JANGFELDT / Majakowski. Stawką było życie
-
Dodano: 12:36 30 grudnia 2010
Kategorie: Recenzje, Wiadomości
Tagi: Artur Jabłoński, Książki, Recenzje
- Ci, którzy spodziewają się po tej pozycji filologicznego podejścia, zawiodą się. Podobnie jak Radziwon, gdy pisał o Iwaszkiewiczu, tak Jangfeldt stara się zrekonstruować światopogląd pisarza, pokazać ewolucję jego poglądów, drogę od anarchisty po apologetę bolszewizmu – pisze Artur Jabłoński z Kulturalnego Torunia.
Bengdt Jangfeldt, Majakowski. Stawką było życie, Wydawnictwo WAB, 2010
W krótkim czasie wydawnictwo WAB wypuściło na rynek dwie pozycje w pewnym sensie bardzo do siebie podobne. Obie opowiadają o literatach będących na usługach systemu politycznego. Obie, choć dotykają problematyki twórczości, skupiają się na biografii swoich bohaterów. Pierwszą z nich była książka Marka Radziwona „Iwaszkiewicz. Pisarz po katastrofie”. Drugą, będącą przedmiotem niniejszej recenzji, jest „Majakowski. Stawką było życie” Bengdta Jangfeldta.
Majakowski, identyfikowany jako futurysta, to jeden z najsłynniejszych rosyjskich poetów dwudziestego wieku. Inni wybitni twórcy tego okresu wielokrotnie przewijają się na kartach książki (Sergiusz Jesienin, Borys Pasternak), ale nie zabrakło także innych przedstawicieli inteligencji, między innymi wieloletniego przyjaciela poety, słynnego teoretyka literatury, Romana Jacobsona czy, z oczywistych względów, małżeństwa Brików.
Piszę „oczywistych”, bowiem Brikowie i Majakowski tworzyli niezwykle ciekawy trójkąt miłosny, którego nowoczesność może i dzisiaj zadziwić niektórych czytelników. Postępowym relacjom między bohaterami Jangfeldt poświęcił wiele miejsca, co jednak wyszło książce na dobre – czyta się ją niezwykle łatwo i szybko, choć to przecież opasłe tomiszcze, którego wydanie poprzedziły lata studiów nad życiem i twórczością pisarza i jego otoczenia.
Jak już wspomniałem, ci, którzy spodziewają się po tej pozycji filologicznego podejścia, zawiodą się. Podobnie jak Radziwon, gdy pisał o Iwaszkiewiczu, tak Jangfeldt stara się zrekonstruować światopogląd pisarza, pokazać ewolucję jego poglądów, drogę od anarchisty po apologetę bolszewizmu, „poster boya” na usługach reżimu. Obaj biografowie wykazali się pełnym profesjonalizmem, podchodząc do swoich postaci z wyczuciem, nie unikając trudnych tematów przy jednoczesnym zachowaniu obiektywizmu. \
Jangfeldt uniknął też pokusy ukazania losów Majakowskiego w przerysowany sposób, a przecież materiału do tego typu przedstawienia nie zabrakłoby. Zamiast tego jest oszczędny, można by rzec, wyrozumiały, nie wyolbrzymia, nie fantazjuje.
Nie sposób również nie wspomnieć o estetyce wydania, okraszonego mnóstwem archiwalnych zdjęć, ale pod tym względem seria „Fortuna i Fatum” utrzymuje stały, wysoki poziom.
Lektura „Majakowskiego…” powinna zadowolić zarówno czytelników zainteresowanych rosyjskim pisarzem, jak i tych, których niekoniecznie jego postać musiała wcześniej interesować. Począwszy od umiejętnie zarysowanego tła historycznego po nienaganny styl autora, wszystkie te elementy gwarantują, że godziny spędzone nad książką nie będą stracone.
Artur Jabłoński









