BABCZENKO / Dziesięć kawałków o wojnie: Rosjanin w Czeczenii
-
Dodano: 20:30 29 stycznia 2011
Kategorie: Recenzje, Wiadomości
Tagi: Książki, Literatura, Recenzje
Uzależniająca siła wojny
Recenzja powstała w ramach zajęć ze specjalizacji krytycznoliterackiej realizowanej na filologii polskiej na UMK w Toruniu.
Wojna kojarzy się przeciętnemu polskiemu czytelnikowi z chwalebną walką narodowo-wyzwoleńczą, z odwagą i poświęceniem jej bohaterów, niektórym nawet z szarżą polskich ułanów na niemieckie czołgi. Nic w tym dziwnego, skoro hucznie obchodzimy rocznice wielkich bitew, stawiamy okolicznościowe pomniki na chwałę wielkich hetmanów, wodzów i przywódców, przy których z dumą wspominamy starodawne dzieje. W pewnym sensie projektujemy wyidealizowany obraz wojny, bowiem zapominamy przy tym o losie zwykłego żołnierza na linii frontu, o jego codziennej walce o przetrwanie (oczywiście mam na myśli pokolenia, które nie doświadczyły okrucieństw wojny). Nie zdajemy sobie sprawy, co musi odczuwać żołnierz przebywający froncie i jaki trwały ślad te traumatyczne wydarzenia wojenne pozostawiają na psychice zwykłego człowieka. Książka Babczeniki pozwala przejrzeć na oczy i zrozumieć istotę konfliktu zbrojnego w pełnym jego wymiarze.
Arkadij Babczenko, Dziesięć kawałków o wojnie: Rosjanin w Czeczenii, tłum. K. Romanowska, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2009
Babczenko opisuje dziesięć epizodów wojennych, które na zawsze pozostaną w mojej pamięci. Wobec propozycji pisarza nie można przejść obojętnie, bowiem opowieści w niej zawarte pisane były przez samo życie. Autor przedstawia obraz wojny znany z własnych doświadczeń, gdyż jako dziewiętnastoletni młodzieniec, będąc na drugim roku studiów prawniczych został niespodziewanie wcielony do rosyjskiej armii i trafił na front pierwszej wojny czeczeńskiej (w Federacji Rosyjskiej status studenta nie zwalnia od służby wojskowej). Wrócił do Moskwy w 1998 roku, by dokończyć studia. Rok później zgłosił się na ochotnika i wyjechał na drugą wojnę czeczeńską. Dlaczego podobnie jak tysiące weteranów pierwszej wojny postanowił z własnej woli wrócić? Autor próbuje rozwikłać ową zagadkę na kartach „Dziesięciu kawałków o wojnie: Rosjanin w Czeczenii”, które stanowią dokument fabularyzowany, zawierający opis przeżyć wojennych Arkadija i jego towarzyszy broni. Wstrząsające wspomnienia są formą literackiej autoterapii, swoistego rozliczenia się z przeszłością wydarzeń wojennych, od których trudno jest się uwolnić.
Książka, którą czyta się jednym tchem, została napisana prostym, dosadnym, niestroniącym od przekleństw językiem. Autor zapoznaje nas z realiami konfliktu zbrojnego w Czeczenii. Poznajemy tajniki armii rosyjskiej, trawionej przez alkohol, niekompetencje i korupcje. Już od pierwszych stron trzymani jesteśmy w stanie podwyższonego napięcia emocjonalnego, stajemy się świadkami nieludzkiego traktowania Arkadia i jego kompanów, stale bitych i upokarzanych przez swoich przełożonych, bynajmniej nie w ramach wojskowej fali, ponieważ fala oznaczałaby istnienie określonych zasad, swego rodzaju regulamin, za którego naruszenie grożą kary cielesne, natomiast „świeżak” w rosyjskim wojsku mógł być skatowany za wszystko. Doznajemy szoku poznawczego i jesteśmy zmuszeni porzucić swoje dotychczasowe wyobrażenia o koszarowym życiu, gdy zdesperowani i całkowicie wyczerpani rolą worka treningowego rekruci, wprost błagają o przeniesienie na front. Niektóre sceny zdają się być wyjęte żywcem z literatury obozowej, swoim niewiarygodnym autentyzmem sprawiają, że normalnie unerwionemu czytelnikowi włos się jeży na głowie: „Wstaje i uderza mnie pięścią w nos, od dołu, mocno. W przegrodzie nosowej chrupnęło, na wardze czuje coś ciepłego i mokrego. Zlizuję krew i spluwam nią na ziemię. Drugi cios dostaje pod oko, potem w zęby. Walę się na podłogę z jękiem […] Zmusza mnie, bym się podniósł, i kiedy wstaje, uderza mnie brudną szczotką do butów w zęby. Cios jest silny, głowa leci mi aż na łopatki i na chwilę tracę orientację, lewa ręka ugina się, padam na łokieć. Z rozbitych warg na podłogę obficie leje się krew. Spluwam krwią i pastą, którą zeskrobałem zębami ze szczotki.”
Młodzi żołnierze jednak z czasem przystosowują się do trudnych warunków, z ofiar stają się katami, by machina wojenna mogła pochłaniać następne jednostki. Cynizm i znieczulica nie pozwalają im na współczucie, pozostają obojętni na krzywdy innych; najważniejsze, że tym razem właśnie im udało się wyjść cało z opresji.
Nawet najokrutniejsze obrazy wojny z czasem powszednieją, życie toczy się z dnia na dzień, widok sponiewieranych zwłok nie wzbudza już litości i współczucia, z cieniem nadziei na ocalenie własnego człowieczeństwa angażują się emocjonalnie jedynie w najprostsze czynności: zdobywanie wody pitnej czy szukanie wygodnego miejsca do spania, pozostałe kwestie przedstawiają dla nich znikomą wartość.
I tak życie na froncie sprowadza się do granic niewyobrażalnego absurdu, zbyt głodni, wymęczeni sołdaci nie myślą o operacjach bojowych, nie widzą wyraźnie zarysowanej opozycji wróg-przyjaciel, gdy działania wojenne ustają, szukają okazji, aby sprzedać odrobinę amunicji, paliwa w zamian za jedzenie, czują się usprawiedliwieni, bowiem dla nich wojna nie ma sensu, opiera się wyłącznie na kradzieży: „Ta wojna zbudowana jest na kradzieży i toczy się po to, by można było kraść”.
Opowiadania pisarza można wpisać – ze względu na podejmowaną tematykę – w nurt literatury antywojennej, ukazującej życie frontowe zwykłego żołnierza wrzuconego niespodziewanie w wir wojny. Babczenko podobnie jak w „Na Zachodzie bez zmian” Remarque’a, „Cienkiej czerwonej linii” Jonesa i „Soli Ziemi” Wittlina przedstawia obraz piekła wojny ukazanego od samego dołu hierarchii wojskowej, przy tym jednak relacja pisarza zasadniczo różni się od wyżej wymienionych. Babczenko w opisie okrucieństwa i bezsensu wojny posuwa się o krok dalej: obrazy wojenne zupełnie odarte są ze złudzeń, autor nie dzieli postaci na pozytywne i negatywne, nie przeciwstawia prostych żołnierzy krwiożerczemu dowództwu, kładzie raczej nacisk na jeden aspekt relacji człowiek-wojna, a mianowicie pozbawienie człowieka jego ludzkiej indywidualności, jego psychiczne ubezwłasnowolnienie i uzależnienie od wojny.
Młodzi żołnierze nie wiedzą, o co walczą, wojna nie ma dla nich żadnego uzasadnienia, całkowicie pozbawiona jest podtekstu ideologicznego. Braterstwo broni i przyjaźń – dla wyzutego z człowieczeństwa żołnierza – to tylko mity, które można włożyć między bajki, dla nich bowiem liczy się tylko przetrwanie i przywiązanie do wojny, będącej paradoksalnie największym wrogiem i miłością zarazem. Dlatego potem – już w czasie pokoju – nie potrafią odnaleźć swojego miejsca w społeczeństwie, zwykli ludzie to dla nich jedynie „kukły” niewiedzące, jak wygląda pełne adrenaliny, prawdziwe życie.
Babczenko nie pozostawia złudzeń. Jego książkę polecam każdemu, kto nie boi się zetknąć z fascynującym i pełnym grozy prawdziwym obliczem wojny w Czeczeni i zarazem gotów jest zapoznać się ze świadectwem przerażającej prawdy o kondycji człowieka zamkniętego w kręgu przemocy i okrucieństwa.
Dominik WOŹNIAK









