Województwo kujawsko-pomorskie poleca: Majówka 4×4 w Brodnicy

Województwo kujawsko-pomorskie poleca: Majówka 4x4 w Brodnicy

 

 

Tegoroczną Majówkę spędzimy wśród czystych wód, lasów oraz niepowtarzalnych krajobrazów. Udajemy się do krainy 101 jezior czyli na Pojezierze Brodnickie.

Sprawdzimy jakie zabytki kryją się w ponad siedemsetletniej historii królewskiego miasta Brodnicy. Zajrzymy do krzyżackiego zamku gdzie gościły kiedyś najświatlejsze umysły siedemnastowiecznej Rzeczypospolitej, a także sam król Zygmunta III Waza oraz jego dwór. Podążymy śladami nut, młodzieńczych wygłupów Chopina i wsłuchamy się w echo muzyki. Odwiedzimy też kilka innych bardzo ciekawych i malowniczych miejsc. A także udamy się na spływ kajakowy Drwęcą i pogramy w kalambury. Rozdamy też oczywiście nagrody i upominki. Nudno nie będzie na pewno.

Mamy dla Was mnóstwo przepięknych krajobrazów i klimatów. I oczywiście mamy dla Was przepiękne turystyczne trasy, idealne dla naszych samochodów. Bo wcale nie trzeba jechać bardzo daleko, aby odkryć piękne miejsca, drogi i historię.

Zapraszamy Was serdecznie na przepiękną Majówkową Włóczęgę po Pojezierzu Brodnickim, pełną klimatów, smaków i atrakcji. W cenie otrzymujecie od nas wszystko oprócz paliwa i alkoholu 🙂

 

Termin: 29.04-02.05.2017

BACHORZE & PAWEŁ SZPURA

BACHORZE + PAWEŁ SZPURA

 

Data: 24.04.2017 20:30

Miejsce: Kulturhauz, ul. Poniatowskiego 5/2

Bilety: 10 zł

 

Wspólny koncert kwartetu Bachorze i Pawła Szpury.

Paweł Szpura wydał w 2016 roku nakładem Instant Classic album „Elite Feline” z grupą Lotto.
W 2016 roku również Bachorze wydało album „Okoły gnębione wiatrem” w Pawlaczu Perskim.
24 kwietnia zagrają wspólnie w Kulturhauz:

Paweł Szpura – perkusja
Paweł Doskocz – gitara elektryczna
Michał Biel – Saksofon barytonowy
Maciej Maciągowski – syntezator

Bachorze – grupa prezentuje swój brak wyobraźni w pełnym skupieniu, niejednokrotnie w melancholijnym uniesieniu boryka się z własnymi słabościami, tocząc bój o efemeryczność improwizacji i jej granice jednocześnie. Bachorze podąża śladami, które samo zostawia, tworzy zwiewne miniaturki, sarabandy i inne kaprysy. W marcu 2016 roku premierę miał pierwszy album „Okoły gnębione wiatrem”, który ukazał się na kasecie nakładem wydawnictwa Pawlacz Perski:

„Bachorze gra, jakby wzięło sobie do serca radę Captaina Beefhearta – jak tonący próbujący dotrzeć do brzegu. ”Okoły gnębione wiatrem„ to brudne noisowe materie zamknięte w klatce nieregularnego pulsu i zainfekowane bluesowym wirusem. Psychodrama? Inscenizacja? Miejski rytuał? A może to duchy ostatnich wiejskich muzykantów próbują odnaleźć swoją drogę w postindustrialnym chaosie?”

Bachorze konsekwentnie grzęźnie w miejscu, gdzie na rozpalone słońcem życie od zażynek do dożynek pomroka nachodzi. Przez kłosy żyta i pszenicy prześwituje zarzewie upadku, kult tradycji ludowych staje w obliczu wrogiej siły. „Nie wystarczą cztery strzały w rogach powały”. Bachorze zatopione w aurze morowego spustoszenia popada w zadumę nad hałasem tych wydarzeń.

Paweł Szpura to perkusista, który w swojej grze z powodzeniem kompiluje różne muzyczne style. Pobrzmiewają tu inspiracje perkusją czarnej i arabskiej Afryki, tradycje tureckie, nie brak nawiązań do amerykańskich perkusistów rockowych z lat 60. i 70. Gra Szpury jest lekka i rytmiczna zarazem, co zbliża go do tradycji gry spod znaku Eda Blackwella i Hamida Drake’a, z którym zagrał podczas Krakowskiej Jesieni Jazzowej w 2013 r. Współpracował z takimi zespołami jak Cukunft, HERA, Wovoka. Z Łukaszem Rychlickim i Mike’m Majkowskim tworzą trio Lotto.

 

Wystawa / Tu jesteśmy. Wybrane prace z kolekcji Krzysztofa Musiała

Wystawa / Tu jesteśmy. Wybrane prace z kolekcji Krzysztofa Musiała

 

Gdzie: Toruńskie Centrum Sztuki Współczesnej

Kiedy: 28.04–15.08.2017

Otwarcie wystawy: 28 kwietnia, godz. 19.00

 

W toruńskim CSW zaprezentowane zostaną wybrane prace z kolekcji sztuki jednego z najwybitniejszych polskich kolekcjonerów – Krzysztofa Musiała.

Pokazane zostaną dzieła polskich artystów, które powstały w okresie od zakończenia drugiej wojny światowej do czasów nam współczesnych. Wystawa umożliwi prześledzenie nie tylko części historii sztuki polskiej, lecz również pozwoli na obserwację dialogu, związków i przeciwieństw w kształtowaniu się głównych artystycznych nurtów.

Okres awangardy, tak ważny dla rozumienia sztuki nowoczesnej, reprezentowany będzie przez dzieła czołowych jego przedstawicieli: Katarzynę Kobro i Władysława Strzemińskiego. Dokonania tych twórców dały po latach pole do wytworzenia się neoawangardowych postaw reprezentowanych między innymi przez prace Edwarda Krasińskiego czy Henryka Stażewskiego. Ważną częścią wystawy będą dzieła poruszające szeroko rozumianą tematykę seksualności, a także prace odnoszące się do dobrych i złych aspektów życia ludzkiego. Będą to, między innymi, prace Aliny Szapocznikow, Barbary Falender, Łukasza Stokłosy, Karola Radziszewskiego czy Wojciecha Ćwiertniewicza.

Wystawa stworzy również okazję do zapoznania się z przedstawicielami grup artystycznych, które wykształciły się w powojennej sztuce polskiej. Krakowską grupę Wprost reprezentować będą dzieła takich twórców jak Zbylut Grzywacz czy Leszek Sobocki, dopełnione obrazami Jerzego Nowosielskiego. W opozycji do malarstwa figuratywnego pokazane zostaną obiekty bardzo szeroko rozumianej sztuki abstrakcyjnej. Będą to prace Wojciecha Fangora, Jerzego Tchórzewskiego, Jana Berdyszaka, Tadeusza Brzozowskiego czy pozornie abstrakcyjne obrazy Tomasza Tatarczyka, Leona Tarasewicza i Jana Tarasina.

Jednak lista twórców, których dzieła zaprezentowane zostaną na wystawie jest dużo dłuższa, obejmuje bowiem aż 94 nazwiska.
Prezentacja będzie także dobrą okazją do zapoznania się z technikami, jakimi posługują się artyści. W przestrzeni ekspozycyjnej znajdziemy odlewy w metalach, ceramikę, obrazy olejne, akrylowe, akwarele, pastele i wiele innych. Równie atrakcyjny jest czas planowanej wystawy, którą odwiedzić będzie można od końca kwietnia do połowy sierpnia 2017 roku. Zarówno studenci, jak i odwiedzający Toruń turyści, będą mieli okazję zapoznać się z kanonem polskich twórców.

Krzysztof Musiał – absolwent Politechniki Warszawskiej oraz prestiżowej szkoły biznesu INSEAD w Fontainebleau. Od 1979 roku pracował we Francji, Niemczech, Anglii i USA. W latach 1990–2001 kierował założoną przez siebie firmą ABC Data w Warszawie, będącą jednym z liderów polskiego rynku komputerowego. Od lat sponsoruje w kraju i za granicą różne przedsięwzięcia artystyczne: wystawy, koncerty, spektakle teatralne i operowe, kursy mistrzowskie dla młodych śpiewaków, twórczość literacką; wspiera również państwowe zbiory muzealne w Polsce. Jest właścicielem pokaźnej kolekcji polskiego malarstwa, rysunku i rzeźby. W 2002 roku został laureatem konkursu „Mecenas Kultury 2001”.

Województwo kujawsko-pomorskie poleca: Paul Kletzki Quartett

Województwo kujawsko-pomorskie poleca

 

 

Paul Kletzki Quartett po raz kolejny zabierze nas do świata, w którym tworzyli wybitni twórcy muzyki klasycznej. Dzięki niemu będziemy mogli zatracić się w melodiach Franza Schuberta i Maurice’a Ravel’a, których muzyka nie raz już porywała tłumy. Delikatne brzmienia smyczków pozwolą na rozkoszowanie się każdą dzieł znajdujących się w programie.

 

W programie znajdują się

 

Franz Schubert

Kwartet smyczkowy d-moll D 810 „Śmierć i dziewczyna”:

Allegro

Andante con moto

Scherzo. Allegro molto

Presto

 

Maurice Ravel

Kwartet smyczkowy F-dur:

Allegro moderato. Très doux

Assez vif. Très rythmé

Très lent

Vif et agité

 

Gdzie: Ośrodek Chopinowski w Szafarni

Kiedy: 03 czerwca 2017 (sobota) – 17:00

Bilety:15zł/20zł, przy wcześniejszej rezerwacji pod numerem telefonu: tel.: 56 682 79 30 lub adresem e-mail: osrodek@szafarnia.art.pl

 

 

W skład kwartetu im. Pawła Kleckiego wchodzą:

 

Magdalena Kling-Fender – I skrzypce

Dominika Przech – II skrzypce

Róża Wilczak-Płaziuk – altówka

Robert Fender – wiolonczela

 

 

Magdalena Kling-Fender – specjalistka muzyki kameralnej. Ukończył Akademię Muzyczną w Łodzi jako członek Katedry Instrumentów Smyczkowych, gdzie uzyskała tytuł doktora sztuki. Do najważniejszych osiągnięć należą: III nagroda w Ogólnopolskim Przesłuchaniu Skrzypiec w Elblągu (1993), wyróżnienie w Ogólnopolskim Konkursie Skrzypcowym im. Stanisława Serwaczyńskiego w Lublinie (1993), nagroda Łódzkiego Towarzystwa Muzycznego w Międzynarodowym Konkursie Skrzypcowym im. Karola Szymanowskiego (1997) oraz wyróżnienie na Międzynarodowym Międzyuczelnianym Konkursie Kameralnym im. Kiejstuta Bacewicz w Łodzi w kategorii tria fortepianowe (1998).

 

Dominika Przech – absolwentka Akademii Muzycznej im. Grażyny i Kiejstuta Bacewiczów w Łodzi w klasie skrzypiec prof. Łukasza Błaszczyka (dyplom z wyróżnieniem) oraz Hochschule für Musik w Würzburgu w klasie mistrzowskiej prof. Grigorija Zhislina. Jest laureatką kilkunastu ogólnopolskich i międzynarodowych konkursów muzycznych oraz festiwali, m.in. Music Festival & Master Class w Pile w 2014 roku – nagroda dla Osobowości muzycznej czy XVI Międzynarodowy Konkurs Muzyki Kameralnej im. Kiejstuta Bacewicza w Łodzi w 2007 roku – I nagroda oraz nagroda specjalna. Współpracowała z wybitnymi dyrygentami, m.in. z Markiem Pijarowskim i Wojciechem Michniewskim.

 

Róża Wilczak-Płaziuk – z wyróżnieniem ukończyła Akademię Muzyczną im. G. i K. Bcewiczów w Łodzi w klasie altówki prof. Zbigniewa Friemana. Tego samego roku zaczęła pracę na stanowisku asystenta w klasie prof. Zbigniewa Friemana. Swoją edukację uzupełniała w Staatliche Hochschule  für Musik und Darstellende Kunst w Stuttgarcie pod kierunkiem prof. Hermanna Vossa, jako stypendystka KAAD. Za bogatą dzialalność artystyczną została uhonorowana odznaką Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego – Zasłużony dla Kultury Polskiej. Współpracowała z wieloma orkiestrami kameralnymi: Pro Musica kierowaną przez prof. Zbigniewa Friemana, Leopoldinum, Arcatą Stuttgart, Cameratą Europeana, Sinfoniettą Tübingen, Polish Cameratą. Obecnie koncertuje jako solistka i kameralistka w kraju i zagranicą; zatrudniona na stanowisku profesora nadzwyczajnego prowadzi klasę altówki w Akademii Muzycznej im. G. i K. Bacewiczów w Łodzi. Od października 2012 r. pełni funkcję prodziekana na Wydziale Instrumentalnym w macierzystej uczelni.

 

Robert Fender – solista i kameralista, związany z Akademią Muzyczną w Łodzi jako adiunkt w Katedrze Instrumentów Smyczkowych. Studia ukończył z wyróżnieniem w 1999 roku. Uczestniczył w licznych festiwalach i sesjach muzycznych w Polsce i za granicą. Co więcej artysta dokonywał nagrań dla Polskiego Radia w Warszawie, Radia Łódź oraz Telewizji Polskiej. Zdobywał nagrody m.in. III nagroda na Ogólnopolskim Konkursie Wiolonczelowym im. Dezyderiusza Danczowskiego w Poznaniu w 1997 roku, czy nagroda specjalna SPAM na III Międzynarodowym Konkursie Indywidualności Muzycznych im. A. Tansmana w Łodzi (2002).

 

Paul Kletzki  (1900 – 1973) w Polsce znany jako Paweł Klecki – wielki dyrygent, kompozytor. Urodzony w Łodzi. Swoją naukę gry na skrzypcach rozpoczął, gdy miał 9 lat. W wieku lat 15 występował już na otwarciu Łódzkiej Orkiestry Symfonicznej.

 

LADY PANK AKUSTYCZNIE – TRASA 2017

Jedna z najbardziej legendarnych formacji rockowych w Polsce, Lady Pank, obchodzi w tym roku 35-lecie działalności. Z tej okazji zespół zagrał ponad 80 koncertów w całym kraju. W marcu i kwietniu 2017 roku zwieńczeniem obchodów 35-lecia będzie trasa „Lady Pank – 35 lat – akustycznie”, która obejmie swoim zasięgiem 10 miast (11 koncertów). Jan Borysewicz, Janusz Panasewicz, Krzysztof Kieliszkiewicz, Kuba Jabłoński oraz gościnnie Wojciech Olszak wykonają swoje największe przeboje w niecodziennych, akustycznych aranżacjach. Koncerty odbędą się w starannie wybranych miejscach, w których trzypokoleniowa publiczność Lady Pank będzie miała okazję usłyszeć „Kryzysową narzeczoną”, „Titanica”, „Małą wojnę” czy „Mniej niż zero” w niezwykłych, klimatycznych wersjach. Nie zabraknie energii, z której słynie na koncertach zespół Jana Borysewicza. Warto dodać, że trasa zbiegnie się w czasie z wskrzeszoną po kilkunastu latach, nową edycją programu Idol, w której jako jeden z jurorów zasiądzie Janusz Panasewicz.

Rozpiska trasy:

23 marca – Zabrze, Dom Muzyki i Tańca

29 marca – Lublin, Centrum Spotkania Kultur

31 marca – Wrocław, Sala Audytoryjna WCK

6 kwietnia – Białystok, Opera Podlaska

7 kwietnia – Warszawa, Klub Stodoła

8 kwietnia – Warszawa, Klub Stodoła

9 kwietnia – Kraków: Audytorium Maximum

18 kwietnia – Toruń, CKK Jordanki

20 kwietnia – Poznań, Sala Ziemi

22 kwietnia – Gdańsk, Stary Maneż

23 kwietnia – Łódź, Wytwórnia

 

Bilety w cenie od 100 do 130 zł do nabycia:

www.stodola.pl, www.ebilet.pl, www.eventim.pl, www.ticketpro.pl

oraz w stacjonarnych punktach sprzedaży.

Dokładną rozpiskę stacjonarnych punktów sprzedaży biletów można sprawdzić na stronach ww. dystrybutorów.

XVII JAZZ OD NOWA FESTIVAL

22-25 lutego, OD NOWA, godz. 20

Celem twórców imprezy jest sprostanie gustom wiernych miłośników jazzu, jak również zainteresowanie muzyką i zarażenie jazzową atmosferą młodych melomanów. Festiwal łączy jazzową klasykę z jej wybitnymi przedstawicielami, z improwizowaną muzyką jazzowego pogranicza.

 

W dotychczasowych edycjach festiwalu wzięli udział artyści tej rangi jak: Adam Makowicz, Tomasz Stańko, Urszula Dudziak, Leszek Możdżer, Włodek Pawlik, Jan Ptaszyn Wróblewski, Tomasz Szukalski, Zbigniew Namysłowski, Wojciech Karolak, Janusz Muniak, Adam Bałdych, Mikołaj Trzaska, Walk Away, Miłość, String Connection, Laboratorium oraz gwiazdy europejskiego i światowego jazzu miedzy innymi: Miroslav Vitous, Al Foster, Hiram Bullock, Victor Lewis, David Friesen, Marc Bernstein, Peter Brotzmann, Giovanni Mirabassi.

W tegorocznym JAZZ Od Nowa Festival wystąpią artyści z 8 krajów z 3 kontynentów.

♫ 22 lutego (środa), godz. 20.
Vehemence Quartet feat. Jorge Vistel (Cub/Pl), New York Jazz Collective (USA/Pl)
Bilety: 40 zł, 50 zł w dniu koncertu

♫ 23 lutego (czwartek), godz. 20
Mazzoll Bow Trio (Pl/J), Qyavy (Pl/Cub)
Bilety: 40 zł przedsprzedaż, 50 zł w dniu koncertu

♫ 24 lutego (piątek), godz. 20.

Three Continents feat. Xu Fengxia (Chn/Mex/Pl)
Adam Bałdych & Helge Lien Trio (No/Pl)
Bilety: 50 zł, 60 zł w dniu koncertu

♫ 25 lutego (sobota), godz. 20.
Vein Trio (Ch), Michał Urbaniak (Pl/USA)
Bilety: 50 zł, 60 zł w dniu koncertu

Karnety: 120 zł, 150 zł w dniu koncertu

 

 

 

Stefan Kornacki – GO HOME! / DO DOMU!

Centrum Sztuki Współczesnej w Toruniu zaprasza na wystawę Stefana Kornackiego „GO HOME/ DO DOMU!”. Otwarcie wystawy już w piątek (27 stycznia) godz. 19:00.

Do domu! to wystawa mająca formę multimedialnej instalacji z wykorzystaniem napisów. Jest pierwszym podsumowaniem dziewięciu lat działań Stefana Kornackiego w ramach projektu Inscription. To cykl projektów skupionych wokół zdemontowanych z dachów napisów oraz neonów. Zazwyczaj są to obiekty skazane na zezłomowanie. Przemieszczając się po Europie, tworzyły nowe pola znaczeniowe – będąc głównym elementem wielu instalacji, happeningów czy performansów. Z udziałem APATORA i ELANY – liter uratowanych z nieistniejących już fabryk – powstała multimedialna instalacja Ustawka, będąca historią o konflikcie lokalnych drużyn, powiązanych kiedyś z tymi zakładami, pokazana m.in. w Kijowie podczas Euro 2012. Demontaż warszawskiego neonu UNIWERSAM GROCHÓW w 2016 r. stał się spektaklem – podobnie jak w przypadku jego toruńskiego odpowiednika. Zapomniane litery słynnego hotelu VICTORIA zostały pokazane w otoczeniu ruin miasta w ramach wystawy Things to Come w 2015 roku Lizbonie. Ich pojawienie się w Portugalii stało się sensacją dla mieszkańców stolicy, którzy dowiadując się z mediów o jej istnieniu, byli zaskoczeni faktem, że pod czterech latach od demontażu odnalazła się aż tak daleko. Finalnie wystawa została zdemolowana.

Audiowizualna instalacja na wystawie Do domu! będzie rozmową, czasem nawet intensywną kłótnią między napisami, opowiadającymi ze swojej perspektywy o zmaganiach artysty towarzyszących w realizacji projektów, w których brały udział.

 

Wystawę będzie można podziwiać do 26.03.2017 

Serdecznie zapraszamy !!

 

 

World Press Photo

World Press Photo to najbardziej prestiżowy konkurs fotografii prasowej na świecie. W 2016 miała miejsce jego 59. odsłona, która przyciągnęła więcej fotografów niż kiedykolwiek – napłynęło ponad 80 tys. zdjęć, zgłoszonych przez 5775 fotografów ze 128 krajów świata. Większość prac dotyczyła kryzysu migracyjnego i właśnie z tym tematem wiąże się wybrane przez jury najlepsze zdjęcie prasowe. Nagrodę Grand Prix otrzymał Australijczyk, Warren Richardson za nocne zdjęcie z granicy serbsko-węgierskiej, na którym migranci podają sobie dziecko przez ogrodzenie z drutu żyletkowego. W toruńskim CSW będzie można obejrzeć wszystkie nagrodzone i wyróżnione w poszczególnych kategoriach prace.

World Press Photo – wystawa fotografii prasowej organizowana od 1955 roku – cieszy się corocznie wśród publiczności wielką popularnością. Konkurs obejmuje zarówno fotografie pojedyncze, jak i serie, rozpatrywane w konkretnych kategoriach, takich jak: Zdjęcie Roku, Wydarzenia, Ludzie, Sport, Życie współczesne, Życie codzienne, Portret, Sztuka i rozrywka, Natura. Każdego roku nagrodzone fotografie prezentowane są w formie wystawy pokonkursowej, otwieranej wiosną w Amsterdamie jako część ceremonii wręczenia nagród. Następnie ekspozycja rozpoczyna trwającą do marca następnego roku podróż po całym świecie. Wysoki poziom artystyczny konkursu przyciąga nie tylko środowisko dziennikarzy i artystów, ale również osoby na co dzień nie związane z fotografią.

 

Kiedy: 13.01–12.02.2017
Wernisaż: 13 stycznia 2017 r., godz. 19.00

Piotr Rogucki: Liczę na inteligencję fanów

[et_pb_section admin_label=”section”][et_pb_row admin_label=”Wiersz”][et_pb_column type=”4_4″][et_pb_post_title admin_label=”Tytuł posta” title=”on” meta=”off” author=”on” date=”on” categories=”on” comments=”on” featured_image=”off” featured_placement=”below” parallax_effect=”on” parallax_method=”on” text_orientation=”center” text_color=”dark” text_background=”off” text_bg_color=”rgba(255,255,255,0.9)” module_bg_color=”rgba(255,255,255,0)” title_all_caps=”off” meta_font_size=”14″ use_border_color=”off” border_color=”#ffffff” border_style=”solid” title_font=”|on|||” title_font_size=”30px”] [/et_pb_post_title][et_pb_image admin_label=”Obraz” src=”http://kulturalnytorun.pl/wp-content/uploads/2016/11/9524186-piotr-rogucki-z-coma-900-616.jpg” show_in_lightbox=”off” url_new_window=”off” animation=”fade_in” sticky=”off” align=”center” force_fullwidth=”off” always_center_on_mobile=”on” use_border_color=”off” border_color=”#ffffff” border_style=”solid”] [/et_pb_image][et_pb_text admin_label=”Tekst” background_layout=”light” text_orientation=”left” text_font_size=”14″ use_border_color=”off” border_color=”#ffffff” border_style=”solid”]

Muzyk, tekściarz, aktor, jeden z najbardziej charyzmatycznych artystów. Jego twórczość to bijący magnetyzm, wizja dźwięku, kunszt i abstrakcja. Właśnie wydał nową płytę z zespołem Coma. Płytę odważną, zaskakującą i wymagającą.

Z Piotrem Roguckim rozmawia Anna Karulska.

 

7 października ukazał się nowy album Comy zatytułowany „2005YU55”. Od premiery poprzedniego minęło aż 5 lat.

Tyle czasu pracowaliśmy nad tym materiałem, to chyba  najbardziej uczciwa praca jaką wykonaliśmy w życiu. Cieszę się, że w końcu ludzie mogą zapoznać się z tym wydawnictwem, że możemy o tym porozmawiać.

To koncept album, złożony z 16 części poemat, którego bohaterem jest Adam Polak.

…który dzięki  obecności  planetoidy o nazwie „2005YU55” poznaje tajemnicę swojego istnienia, godzi się z dotychczasowymi  doświadczeniami i  może podjąć kolejne krytyczne działania w swoim życiu.

„2005YU55”  to planetoida, która rzeczywiście przelatywała w pobliżu Ziemi w 2011 r.

Miała chyba jakiś podświadomy wpływ na mnie, bo w okresie kiedy przelatywała w pobliżu Ziemi akurat powstawał  ten poemat.

Poczułeś natchnienie?

To była wewnętrzna potrzeba spowodowana moimi inspiracjami, lekturami, przeżyciami.  Ta potrzeba przez jakiś czas kumulowała się we mnie, aż przyszedł taki moment, że trzeba było dać ujście  tej energii. Wspominam to jako pewnego rodzaju strumień, który przeze mnie płynął i wypłynął w postaci tekstu .

Ciała astralne to często symbol przesilenia.

To prawda, w historii literatury czy w historii ludzkości bliskie spotkania z ciałami astralnymi zawsze są kojarzone z momentami przełomu. Kometa zwiastuje nastanie złych czasów, Czerwony Księżyc również. Mówi się, że  pełnie księżyca są w stanie poruszyć oceany na Ziemi.

Wierzysz w to?

Jestem przekonany, że to co się dzieje w kosmosie nie pozostaje bez wpływu na nas, choć czasem sami nie zdajemy sobie z tego sprawy

Dla zespołu Coma tamten okres też był momentem przełomu?

Po wydaniu „Czerwonego Albumu” doszliśmy do ściany, odczuwaliśmy stagnację, brak inspiracji. Poszukiwaliśmy nowej drogi, by przetrwać kryzys. Materiał nad którym zaczęliśmy pracować spowodował odnowę artystyczną w zespole. Gdyby nie on pewnie byśmy się rozpadli i nie wydali już żadnego albumu.

Najpierw powstał tekst, który przekazałeś kolegom z zespołu, by skomponowali do niego muzykę. Do tej pory pracowaliście odwrotnie.

Nie była to łatwa praca. Koledzy nie wiedzieli na początku jak ten tekst  ugryźć, jak go zinterpretować. Zdecydowali się jednak nad nim popracować, zagłębić w niego i zrozumieć. Sportretowali go muzycznie, oddali emocje które są w nim zawarte.

Rezultat wyszedł imponująco, choć to dzieło zdecydowanie różni się od Waszych wcześniejszych dokonań.

Myślę, że w odbiorze publiczności wygląda to jak zmiana naszego wizerunku. Dla nas jest to naturalny ruch wypływający z naszych doświadczeń, sądzę jednak, że jest on odbierany jako zmiana estetyki zespołu.

Jak sam określiłbyś ten album?

Wydarzenie artystyczne, komunikat słowny zawarty w  konstrukcji bazującej na muzyce i rytmie .

Ten komunikat słowny jest dosyć trudny

Tekst nie jest trudny, ale konstrukcja jest  tak mocno dopracowana, że jego analiza  wymaga długiego czasu. To nie są opowieści o tym, że jest mi źle, czy smutno, albo  że za czymś tęsknię i do czegoś dążę. To flirt z postmodernistyczną poezją, zawierającą  elementy odniesień filozoficznych i socjologicznych. Zrozumienie go wymaga  większego wysiłku, trzeba  poszerzyć swoje własne zaangażowanie, bo za jednym odczytaniem nie da się zrozumieć o co tam chodzi.

Trzeba czasu.

A ludzie niestety nie mają teraz czasu na to, żeby siedzieć i zagłębiać się w tekst. Czytamy w pracy, w jakimś biegu. Wszyscy jesteśmy przyzwyczajeni do newsów internetowych które w trzech słowach określają specyfikę danego tematu. Natomiast ten poemat to nie jest powierzchowna struktura, to tekst literacki skonstruowany na wielu płaszczyznach  i nad tym się trzeba pochylić.

Nie każdemu będzie się chciało

Pewnie nie, ale to nie jest ukłon w stronę debilnego fana który wymaga tego, żeby mu się podlizywać. Liczę na inteligencję fanów. Wiem, że takich mamy i do nich jest ten album skierowany.  Ci którzy traktują rzeczywistość powierzchownie i nie są w stanie otworzyć się na nowe pomysły będą rozczarowani.  Jest mi bardzo przykro z tego powodu, ale liczę się z tym. Wolałem rozczarować tych którzy nie oczekują od nas zmian, a wręcz oczekują, że nie będziemy się zmieniać, niż tych którzy pragną naszego rozwoju.

Pierwsze recenzje i opinie fanów już są.

Widzę, że jest różnie, widzę, że dominuje rozżalenie. Spodziewaliśmy się, że tak będzie, że zdania będą podzielone. Dla nas najważniejsze jest to, że ci którzy odebrali ten album pozytywnie dokładnie wiedzą o co w nim chodzi, analizują go w taki sposób, w jaki chciałem żeby analizowali.  Dodaje mi to wiary, że jednak nasza ciężka praca się opłaciła.

Zdaję sobie sprawę, że część osób odrzuci album po pierwszym odsłuchaniu. Ale może z ciekawości później do niego wrócą? Zazwyczaj tak jest.

Bez względu na to, czy  ludzi w naszym kręgu będzie teraz mniej, czy też więcej , na pewno czeka nas  ciekawa przygoda.

I trasa koncertowa z nowym materiałem.

Brzmienie live jest trochę inne niż na płycie. Nie gramy też nowego albumu w całości. Zdajemy sobie sprawę, że  wielu ludzi identyfikuje się z wcześniejszym okresem naszej działalności, z wcześniejszymi utworami i to właśnie je chcieliby  usłyszeć na koncercie.  Nie chcemy  pozbawiać ich  tej przyjemności, dlatego pojawiają się również starsze kawałki.

W międzyczasie w przestrzeni artystycznej Romy Gąsiorowskiej „W-arte” powstaje spektakl „Płyń”, oparty na Twoim dramacie „J.P. Śliwa”.

Praca nad nim trwała pół roku, odbyły się różne warsztaty, spotkania. Pomysły były różne, ale ostatecznie zrezygnowaliśmy z pompatycznej, ogromnie rozbudowanej koncepcji. Stworzymy spektakl mobilny, taki który będzie można wystawiać w klubach muzycznych. Planowana data premiery to 3 marca 2017 r.

Udział w nim wezmą doskonali aktorzy.

To prawda, obsada jest fantastyczna. Agata Kulesza zagra u nas Matkę. Będzie to co prawda postać tylko i wyłącznie video, ale bardzo się cieszę, że tak doskonała aktorka zgodziła się w to zaangażować. Śliwę będzie grał Tomek Schuchardt albo Jacek Beler, w Małą zaś wcieli się Matylda Damięcka.

Muzyki w tym spektaklu nie zabraknie?
Absolutnie, będzie zespół na żywo. Do tego odrobina performance’u i odrobina teatru improwizowanego. Całość uzupełnią wizualizacje stworzone przez zdolnych artystów.

Teatr improwizowany praktykujesz także w grupie Impro Atak! Dobrze się odnajdujesz w takiej formie?

Na początku było mi ciężko. Teraz wiem, że jest to doświadczenie  bardzo rozwojowe jeśli chodzi o technikę aktorską. Pomaga w pozbywaniu się barier psychologicznych i emocjonalnych, inspiruje. Przygotowuje mnie także do pracy w klasycznych sytuacjach teatralnych.

Chciałbyś wrócić do klasycznego teatru?

Tak, moje drogi chyba zmierzają z powrotem do teatru. Ale zmierzają w taki sposób, że z jednej strony zdobywam warsztat, grając w spektaklach, a z drugiej strony mam swój własny przekaz, który realizuję.

Twoje występy podczas koncertów zawsze są nasycone teatralną ekspresją.

Myślę, że energia sztuki jest uniwersalna. Wszystko pochodzi z jednego źródła, tylko w inny sposób jest eksponowane i w różny sposób się to objawia. Zaskakujące jest, że poprzez doświadczenie sceniczne rockowego grania znalazłem w sobie odpowiedź na to, jak pracować w teatrze, jak zdobywać i jak tworzyć role. Najważniejsze jest, by wiedzieć, co chce się przekazać, dokąd się zmierza i jaki zamiar chce się zrealizować, a który jako przestrzeń eksplorować.

W jaki sposób Ty eksplorujesz sztukę?

Dla mnie współczesna sztuka nie jest już klasycznym wymiarem, tylko próbą złożenia różnych doświadczeń, oddziałujących  na odbiorcę. Jest niekompletna, ale starająca się stworzyć tę kompletność poprzez zestawianie wielu elementów. Szukam kompozycji, które zmuszają mnie do przewartościowania różnych sytuacji od początku, stworzenia nowej rzeczywistości na bazie wszelkich doświadczeń, klisz, które się wplatają w dane dzieło. Są to codzienne inspiracje do tego co robię.

Do zadań związanych z Twoją pracą twórczą należy także wybór laureata nagrody im. Grzegorza Ciechowskiego. Kiedyś sam ją otrzymałeś, teraz decydujesz o tym komu zostanie przyznana.

W zeszłym roku zostałem zaproszony do uczestnictwa w kapitule nagrody im. Grzegorza Ciechowskiego. Było to dla mnie olbrzymim zaskoczeniem a jednocześnie wielkim wyróżnieniem. Nadal nie jestem pewien czy to  dobre miejsce dla mnie, bo zasiadają tam znamienite postaci, kulturalni decydenci, a ja jestem przecież zwykłym muzykiem…

Wybór zwycięzcy jest trudny?

Bardzo. Każdy juror ma obowiązek przygotować listę z nazwiskami osób, które dokonały czegoś ciekawego. Często te nazwiska się powtarzają. Zapoznajemy się z ich twórczością, rozpoczynamy dyskusję i głosujemy.

Obserwuję Twojego facebooka  i często promujesz młodych twórców.

To najczęściej chęć pomocy. W polskiej muzyce dzieje się dużo dobrego. Kiedy widzę kogoś kto robi na mnie wrażenie, ma energię i zapowiada się obiecująco, staram się pokazać tę osobę szerszemu gronu.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

[/et_pb_text][/et_pb_column][/et_pb_row][/et_pb_section]