Piotr Rogucki: Liczę na inteligencję fanów

[et_pb_section admin_label=”section”][et_pb_row admin_label=”Wiersz”][et_pb_column type=”4_4″][et_pb_post_title admin_label=”Tytuł posta” title=”on” meta=”off” author=”on” date=”on” categories=”on” comments=”on” featured_image=”off” featured_placement=”below” parallax_effect=”on” parallax_method=”on” text_orientation=”center” text_color=”dark” text_background=”off” text_bg_color=”rgba(255,255,255,0.9)” module_bg_color=”rgba(255,255,255,0)” title_all_caps=”off” meta_font_size=”14″ use_border_color=”off” border_color=”#ffffff” border_style=”solid” title_font=”|on|||” title_font_size=”30px”] [/et_pb_post_title][et_pb_image admin_label=”Obraz” src=”http://kulturalnytorun.pl/wp-content/uploads/2016/11/9524186-piotr-rogucki-z-coma-900-616.jpg” show_in_lightbox=”off” url_new_window=”off” animation=”fade_in” sticky=”off” align=”center” force_fullwidth=”off” always_center_on_mobile=”on” use_border_color=”off” border_color=”#ffffff” border_style=”solid”] [/et_pb_image][et_pb_text admin_label=”Tekst” background_layout=”light” text_orientation=”left” text_font_size=”14″ use_border_color=”off” border_color=”#ffffff” border_style=”solid”]

Muzyk, tekściarz, aktor, jeden z najbardziej charyzmatycznych artystów. Jego twórczość to bijący magnetyzm, wizja dźwięku, kunszt i abstrakcja. Właśnie wydał nową płytę z zespołem Coma. Płytę odważną, zaskakującą i wymagającą.

Z Piotrem Roguckim rozmawia Anna Karulska.

 

7 października ukazał się nowy album Comy zatytułowany „2005YU55”. Od premiery poprzedniego minęło aż 5 lat.

Tyle czasu pracowaliśmy nad tym materiałem, to chyba  najbardziej uczciwa praca jaką wykonaliśmy w życiu. Cieszę się, że w końcu ludzie mogą zapoznać się z tym wydawnictwem, że możemy o tym porozmawiać.

To koncept album, złożony z 16 części poemat, którego bohaterem jest Adam Polak.

…który dzięki  obecności  planetoidy o nazwie „2005YU55” poznaje tajemnicę swojego istnienia, godzi się z dotychczasowymi  doświadczeniami i  może podjąć kolejne krytyczne działania w swoim życiu.

„2005YU55”  to planetoida, która rzeczywiście przelatywała w pobliżu Ziemi w 2011 r.

Miała chyba jakiś podświadomy wpływ na mnie, bo w okresie kiedy przelatywała w pobliżu Ziemi akurat powstawał  ten poemat.

Poczułeś natchnienie?

To była wewnętrzna potrzeba spowodowana moimi inspiracjami, lekturami, przeżyciami.  Ta potrzeba przez jakiś czas kumulowała się we mnie, aż przyszedł taki moment, że trzeba było dać ujście  tej energii. Wspominam to jako pewnego rodzaju strumień, który przeze mnie płynął i wypłynął w postaci tekstu .

Ciała astralne to często symbol przesilenia.

To prawda, w historii literatury czy w historii ludzkości bliskie spotkania z ciałami astralnymi zawsze są kojarzone z momentami przełomu. Kometa zwiastuje nastanie złych czasów, Czerwony Księżyc również. Mówi się, że  pełnie księżyca są w stanie poruszyć oceany na Ziemi.

Wierzysz w to?

Jestem przekonany, że to co się dzieje w kosmosie nie pozostaje bez wpływu na nas, choć czasem sami nie zdajemy sobie z tego sprawy

Dla zespołu Coma tamten okres też był momentem przełomu?

Po wydaniu „Czerwonego Albumu” doszliśmy do ściany, odczuwaliśmy stagnację, brak inspiracji. Poszukiwaliśmy nowej drogi, by przetrwać kryzys. Materiał nad którym zaczęliśmy pracować spowodował odnowę artystyczną w zespole. Gdyby nie on pewnie byśmy się rozpadli i nie wydali już żadnego albumu.

Najpierw powstał tekst, który przekazałeś kolegom z zespołu, by skomponowali do niego muzykę. Do tej pory pracowaliście odwrotnie.

Nie była to łatwa praca. Koledzy nie wiedzieli na początku jak ten tekst  ugryźć, jak go zinterpretować. Zdecydowali się jednak nad nim popracować, zagłębić w niego i zrozumieć. Sportretowali go muzycznie, oddali emocje które są w nim zawarte.

Rezultat wyszedł imponująco, choć to dzieło zdecydowanie różni się od Waszych wcześniejszych dokonań.

Myślę, że w odbiorze publiczności wygląda to jak zmiana naszego wizerunku. Dla nas jest to naturalny ruch wypływający z naszych doświadczeń, sądzę jednak, że jest on odbierany jako zmiana estetyki zespołu.

Jak sam określiłbyś ten album?

Wydarzenie artystyczne, komunikat słowny zawarty w  konstrukcji bazującej na muzyce i rytmie .

Ten komunikat słowny jest dosyć trudny

Tekst nie jest trudny, ale konstrukcja jest  tak mocno dopracowana, że jego analiza  wymaga długiego czasu. To nie są opowieści o tym, że jest mi źle, czy smutno, albo  że za czymś tęsknię i do czegoś dążę. To flirt z postmodernistyczną poezją, zawierającą  elementy odniesień filozoficznych i socjologicznych. Zrozumienie go wymaga  większego wysiłku, trzeba  poszerzyć swoje własne zaangażowanie, bo za jednym odczytaniem nie da się zrozumieć o co tam chodzi.

Trzeba czasu.

A ludzie niestety nie mają teraz czasu na to, żeby siedzieć i zagłębiać się w tekst. Czytamy w pracy, w jakimś biegu. Wszyscy jesteśmy przyzwyczajeni do newsów internetowych które w trzech słowach określają specyfikę danego tematu. Natomiast ten poemat to nie jest powierzchowna struktura, to tekst literacki skonstruowany na wielu płaszczyznach  i nad tym się trzeba pochylić.

Nie każdemu będzie się chciało

Pewnie nie, ale to nie jest ukłon w stronę debilnego fana który wymaga tego, żeby mu się podlizywać. Liczę na inteligencję fanów. Wiem, że takich mamy i do nich jest ten album skierowany.  Ci którzy traktują rzeczywistość powierzchownie i nie są w stanie otworzyć się na nowe pomysły będą rozczarowani.  Jest mi bardzo przykro z tego powodu, ale liczę się z tym. Wolałem rozczarować tych którzy nie oczekują od nas zmian, a wręcz oczekują, że nie będziemy się zmieniać, niż tych którzy pragną naszego rozwoju.

Pierwsze recenzje i opinie fanów już są.

Widzę, że jest różnie, widzę, że dominuje rozżalenie. Spodziewaliśmy się, że tak będzie, że zdania będą podzielone. Dla nas najważniejsze jest to, że ci którzy odebrali ten album pozytywnie dokładnie wiedzą o co w nim chodzi, analizują go w taki sposób, w jaki chciałem żeby analizowali.  Dodaje mi to wiary, że jednak nasza ciężka praca się opłaciła.

Zdaję sobie sprawę, że część osób odrzuci album po pierwszym odsłuchaniu. Ale może z ciekawości później do niego wrócą? Zazwyczaj tak jest.

Bez względu na to, czy  ludzi w naszym kręgu będzie teraz mniej, czy też więcej , na pewno czeka nas  ciekawa przygoda.

I trasa koncertowa z nowym materiałem.

Brzmienie live jest trochę inne niż na płycie. Nie gramy też nowego albumu w całości. Zdajemy sobie sprawę, że  wielu ludzi identyfikuje się z wcześniejszym okresem naszej działalności, z wcześniejszymi utworami i to właśnie je chcieliby  usłyszeć na koncercie.  Nie chcemy  pozbawiać ich  tej przyjemności, dlatego pojawiają się również starsze kawałki.

W międzyczasie w przestrzeni artystycznej Romy Gąsiorowskiej „W-arte” powstaje spektakl „Płyń”, oparty na Twoim dramacie „J.P. Śliwa”.

Praca nad nim trwała pół roku, odbyły się różne warsztaty, spotkania. Pomysły były różne, ale ostatecznie zrezygnowaliśmy z pompatycznej, ogromnie rozbudowanej koncepcji. Stworzymy spektakl mobilny, taki który będzie można wystawiać w klubach muzycznych. Planowana data premiery to 3 marca 2017 r.

Udział w nim wezmą doskonali aktorzy.

To prawda, obsada jest fantastyczna. Agata Kulesza zagra u nas Matkę. Będzie to co prawda postać tylko i wyłącznie video, ale bardzo się cieszę, że tak doskonała aktorka zgodziła się w to zaangażować. Śliwę będzie grał Tomek Schuchardt albo Jacek Beler, w Małą zaś wcieli się Matylda Damięcka.

Muzyki w tym spektaklu nie zabraknie?
Absolutnie, będzie zespół na żywo. Do tego odrobina performance’u i odrobina teatru improwizowanego. Całość uzupełnią wizualizacje stworzone przez zdolnych artystów.

Teatr improwizowany praktykujesz także w grupie Impro Atak! Dobrze się odnajdujesz w takiej formie?

Na początku było mi ciężko. Teraz wiem, że jest to doświadczenie  bardzo rozwojowe jeśli chodzi o technikę aktorską. Pomaga w pozbywaniu się barier psychologicznych i emocjonalnych, inspiruje. Przygotowuje mnie także do pracy w klasycznych sytuacjach teatralnych.

Chciałbyś wrócić do klasycznego teatru?

Tak, moje drogi chyba zmierzają z powrotem do teatru. Ale zmierzają w taki sposób, że z jednej strony zdobywam warsztat, grając w spektaklach, a z drugiej strony mam swój własny przekaz, który realizuję.

Twoje występy podczas koncertów zawsze są nasycone teatralną ekspresją.

Myślę, że energia sztuki jest uniwersalna. Wszystko pochodzi z jednego źródła, tylko w inny sposób jest eksponowane i w różny sposób się to objawia. Zaskakujące jest, że poprzez doświadczenie sceniczne rockowego grania znalazłem w sobie odpowiedź na to, jak pracować w teatrze, jak zdobywać i jak tworzyć role. Najważniejsze jest, by wiedzieć, co chce się przekazać, dokąd się zmierza i jaki zamiar chce się zrealizować, a który jako przestrzeń eksplorować.

W jaki sposób Ty eksplorujesz sztukę?

Dla mnie współczesna sztuka nie jest już klasycznym wymiarem, tylko próbą złożenia różnych doświadczeń, oddziałujących  na odbiorcę. Jest niekompletna, ale starająca się stworzyć tę kompletność poprzez zestawianie wielu elementów. Szukam kompozycji, które zmuszają mnie do przewartościowania różnych sytuacji od początku, stworzenia nowej rzeczywistości na bazie wszelkich doświadczeń, klisz, które się wplatają w dane dzieło. Są to codzienne inspiracje do tego co robię.

Do zadań związanych z Twoją pracą twórczą należy także wybór laureata nagrody im. Grzegorza Ciechowskiego. Kiedyś sam ją otrzymałeś, teraz decydujesz o tym komu zostanie przyznana.

W zeszłym roku zostałem zaproszony do uczestnictwa w kapitule nagrody im. Grzegorza Ciechowskiego. Było to dla mnie olbrzymim zaskoczeniem a jednocześnie wielkim wyróżnieniem. Nadal nie jestem pewien czy to  dobre miejsce dla mnie, bo zasiadają tam znamienite postaci, kulturalni decydenci, a ja jestem przecież zwykłym muzykiem…

Wybór zwycięzcy jest trudny?

Bardzo. Każdy juror ma obowiązek przygotować listę z nazwiskami osób, które dokonały czegoś ciekawego. Często te nazwiska się powtarzają. Zapoznajemy się z ich twórczością, rozpoczynamy dyskusję i głosujemy.

Obserwuję Twojego facebooka  i często promujesz młodych twórców.

To najczęściej chęć pomocy. W polskiej muzyce dzieje się dużo dobrego. Kiedy widzę kogoś kto robi na mnie wrażenie, ma energię i zapowiada się obiecująco, staram się pokazać tę osobę szerszemu gronu.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

[/et_pb_text][/et_pb_column][/et_pb_row][/et_pb_section]

0 Komentarzy

Zostaw komentarz

Chcesz dołączyć do dyskusji?
Zapraszamy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *