KSIĄŻKA / Ofiara Polikseny

  • ofiara-polikseny-b-iext6293277 (foto)

    Dodano: 13:21 17 stycznia 2012

    Kategorie: Recenzje

    Tagi: , , , , , ,

    Marta Guzowska, „Ofiara Polikseny”, W.A.B., Warszawa 2012

    Turcja ŕ rebours

    Któż z nas nie pamięta dzielnego Indiany Jonesa, któremu niestraszne były mroki starożytnych grobów? Tajemniczy uśmiech Harrisona Forda niejedną fankę zamierzchłych tajemnic przyprawił o migotanie przedsionków. Oto doczekaliśmy się nowego Indy’ego, wprost spod intrygującego pióra debiutantki, Marty Guzowskiej.

    Mario Ybl jest światowej sławy profesorem, antropologiem i specjalistą od anatomii i rekonstrukcji rysów twarzy. I na tym w zasadzie jego podobieństwo do Indiany Jonesa się kończy… No, może warto jeszcze wspomnieć o intrygującej męskiej aparycji i mistrzostwie w konstruowaniu ciętych, bezczelnych ripost. Tyle tylko, że przy skłonności profesora do złośliwych uwag i nieustannego wtykania nosa w nie swoje sprawy, przejawia on również rzadko spotykaną skłonność do pakowania się w towarzyskie kłopoty.

    Ów defekt skutecznie przerywa jego płomienny romans z doktor Polą Mor, która przewodzi pracom archeologicznym w Turcji. Na terenie mitycznej Troi naukowcy odnajdują szczątki kobiety, której ozdoby na rękach i nogach mogą wskazywać, że jest mityczną Polikseną… Kiedy bestialsko zamordowana zostaje członkini ekipy badawczej, prace na cmentarzysku zostają przerwane. Mario zaczyna podejrzewać jednego z kolegów. Któż by jednak traktował poważnie podejrzenia szalonego antropologa o nieznośnym usposobieniu i alkoholowych ciągotach? Sprawa zagęszcza się wraz ze wzrostem temperatury i pojawieniem się kolejnych ciał…

    Kryminał Marty Guzowskiej to nie tylko doskonały debiut. To również rewelacyjny portret socjologiczny grupy archeologów, postrzeganych dotąd jako wielcy romantyczni odkrywcy mi(s)tycznych ruin. Główny bohater z kolei zdecydowanie wyłamuje się ze schematu schludnego uniwersyteckiego profesora, bo nie tylko prawie nie rozstaje się z butelką piwa, ale cierpi też na złośliwy słowotok i nyktofobię. Lęk przed ciemnością zdecydowanie utrudnia mu śledztwo w poszukiwaniu seryjnego mordercy, który kolejne zbrodnie stylizuje na mord ofiarny.

    Guzowskiej udało się skonstruować oryginalną i nieoczywistą, a przy tym przezabawną postać, która przy użyciu wiedzy antropologicznej próbuje rozwiązać zagadkę seryjnych śmierci w Troi.

    W prozie Guzowskiej Turcja to na pewno nie raj na ziemi, pełen zapierających dech w piersiach widoków. W morderczej temperaturze, która doprowadza krew do wrzenia, w pocie czoła, w pozycji żaby i w pełnym słońcu nieustannie grzebią w ziemi archeolodzy. Nie ma co liczyć na wiekopomne odkrycie: zostało jeszcze trochę dawnych śladów do odkopania, ale do odkrycia, niestety, niewiele.

    Nigdzie nie można schować się przed żarem, a, kiedy już uda się nam znaleźć kawałek zbawiennego cienia pod drzewem (chociaż tam temperatura nie spada poniżej 40 stopniu), nasz kark odwiedzi zapewne towarzyska skolopendra, której bolesne ugryzienie zepsuło wakacje niejednemu turyście. Wszechobecne muchy plujki, fatalne warunki sanitarne i nieznośni koledzy z pracy to tylko pojedyncze kamyki w kryminalnej drodze przez mękę profesora Ybla. Guzowska nieco bezlitośnie, choć bardzo wdzięcznie udowadnia, że „archeologia jest mniej więcej tak samo romantyczna jak księgowość”. Oprócz tego, że to katorżnicza praca, związana dodatkowo z nudnym katalogowaniem i absurdalną papirologią, otwiera również szerokie pole do wszelakich nadużyć, bo międzynarodowa ekipa niejednokrotnie sprzedaje arcydzieła ludzkich rąk sprzed stuleci na eBayu.

    Mimo tej odbrązawiającej wizji środowiska archeologów „Ofiara Polikseny” to doskonała lektura szczególnie na naszą dziwaczną zimę, która nieudolnie udaje przedwiośnie. Zwracają uwagę wartka akcja i precyzyjna konstrukcja. Nie sposób nie zauważyć inteligentnych, zabawnych i niewymuszonych dialogów, które nadają książce niebywałej lekkości.

    „Ofiara Polikseny” to naprawdę mocne wejście Mrocznej Serii Wydawnictwa W.A.B. w Nowy Rok. Wszystko wskazuje na to, że Marta Guzowska za pomocą podstępu z kryminalnym koniem trojańskim szybko zacznie doganiać w rankingach Zygmunta Miłoszewskiego. I za te prozatorskie i kryminalne wyścigi trzeba nam mocno trzymać kciuki. Koniecznie za nich oboje!

    KW

    Marta Guzowska, „Ofiara Polikseny”, W.A.B., Warszawa 2012.


    • RSS
    • Gadu-Gadu Live
    • Twitter
    • Blip
    • Śledzik
    • Facebook

Dodaj komentarz