FILM / Wyścig z czasem

  • wyscig-z-czasem-150x150 (foto)

    Dodano: 23:00 21 grudnia 2011

    Kategorie: Recenzje, Wiadomości

    Tagi: , ,

    Czas to pieniądz, pieniądz to czas

    „Wyścig z czasem” Andrew Niccola

    Co byście zrobili, gdyby został wam ostatni dzień życia? Dla bohaterów „Wyścigu z czasem” nie jest to bynajmniej abstrakcyjne pytanie skłaniające do refleksji nad tym, co w życiu naprawdę ważne. Dla nich jest to problem realny i codzienny – żyją dosłownie z dnia na dzień, wiedząc dokładnie, kiedy wybije ich ostatnia godzina i starając się jak najdalej odsunąć ten moment od siebie. Świat przyszłości w filmie Andrew Niccola ma posmak dystopii: postępy inżynierii genetycznej pozwoliły na zlikwidowanie problemu starzenia się i umierania. Wszyscy mogą żyć wiecznie, co jednak stworzyło groźbę przeludnienia. Aby zrównoważyć przyrost naturalny, ludzie od urodzenia mają zainstalowany na przedramieniu elektroniczny „zegar biologiczny”, który odlicza czas pozostały do śmierci. Licznik zostaje uruchomiony w wieku 25 lat, kiedy to każdy dostaje przydział jednego roku, a resztę musi zdobyć sam: ukraść innym albo zarobić. Czas jest zarazem środkiem płatniczym działającym identycznie jak pieniądze. Każda transakcja, od zamówienia piwa w knajpie po opłacenie rachunków, wiąże się z ujmowaniem z puli minut, godzin i dni.

    Gospodarka wolnorynkowa jest bezlitosna – w pewnym sensie zastąpiła przezwyciężone przez ludzkość prawa natury i stała się nową formą doboru naturalnego. Filmowy bogacz Weis określa czasy, w których żyje, mianem „kapitalizmu darwinowskiego”. Jedni dysponują ogromną ilością środków,  inni nie są w stanie zdobyć ich nawet w ilości minimalnej i zostają wyeliminowani. W istocie nie wymyślono tu niczego nowego, tylko nadano staremu systemowi bardziej drastyczną postać. Dla widzów oznacza to tyle, że bohaterowie są zmuszeni nieustannie grać o najwyższą stawkę, balansując na granicy życia i śmierci, ale w praktyce ich poczynania są takie same, jak gdyby chodziło im o zdobycie pieniędzy, a nie czasu. Realia świata „Wyścigu z czasem” dają za to okazję do licznych słownych żarcików. Potoczne wyrażenia takie jak: „Masz minutkę?” albo „Nareszcie mam czas, żeby zabrać mamę do New Greenwich” nabierają nowego sensu. „Niezły zegarek” – mówi bandzior na widok pokazującego sto lat licznika pewnego biznesmena – „Ciekawe, czy będzie na mnie pasował?” -  to kolejny przykład takiej humorystycznej dwuznaczności.

    W filmie jest zawarty mocny akcent społeczny, w którym pobrzmiewają echa ostatniego kryzysu gospodarczego. Obcinanie płac i podnoszenie kosztów życia sprawia, że ludziom coraz częściej zagląda w oczy widmo wyzerowanego licznika. Główny bohater, Will (Justin Timberlake), żyje w dzielnicy robotniczej trafnie i bez ogródek nazywanej po prostu gettem. Od New Greenwich, części miasta przeznaczonej dla wyższej warstwy społeczeństwa, oddziela je system „stref czasowych”, których przekroczenie jest co prawda możliwe, ale wiąże się z utratą całych miesięcy, podczas gdy mieszkańcy getta odmierzają czas w godzinach i minutach. Głównym wątkiem tego prościutkiego filmu sensacyjnego jest bunt przeciw systemowi w wykonaniu Willa i jego towarzyski, zblazowanej milionerki, Sylvii (Amanda Seyfried), dziewczyny o sarnich oczach i sarnich nogach odziewającej swoje dolne kończyny wyłącznie w spódniczki mini i zawrotnej wysokości szpilki. Para ta, która pasuje do siebie idealnie pod względem niezbyt wysublimowanego warsztatu aktorskiego (co zresztą jest grzechem wszystkich grających tu aktorów), w końcu zaczyna podejrzewać, że nie da się obalić systemu bez względu na to, ile czasu zabierze się bogatym i rozda biednym. Ale zawsze można się starać i to wystarcza, jeśli chodzi o szukanie sensu życia. Przez resztę seansu zabawiają widza dowcipne dialogi oraz czyhanie na moment, kiedy Sylvii, której reżyser kazał biegać w filmie niemal tyle samo co Tom Tykwer swojej Loli, w końcu powinie się noga albo złamie obcas.

    Żaneta Dolatowska


    • RSS
    • Gadu-Gadu Live
    • Twitter
    • Blip
    • Śledzik
    • Facebook

Dodaj komentarz