Kraków – nasz as z rękawa

  • krakow-popiera-torun (foto)

    Dodano: 19:45 18 lipca 2010

    Kategorie: Recenzje, Spotkania, Wiadomości

    Tagi: , ,

    - W Krakowie każdą decyzję dotyczącą kultury poprzedzają kłótnie w środowisku – mówiła na spotkaniu w Dworze Artusa Magdalena Sroka, dyrektor Krakowskiego Biura Festiwalowego.

    Jedna z najbardziej znanych menadżerek kultury przyjechała do naszego miasta na zaproszenie biura Toruń 2016. To element kulturalnej współpracy między dwoma ośrodkami – prezydent Krakowa oficjalnie poparł nasze miasto w wyścigu o laur ESK.

    Sroka pracowała niegdyś w Biurze Festiwalowym Kraków 2000. Instytucja przygotowała kulturalny program grodu Kraka na rok 2000 – miasto było wtedy ESK.Prelekcja krakowianki musiała być ciekawa, wszak o kulturalnym Krakowie można by mówić i mówić. Kilka jej wypowiedzi zasługuje jednak na podkreślenie i pogrubienie – powinniśmy je sobie wbić do toruńskich głów i nigdy nie zapomnieć.

    Słuchacze w kafeterii Struna Światła zdębieli kiedy Sroka zaczęła mówić o skłóconych krakowskich artystach i animatorach. – W Krakowie każdą decyzję dotyczącą kultury poprzedzają kłótnie w środowisku – mówiła. – Młodzi sprzeczają się ze starymi, konserwatyści z liberałami, jedne grupy z innymi. Konflikt jest wpisany w krakowską kulturę od setek lat. Program ESK pomógł nam zrozumieć, że nie jest on przeszkodą w osiąganiu celów, ale naszą zaletą.

    Co więcej, pozytywnie o fermencie jaki charakteryzuje Kraków, pierwsi wypowiedzieli się alochtoni. Krakusy z ich porady skorzystały i z konfliktu zrobiły oręż w walce o turystę, widza, jakość wydarzeń kulturalnych i ich liczbę. W Toruniu nie mamy innego wyjścia. No chyba, że naszym celem jest prowincjonalizm – mam na myśli jak najgorsze znaczenie tego słowa.

    Kłótnia, awantura, pyskówka, starcie to w ludzkiej świadomości słowa opisujące coś złego – w powszechnym mniemaniu scysje prowadzą donikąd. Szacunek wzbudzają w nas ci, którzy idą na kompromis, a więc rezygnuję z części swoich postulatów. Tylko czy aby na pewno zgoda jest najlepszym rozwiązaniem? Nie do końca – przynajmniej w przypadku rozmów o kulturze. W Krakowie nie narzekają, że środowisko jest rozbite. Animatorzy i artyści kłócą się, ale nie obrażają – walczą, ale nie palą mostów. Czy u nas będzie podobnie? Zobaczymy – toruńska rewolucja trwa od niedawna, rok 2010 obfitował w wiele burzliwych wydarzeń okołokulturalnych. To jak rozmowy zostaną spożytkowane zależy od twórców, urzędników i mieszkańców. Pewne jest jednak, że kłótnie już przyniosły nam wiele profitów.

    W maju br. prestiżowy miesięcznik „PRESS” stworzył ranking kandydatów do tytułu ESK. Im więcej publikacji o kulturze danego miasta, tym wyższe miejsce zajęło ono w rankingu. Kto wygrał? Oczywiście Toruń. To ferment i sprzeczki zagwarantowały ten sukces, to dzięki fundamentalnym różnicom i głębokim podziałom kultura istnieje w świadomości tego miasta i mieszkańców.

    Kraków wykorzystał swoją szansę dziesięć lat temu i na bazie różnic, a nie udawanej zgody, zbudował kulturalną strategię. Oby „Kraków północy” poszedł tym samym śladem.

    Marceli Sulecki


    • RSS
    • Gadu-Gadu Live
    • Twitter
    • Blip
    • Śledzik
    • Facebook

Dodaj komentarz