255,255,0.9)” caption_font_size=”14″ caption_all_caps=”off” title_font_size=”16″ use_border_color=”off” border_color=”#ffffff” border_style=”solid”] [/et_pb_gallery][/et_pb_column][/et_pb_row][/et_pb_section]