KSIĄŻKA / Pokolenie 89
-
Dodano: 15:05 12 stycznia 2012
Kategorie: Recenzje
Tagi: adrian aleksandrowicz, Książki, recenzja, Recenzje
Beata Tadla, Pokolenie ‘89 czyli dzieci PRL-u w wolnej Polsce
Wspólny szyfr starych czasów
Czy książka ma bardziej pokazywać jak to było bez Internetu, telewizji kablowej i innych wynalazków współczesnych nastolatkom? A może ma przypominać przedstawicielom „Pokolenia 89” ile się zmieniło od czasów, kiedy sami mieli kilkanaście lat? Zdaje się, że i jedno, i drugie – dla KT pisze Adrian Aleksandrowicz.
Beata Tadla, znana dziennikarka telewizyjna, prezenterka Faktów w TVN i Faktów Po Faktach w TVN24, wcześniej związana zawodowo z wieloma rozgłośniami radiowymi między innymi z Radiem PLUS, w 2009 roku zadebiutowała w zupełnie nowej roli: napisała książkę „Pokolenie 89, czyli dzieci PRL-u w wolnej Polsce”. Przyznam, że kupiłem ją tylko po to, by nauczyć się czegoś od cenionej i znanej żurnalistki. Sprawdzić, jak formułuje pytania. Jakie tajniki warsztatu skrywa.
W roku 1989 obchodziłem – na czworaka – swoje pierwsze urodziny. PRL pamiętam jedynie z opowiadań rodziców i dziadków, z lekcji historii. Już po lekturze wstępu poczułem, że wszyscy z 47 bohaterów „Pokolenia 89″ mają jakiś wspólny szyfr i wspólną pamięć. Wspólny obraz Polski, tamtej Polski.
Wtedy i samemu sobie zadałem pytanie: o znaki pokoleniowe mojej generacji. Nasunęło się kilka. Sobotnie popołudnie z telewizyjną dwójką i listą 30 TON. Dopiero wchodzące na polski rynek telewizje komercyjne, świąteczną reklamą Coca Coli z niezapomnianym utworem, którego w okresie Bożego Narodzenia każdy ma po dziurki w nosie.
Ale wróćmy do książki. Zadziwia dobór rozmówców. To nie tylko znani aktorzy i osobowości świata muzyki, ale również politycy. I to każdej opcji politycznej. Wywiady dotyczą punktów wspólnych, nie – rozbieżnych. I tak oto okazuje się, że mimo lewicowych czy też prawicowych przekonań rodziców, mimo różnego statusu społecznego reprezentanci Pokolenia 89 mają wspólną bazę wspomnień, a wśród nich klucz na szyi, wszelkiego rodzaju zbieractwo, cytrusy na święta Bożego Narodzenia, gumę Turbo, saturator i inne.
Tadla nie ocenia tego, co słyszy. Nawet gdy obecny polityk zapewnia, że już jako czterolatek znał słowo Solidarność, bo podsłuchiwał rodziców pod stołem. Nie komentuje, nie docieka i nie zaprzecza. Nie sugeruje także swojego zdania. Po prostu zachowuje bardzo pożądany w zawodzie obiektywizm, ilustrując rozmowy pięknymi fotografiami z prywatnych archiwów domowych.
Ani bohaterowie nie są przypadkowi, ani pytania im zadawane. Wszystkich łączy wiek – każdy jedną połowę życia spędził w PRL-u, a drugą – w wolnej Polsce. Tomasza Jacyków mówi o modzie, Reni Jusis – o muzyce. Mariusz Czerkawski opowiada o sporcie, zaś Piotr Adamczyk o planie zamachu na Jerzego Ubrana. Dowiadujemy się też, że Agustin Egurolla był ministrantem… u księdza Jerzego Popiełuszki. Warto dodać, że ostatnim rozmówcą jest sama autorka książki, opowiadająca o dzieciństwie w Polsce Ludowej.
Takie ciekawostki przyciągają uwagę, ale nie odwracają jej całkowicie od sedna sprawy. Jak uczyć o PRLowskiej rzeczywistości, ale jej nie gloryfikować. I jak się z nią pogodzić.
Polecam.
Adrian Aleksandrowicz









