KSIĄŻKA / Achtung! Banditen!
-
Dodano: 04:00 27 lipca 2011
Kategorie: Recenzje, Wiadomości
Tagi: Książki, Literatura, Recenzje, Weronika Nowakowska
Nie-zwykłość historii, perfekcja opowiadania
Recenzja powstała w ramach zajęć ze specjalizacji krytycznoliterackiej realizowanej na filologii polskiej na UMK w Toruniu.
Wojciech Albiński, Achtung! Banditen!, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2009.
Oto książka, która mnie zachwyciła i poruszyła. Wojciech Albiński, znany dotychczas z „afrykańskich” zbiorów opowiadań takich jak Kalihari czy Lidia z Kamerunu wydał książkę dotyczącą życia w podwarszawskich Włochach podczas wojny. Achtung! Banditen! to opowiadania „z życia wzięte”, wspomnienia autora, które zyskały doskonały i dojrzały, literacki kształt.
Już pierwsze zdania rozpoczynające książkę zapowiadają, że na czas lektury powinniśmy porzucić wszelkie obiegowe uprzedzenia o „wspomnieniowej literaturze wojennej”, mówiące, że to temat przyciężki, wymagający patosu i mówienia o Wielkiej Historii Wielkich Bohaterów: „Ten Herr Hitler za śmiało sobie poczyna… – powiedziała babka. Pokrywała tort truskawkowy grubą warstwą świeżo ubitej śmietany. – Znam takie charaktery… W porę nie utrzeć im rogów, a wejdą sąsiadom na głowę. […] Dlaczego nikt mu nie powie, że powinien się uspokoić? Nie przywoła go do porządku?”
Choć wojna wszędzie wdarła się w życie codzienne ludzi, nie wszędzie miała takie samo oblicze. Albiński przedstawia nam codzienność we Włochach, które „oddzielała od stolicy cienka linia widoczna tylko na mapie”, a które nie wzięło udziału w powstaniu, było „bezpieczniejsze”, na ile można mówić o bezpieczeństwie podczas okupacji.
Za sprawą opowiadań Albińskiego otwiera się przed nami świat „domowy”, pełen ciepła i urokliwej zwyczajności. Są tabletki na ból głowy „Kogucik”, zapach chleba i dziecięca strategia oceny jego świeżości, podróże kolejką EKD do cioci na imieniny, wyprawy po wiktuały do sklepu pani Pawlickiej. Po wybuchu wojny rodziny, szczególnie kobiety, robią wszystko, by zachować poczucie normalności i bezpieczeństwa, uchronić swoją godność, wychować dzieci według jasno określonych zasad moralnych. Z determinacją zdobywają informacje o aresztowanym przez hitlerowców mężu, przyjacielu, bracie; wykopują z gruzów pozostałości swojego dobytku, by ocalić swój skrawek przeszłości od zapomnienia. To one uczą dzieci, że należy tak długo szukać w piwnicy brakującej srebrnej łyżki z powierzonego kompletu, aż się znajdzie, bo to sprawa honoru dla jednej, przetrwania dla drugiej strony.
Czy o tym jest ta książka? Nie tylko. Przede wszystkim opowiada o tym, jak wojna wpłynęła na losy, życiowe wybory i sposób myślenia cywilów. Opowiadanie To jest niemieckie dziecko dotyka problemu tożsamości narodowej, Siedzą i myślą – wojennej traumy, Zina i Kapustin – zakwaterowania rosyjskiego kapitana do przydzielonego mieszkania (Wojtusia i jego mamy, czekającej na wieść o uwięzionym mężu), miłości Ziny, przysłanej przez wojsko „żony pułkowej, tymczasowej”, do Kapustina. Każde opowiadanie z Achtung! Banditen! stanowi esencję prywatnej historii, która odsyła nas do szerszego problemu. Dzięki przemyślanym kompozycjom trzyma nas podczas lektury w swoim władaniu, działa na emocje i wpływa na wyobraźnię.
Razem z małym chłopcem próbujemy zrozumieć tę zagmatwaną, pełną tajemnic rzeczywistość, w której koledzy zmieniają nagle nazwiska i znikają, ktoś wydaje i wykonuje wyroki za „gadulstwo”, a zdenerwowani sąsiedzi krzyczą na dzieci chcące upiec w ognisku niewypał. Wojtuś nie koloryzuje, nie dzieli świata na biało-czarny, cechuje go dziecięca wrażliwość. Zaskakująca jest jego szczerość, ale przecież wszystko robi w dobrej wierze: „– ¬Ludzie! Wołał jakiś starszy mężczyzna ze środka ruiny. – Zatamujcie mi krew… Wlazłem na niewypał! Zraniło mi nogę! Fachowo instruował kobiety, w którym miejscu powinny mu przewiązać udo, najlepiej blisko pachwiny. «Drugą też panu urwało» – chciałem go poinformować. Ale matka zatkała mi usta.”
Fragmenty takie jak ten (a jest ich w książce wiele) pokazują, że Albiński genialnie wykorzystał możliwości, jakie przynosi zastosowanie perspektywy dziecięcego sposobu pojmowania otoczenia. Czarny humor, a w rezultacie tragifarsa i groteska stanowią u niego próbę oswojenia trudnych doświadczeń, chronią także przed uderzeniem w martyrologiczne tony. Wiadomo jednak, że nad narratorem czuwa autor, i że powrót do sposobu myślenia kilkulatka jest niezwykle trudny. Albiński nie może oderwać się od siebie i można zauważyć, że przenika to do tekstu – czasami spostrzeżenia Wojtusia to ocena autora: „To właśnie esesman dał mi mój pierwszy, wymarzony pociąg na szynach. Co prawda, był tam tylko kawałek szyn, a cały pociąg składał się z dwóch wagoników, jednak wdzięczny mu byłem za ten dar. Szkoda tylko, że te wagoniki wyjął z martwej ręki takiego samego chłopca jak ja.”
Nie stanowi to bynajmniej wady, przeciwnie, wynika z zamierzonej strategii, wzbogaca mistrzowsko poprowadzoną narrację opowiadania. Albiński panuje nad materią języka, dyscyplinuje go, by nic nie było przegadane i przesadzone. Krótkie zdania, oszczędne, ale nie surowe opisy – okazuje się, że nie potrzeba wielu słów, żebyśmy „weszli” w opowiedziany świat i mogli go podczas czytania przeżyć.
Tak właśnie rozumiem spotkanie z tą książką – jako spotkanie ze słowami kogoś, kto nie tylko chce utrwalić skrawek przeszłości, lecz przede wszystkim próbuje zrozumieć to, co przeżył i zastanowić się nad złożoną prawdą o człowieku. Opowieści snute przez Albińskiego nie mają tyko jednostkowego, prywatnego wymiaru, dlatego autor nie podpisał zamieszczonych w książce fotografii pochodzących z jego prywatnych zbiorów. Mimo że zżera mnie ciekawość, kim są osoby na zdjęciu, myślę, że decyzja autora była słuszna. Skupiam się wtedy na ich gestach, na tym, jak wyglądają, jak są ubrani, uczesani, gdzie się znajdują. Mogę poznać choć namiastkę atmosfery tamtych odległych lat. I to jest klucz do tej książki: poznanie, odczucie, wsłuchanie się w nie-zwykłe historie. Opowiadania Albińskiego nie należą do takich, które wlatują do głowy, żeby zaraz z niej ulecieć w niewiadomym kierunku. Zatem, czytelniku – nie śpiesz się, słuchaj!
Weronika Nowakowska









