Recenzja spektaklu "Wiśniowy sad"

[et_pb_section admin_label=”section”][et_pb_row admin_label=”Wiersz”][et_pb_column type=”4_4″][et_pb_post_title admin_label=”Tytuł posta” title=”on” meta=”off” author=”on” date=”on” categories=”on” comments=”on” featured_image=”off” featured_placement=”below” parallax_effect=”on” parallax_method=”on” text_orientation=”center” text_color=”dark” text_background=”off” text_bg_color=”rgba(255,255,255,0.9)” module_bg_color=”rgba(255,255,255,0)” title_all_caps=”off” meta_font_size=”14″ use_border_color=”off” border_color=”#ffffff” border_style=”solid” title_font=”|on|||” title_font_size=”30px”] [/et_pb_post_title][et_pb_image admin_label=”Obraz” src=”http://kulturalnytorun.pl/wp-content/uploads/2016/05/Wiśniowy-sad2-photo-©-Koen-Broos.jpg” show_in_lightbox=”off” url_new_window=”off” animation=”fade_in” sticky=”off” align=”center” force_fullwidth=”off” always_center_on_mobile=”on” use_border_color=”off” border_color=”#ffffff” border_style=”solid”] [/et_pb_image][et_pb_text admin_label=”Tekst” background_layout=”light” text_orientation=”justified” text_font_size=”14″ use_border_color=”off” border_color=”#ffffff” border_style=”solid”]

Wśród dramaturgów, po utwory których najczęściej sięgają aktorzy belgijskiej grupy Tg STAN, szczególne miejsce zajmuje Antoni Czechow. W repertuarze zespołu znajdują się już takie spektakle jak Trzy siostry, Wujaszek Wania, Iwanow czy wreszcie Wiśniowy sad – dramat o utracie jednego świata, ale i nadziei na inny.

„Wiśniowy sad” w wykonaniu belgijskiego zespołu teatralnego jest plastycznym, ożywionym współczesną muzyką rozrywkową, niepozbawionym tempa oraz energii w grze aktorskiej obrazem, co daleko odbiega od posągowej kreacji świata w dramatach Czechowa. Aktorzy zapełniają Czechowskie pauzy śmiechem czy ożywionym gestem, czym nie tylko nadają całości ów wyraz, lecz także chowają pod nimi powracającą w niepokojących dźwiękach muzyki czy rażącym pomarańczową kolorystyką obrazie zmierzchu zbliżający się koniec ich szlacheckiego świata.

Zwłaszcza grająca postać Raniewskiej Jolente De Keersmaeker niemal do końca spektaklu stara się zachować postawę energicznej i nieco roztargnionej gospodyni, jakby wierzyła, że w ten sposób przegoni nie tylko natrętne myśli. Jeszcze inny wydźwięk ma scena energicznego tańca, w której zwłaszcza w wykonaniu Ani, ale też pokojówki oraz guwernantki jest on znakiem pragnienia wyswobodzenia się ku jeszcze nieznanemu, ale na pewno innemu życiu. Mówią o tym także ich stroje – współczesne, kolorowe i oddające swobodę ruchów. Przedstawienie to od początku buduje się na pewnym, wyłaniającym się raz po raz, rodzaju napięcia między skrywanym lękiem przed utratą rodzinnego majtku, który jest znakiem ostoi określonej tradycji, a pragnieniem innego świata, co zdradza szczególnie postać Ani, córki Raniewskiej.

Kiedy spektakl biegnie ku zakończeniu, taniec i rozrywkowa muzyka nieco zastępują energię gry aktorskiej, która dominowała na początku. Od tej chwili ich postacie zaczną przechodzić w stan pewnego wyciszenia i rezygnacji, gra będzie bardziej spowolniona. Jednoczenie zacznie pojawiać się wyczekiwanie czegoś innego, które, co ważne, nie zagłuszy owej atmosfery cichego smutku. To niezwykle istotne, że aktorom udaje się zrównoważyć te dwie różne emocje i dwa style gry, aby zaznaczyć nadejście nieuniknionego. Po to, by o tym przypomnieć oraz pokazać, jak nadzieja może przenikać przez tłumioną rozpacz, belgijscy aktorzy wracają do wiśniowego sadu.

autorka tekstu: Agnieszka Górska

[/et_pb_text][/et_pb_column][/et_pb_row][/et_pb_section]