KONCERT / Pamięci Grzegorza Ciechowskiego
-
Dodano: 12:26 25 grudnia 2011
Kategorie: Recenzje, Wiadomości
Tagi: Baltazar Gąbka
Koncert Specjalny Pamięci Grzegorza Ciechowskiego, SKPT Od Nowa, 17.12.2011
10 rocznica śmierci Grzegorza Ciechowskiego i 30 założenia Republiki. Wydawać by się mogło, że z powodu tak wyjątkowej okazji organizatorzy całego przedsięwzięcia przygotują coś specjalnego. Już od kilku lat poziom imprezy wykazuje tendencję spadkową.
Coraz słabsi wykonawcy, coraz mniej zróżnicowany poziom utworów i coraz mniej klimatu dawnej Republiki.
W tym roku wiadomo było, że pojawi się Julia Marcell, laureatka Nagrody Artystycznej Im. Grzegorza Ciechowskiego. Inni wykonawcy pozostawali w ukryciu do momentu wyjścia na scenę. Przynajmniej w teorii. Od jakiegoś czasu wiadomo było, że zaśpiewa Kazik. I zaśpiewał – „Układ sił” okazał się jednym z najlepszych wykonań tego wieczoru. Najsłabszym był otwierający Half Light. Panowie są tak niecodzienni, że powinni dać sobie spokój z wykonywaniem utworów Republiki. Krzykliwy, niemal szczekający i zawodzący głos oraz dziwne efekty generowane przez syntezator powplatane w tkankę kompozycji są w stanie zepsuć każdy numer.
Inne zespoły nie wspięły się aż tak wysoko i nie dorównały weteranowi polskiej sceny. Blisko byli Acidzi z utworami „My, lunatycy”, „Gadające głowy” i „Kombinat”. Titus i koledzy ostro przyłożyli, co jest ich specjalnością. Niestety po takiej rozgrzewce temperatura gwałtownie spadła. Efemeryczna Julia Marcell jest na pewno niezwykle ciekawym zjawiskiem – połączenie Bjork z muzyką folkową, elektroniką i rockiem. Ale występ zaraz po Kwasożłopach wyszedł jej tylko na złe. Tym bardziej, że zaraz po wyszła na scenę Agressiva 69, która może i zagrała mocniej, ale za to zabiła atmosferę. „Nasza pornografia” zabrzmiała w sposób wymuszony, jakby sami artyści nie byli przekonani do tego, że są w stanie oddać klimat utworu. Ich grzech polegał na tym, że nie przygotowali się do wykonania. Śpiewając o pragnieniu i intymności trzeba je poczuć.
Miss no One nie zaskoczyło niczym, przyczyniając się co najwyżej do utrzymania niskiego poziomu całości. Na zakończenie na scenę wyszedł Zbigniew Krzywański wraz z Glacą ze Sweet Noise. „Biała Flaga” i „Mamona” były kolejnym mocnym uderzeniem. Najlepszym po Acid Drinkers. Niekoniecznie wszystkim musiał przypaść do gustu głos wokalisty, który, krótko mówiąc, wydzierał się na całego.
Wieczór zakończył projekt Leszka Biolika, który sam zaśpiewał kilka utworów, po czym, na zakończenie, zaprosił Kazika. I tyle. Niestety za mało. Można było lepiej ustawić poszczególnych wykonawców. Julia Marcell idealnie nadawałaby się na początek. Kazik byłby jej przeciwieństwem, zamykającym całość. Środek mógł być bardziej interesujący poprzez zaproszenie zespołów grających energetyczną muzykę. Acid Drinkers i Krzywański/Bończyk powinni zamykać część środkową koncertu.
Cóż. Może za rok?
Baltazar Gąbka









