FILM / Poznasz przystojnego bruneta

  • allen (foto)

    Dodano: 23:14 1 kwietnia 2011

    Kategorie: Recenzje

    Tagi: , ,

    „Poznasz przystojnego bruneta”, reż. Woody Allen

    Wyznania fetyszystki

    Kolejny rok, kolejny film. Woody Allen przyzwyczaił swoich fanów, i nie tylko, do tego schematu. Ostatnie lata są loterią dla widzów dzieł nowojorczyka – kinomani ryzykują, ufają, wierzą, że to będzie traf w dziesiątkę! Do końca jednak nie wiedzą.

    Albo Allen jest jak bóg? Pokładasz w nim nadzieję, kiedy nie masz już nic poza czarną dziurą banału, a na firmamencie kinematografii pobłyskują resztkami sił „roz-gwiazdy” – wypalone efektami specjalnymi .

    Tym razem Allen serwuje produkcję z brytyjskim akcentem – widać, że rozsmakował się on w europejskim klimacie – ale niezmiennie z doborową obsadą. Anthony Hopkins porzuca dystyngowany styl Stevensa („Okruchy dnia”) dla młodszej o parę lat następczyni, Judy Organ – alias Amandy Ash – aktorki porno z „Jej wysokości Afrodyty”. Jego zrozpaczona żona, Helena Shebritch (Gemma Jones), oddaje się okultystycznym praktykom i wierze w to, co chce uwierzyć. Do tego zakochana w swym szefie (Antonio Banderas) Naomi Watts i… można by tak wymieniać bez końca.

    Do sedna. Czy Allen pokazał widzom w tym roku coś nowego? W jego filmie znów jest grupka postaci – intelektualistów lub artystów, zaplątanych w uczuciowy galimatias. Dawno przestało być tajemnicą, że komedie Konigsberga to nie komedie. Sprawą kieruje przewrotny los. Wplata się Szekspir i Ibsen. Narracja typowa – łagodny głos z offu toczy swoją opowieść. Ktoś kogoś porzuca. Ktoś kogoś zdradza. Ktoś odnajduje siebie na nowo. Nihil novi. Ale na Boga – tak! Za to właśnie Allen jest kochany. A ta stałość przysparza wzruszeń i jest trwała jak najwierniejsza przyjaźń.

    Nieważne, że w jego filmie nie błyskają efekty specjalne, nieważne, że zdjęcia nie są wyjątkowo wymyślne. Allen to po prostu wielki komentator życia, mistrz kina – jeden z ostatnich. Dokładny, wysmakowany, pewny tego co robi. Jego opowieściom trzeba przyjrzeć się dokładniej. Nie ma w nich prostych odpowiedzi – chodzi raczej o wskazanie problemów. Nowojorski jazzman opowiada wciąż tę samą historię. Godne podziwu jest, że prezentuje ją za każdym razem w inny sposób – zdumiewający i intrygujący zarazem. Przyglądając się dorobkowi Allena trudno pozbyć się pewności, że zna ich jeszcze tysiące.

    Karolina Bednarek


    • RSS
    • Gadu-Gadu Live
    • Twitter
    • Blip
    • Śledzik
    • Facebook

12 komentarzy to “FILM / Poznasz przystojnego bruneta”

  1. antoni pisze:

    Odnoszę wrażenie, że Pani Karolina pisze recenzje na kolanie w autobusie, bądź tramwaju. I nie o miejsc pisania rzecz jasna tu chodzi, ale o pobieżność i – niestety – bylejakość recenzji. Kolejny tekst, który zupełnie nie dotyka spraw istotnych w omawianym filmie. „Poznasz przystojnego bruneta” w dużej mierze opowiada o życiu przeciekającym przez palce i desperackim pragnieniu czerpania zeń jak najwięcej. O tym, że coś nieustannie nam umyka albo tak nam się wydaje. I tak dalej.
    Pani Karolino, mam prośbę, mniej ogólników, więcej szczegółów.
    P.S. Żywię również nadzieję, że błędy redakcyjne zostaną poprawione.

    Ukłony, Antoni

  2. Jo-anna pisze:

    I ja podzielam opinię przedmówcy. Recenzja, nie dość, że z błędami interpunkcyjnymi i ortograficznymi, to jeszcze bardzo powierzchowna. Brak dystansu i zobiektywizowania. Jakby p. Karolina bezkrytycznie przyjmowała wszystko, co Allenowskie. Poza Ibsenem i Szekspierm był jeszcze Auden, ale to chyba umknęło uwadze nie dość bystrej p. Karolinie :)

  3. Kinga pisze:

    Ktoś kogoś porzuca. Ktoś kogoś zdradza. Ktoś odnajduje siebie na nowo. Nihil novi” – opis wspaniale oddaje całą złożoność psychologiczną bohaterów.
    Wiem, że o Allenie już dużo zostało powiedziane, „Ale na Boga” żeby tak banalnie!

  4. Sylwia pisze:

    Bo Pani Karolina nie pisze recenzji ze słownikiem Kopalińskiego na biurku. Aleź jaką to trzeba mieć pasję do pisania na kolanie w autobusie po obejrzanym filmie?? Jeśli ktoś chce przeczytać recenzję filmu – a raczej opis – to polecam wp.pl lub onet.pl

  5. Ziga pisze:

    Ludzie, o czym wy piszecie? Ktoś z was oglądał Allena w ogóle? Jego ostatni film tylko potwierdza, jak niezwykłe wg niego jest życie, a ‘Poznasz przystojnego bruneta” jest tego kolejnym przykładem. I, tak, nihil novi. Co można więcej napisać o Allenie? Że był scenicznym komikiem i lubił sztuki magiczne?
    A co więcej można napisać o filmie, który jest po prostu ALLENOWSKI? Pewne rzeczy każdy widz sam musi zrozumieć – czyli, co ten film dla niego oznacza. Recenzja jest pewną impresją, nie streszczeniem i analizą, ponieważ publikowana jest w momencie, gdy film dopiero co wszedł na nasze ekrany. Chwała za to, że recenzentka nie chciała nikomu wmawiać, co ten ktoś ma myśleć o filmie ani że Allen nakręcił też „Annie Hall” i 40 innych filmów, a wymieniła to, co najistotniejsze. Nikt was nie będzie w tym wyręczać:) Tak ten film, jak i poprzedni, pokazują że Allen stara się coraz bardziej pokazywać „życie w pigułce”. Wybiera prostsze rozwiązania niż w swych najlepszych filmach. W ostatnim ktoś po prostu kogoś poznaje, ktoś komuś kradnie pomysł na książkę.
    Mam nadzieję, że dość bystrze to napisane, a przede wszystkim, kulturalnie.

  6. fJolka pisze:

    popieram, tekst lepszy niż fiklm, alen się starzeje i przytępia sie mu humor.

  7. antoni pisze:

    @Ziga — Myślę, że nikt, kto nie oglądał Allena, nie wypowiedział się powyżej, ale mogę ręczyć tylko za siebie.
    Tekst pani Karolina został zakwalifikowany jako recenzja, która, oczywiście zgodzę się z Tobą, jest pewną impresją. Czytając ten krótki tekst o filmie Allena, nie spodziewałem się dogłębnej analizy czy interpretacji jego dzieła (już sama długość tekstu o tym świadczy). Nie spodziewałem się również (i przede wszystkim) tylu ogólników i banałów.
    „A co więcej można napisać o filmie, który jest po prostu ALLENOWSKI?” – może w takim razie nie warto pisać i publikować recenzji, jeśli na jej napisanie brak inwencji?

    @Sylwia — Ciekawych recenzji można uświadczyć na kino.org.pl.

    Ukłony, Antoni

  8. start pisze:

    @Antoni
    A na której z tych stron można przeczytać pana recenzje?

  9. antoni pisze:

    @Start — Droga Pani/Drogi Panie, źle postawione pytanie.

    Ukłony, Antoni

  10. fJolka pisze:

    Pewnie, że źle postawione: bo na żadnej.

  11. antoni pisze:

    @fJolka — Pani fJolko, a jakie to ma znaczenie? Po co ta złośliwość? Komentowanie artykułów, recenzji itp. nie wymaga wszak pisania wyżej wymienionych. Wiosna idzie, trochę życzliwości, polecam!!

    Ukłony, Antoni

  12. Karolina Bednarek pisze:

    Szanowni Państwo, dziękuję za komentarze.

Dodaj komentarz