FILM / Droga na drugą stronę
-
Dodano: 14:03 31 grudnia 2011
Kategorie: Recenzje
Tagi: Filmy, Joanna Tercjak, Recenzje
„Droga na drugą stronę”, reż. Anca Damian
ZZA GROBU
Jeszcze kilka lat temu pojęcie animowanego dokumentu intrygowało i budziło wątpliwość, czy aby nie tkwi w nim jakieś wewnętrzne zaprzeczenie. Bo jak można mówić o dokumentalnej prawdzie, o autentyczności świadectwa aparatu filmowego, o nie zmanipulowanej rejestracji rzeczywistości w przypadku tak dalece idącego zapośredniczenia, tak zindywidualizowanego procesu twórczego, tak subiektywnej wizji?
Jednak obrazy pokroju „Persepolis” Marjane Satrapi i Vincenta Parronauda czy „Walca z Baszirem” Ariego Folmana skutecznie obaliły tego rodzaju pytania, sprawiając zarazem, że sztywne podziały na rodzaje filmowe tracą na znaczeniu. Na fali zjawiska, które można by określić mianem „kreatywnego dokumentu” wypłynął ostatnio następny tytuł – „Droga na drugą stronę”, w kampanii promocyjnej porównywany właśnie do słynnego filmu Ariego Folmana. Co stanowi o takim porównaniu? Waga tematu, mistrzostwo narracji czy po prostu powierzchowne podobieństwo zastosowanych środków formalnych?
Dokumentowi Anci Damian nie można odmówić ważnego i głębokiego znaczenia opowiadanej historii. Oto długa kronika wydarzeń, które zakończyły się śmiercią głodową obywatela Rumunii w krakowskim szpitalu. Krótka informacja prasowa, która na mgnienie oka zaszokowała polską opinię publiczną w 2008 roku, tutaj została rozwinięta do pełnowymiarowej opowieści, sięgającej najmłodszych lat bohatera. Na uwagę zasługuje lekki, przekornie dowcipny ton pierwszoosobowej narracji zza grobu (w polskiej wersji głosem Macieja Stuhra) i próba nakreślenia sylwetki Claudiu Crulica bez patosu czy malowania aureoli nad jego głową. Choć śledząc przebieg zdarzeń z jawnie subiektywnej perspektywy widz może nie poznać odpowiedzi na wszystkie nasuwające się pytania, to wartością tego filmu zdaje się być właśnie osobisty wymiar opowieści o ludzkich ułomnościach, zobojętnieniu, uwikłaniu w system i walce o bycie wysłuchanym.
.
Z twórczym podejściem do formy i personalnym nastawieniem do snutej narracji świetnie współgrają piękne wizualne metafory i poetycki rozmach kadrów, które niejako przenoszą protagonistę „na drugą stronę” czy też pozwalają widowni zbliżyć się do tej granicy, za którą jest już tylko pustka po zmarłym. Niestety tak wysoki poziom ekspresji wizualnej nie utrzymuje się konsekwentnie w ciągu całego seansu, ustępując często stylistycznemu chaosowi. Choć całości nie można odmówić oryginalnego charakteru, to niektóre sekwencje uderzają łopatologiczną dosłownością i przesadną ilustracyjnością w stosunku 1:1 (tzn. na ekranie widać ni mniej ni więcej niż to, co aktualnie objaśnia komentarz słowny z offu). Dodatkowo, wrażenie twórczego bałaganu potęguje nagłe oddanie pałeczki w sferze narracji – ni stąd ni z owąd swobodną opowieść protagonisty wypiera sensacyjny głos w stylu programu „UWAGA!”. Na tym etapie historia traci szczególną emocjonalną atmosferę i swoisty rytm.
Jak wiele dokumentów, film Anci Damian zasługuje na uwagę ze względu na poruszany temat, zwłaszcza, że z jego obserwacjami i tezami trudno się nie zgodzić. Zważywszy na problem bardzo ubogiej dokumentacji życia i śmierci Claudiu Crulica, z której można by stworzyć film, pomysł z animacją wydaje się zasadny, a zarazem odważny. Jednak trudno nie dostrzec warsztatowych niedociągnięć i pewnej niekonsekwencji w balansowaniu między suchymi faktami a poetycką ekspresją. O sile takich filmów, jak „Walc z Baszirem” decyduje właśnie doszczętnie pochłaniająca widza atmosfera emocjonalna, kreowana przez formalny kunszt i odpowiednio rozłożony bieg narracji. Niestety reżyserce „Drogi na drugą stronę” zabrakło tych narzędzi.
Joanna Tercjak









