KSIĄŻKA / Tarantula

  • bc15407 (foto)

    Dodano: 12:49 2 grudnia 2011

    Kategorie: Recenzje, Wiadomości

    Tagi: ,

    Recenzja książki „Tarantula”, Thierry Jonquet

    Czekoladka z perwersyjnie słodkim nadzieniem

    Kim jest tajemnicza Ewa, którą ukrywa w swojej willi znany chirurg plastyczny Richard Lafargue? Dlaczego każdej nocy ją narkotyzuje i zmusza do prostytucji? Czemu łączą ich tak skrajne relacje: od czułości, miłości i przywiązania po wybuchy nienawiści i agresji? Na te pytania znajdziecie odpowiedź oddając się lekturze „Tarantuli”.

    Książka Jonquet’a stała się inspiracją do scenariusza najnowszego filmu Pedro Almodovara „Skóra, w której żyję”. Nic dziwnego, że tą niepozorną, niewielkich rozmiarów pozycją zainteresował się właśnie on. „Tarantula” wydaje się być książką idealną dla tego reżysera – w doskonały sposób łączy się z tematyką i atmosferą jego filmów. W sam raz dla niego zdaje się być też bohaterka książki – Ewa. Wyrazista, pełna sprzeczności i magnetyzmu kobieta. Dzieło Jonquet’a ma w sobie almodovarową mieszankę pieprzu i wanilii, namiętności i nienawiści, perwersji – często przekraczającej granicę dobrego smaku – i subtelności. Jest historią kata i ofiary, ich wzajemnej relacji, która opiera się na cienkiej granicy między chęcią zemsty, a wyzwalającym przebaczeniem.

    Konstrukcja „Tarantuli” opiera się na dwóch osobnych wątkach, które wraz z rozwojem akcji zaczynają się zazębiać. Głównym wątkiem wydaję się być historia zamożnego doktora Lafargue, który prowadzi podwójne życie. Sąsiadom i przyjaciołom jawi się jako zwyczajny, choć bardzo nieszczęśliwy człowiek. Niedawno zmarła mu żona, córka Viviene zaś znajduje się w zakładzie dla obłąkanych. „Po godzinach” Lafargue nie jest już dobrym obywatelem i tatusiem, a ukazuje swoje prawdziwe oblicze. Psychopaty – makabrycznego chirurga plastycznego, który nie waha się łamać granic etycznych zawodu lekarza, a w swoim domu przetrzymuje Ewę. Zachowuje się jak jej pan i władca, notorycznie upokarza. Drugi wątek to historia przyjaciół: Alexa i Vincenta, nastolatków. Vincent zostaje porwany i jest przetrzymywany w piwnicy przez tajemniczego mężczyznę, który maltretuje go fizycznie i psychicznie. Alex zaś jawi się jako głupiutki rzezimieszek – po zabiciu policjanta wpada na szaleńczy pomysł porwania żony doktora Lafargue i wymuszenia na nim zmiany swojej tożsamości.

    Akcja „Tarantuli” toczy się w galopującym tempie, które porywa czytelnika, a wszystkie wątki łączy sprytnie skonstruowana intryga, która doprowadza do zaskakującego i poruszającego finału. Wciąga nie tylko sama akcja, ale również barwne, interesujące i wielowymiarowe postaci. Nic tu nie jest do końca jednoznaczne, nikt nie jest przejrzysty i bez skazy. Bohaterowie skrywają tajemnice, są upadli moralnie, ich czyny odzwierciedlają desperacką próbę radzenia sobie ze swoimi demonami, nieodpartą chęć przeżycia za wszelką cenę oraz potrzebę pogodzenia się z samym sobą – zaakceptowania tego, co nieodwracalne. Istotna w powieści Jonquet’a jest także modna ostatnio koncepcja gender. Jaką rolę odgrywa ona w jego książce wiedzą na pewno ci, którzy widzieli film Pedro. Ci, którzy nie widzieli „Skóry w której żyję” są szczęściarzami. Dla których lektura będzie prawdziwą rozkoszą, kwintesencją makabry. Zaszokuje odwagą i perwersyjnością, ale jednocześnie pozostawi niedosyt. Bo choć książka to niepokaźnych rozmiarów, chciałoby się ją czytać jeszcze i jeszcze.

    Zmarły w 2009 roku Thierry Jonquet inspirował się artykułami z gazet codziennych. Jak sam twierdził, interesowało go „barbarzyństwo świata, w którym żyjemy”. Pisał przede wszystkim powieści kryminalne z wątkiem politycznym oraz książki dla dzieci.

    „Tarantula” wymyka się z tego zestawienia. Przez swoją tematykę i elementy medycznego thrillera. Przede wszystkim zaś – za sprawą odważnego poruszenia sfery seksualności. To zdecydowanie pozycja dla dorosłych.


    • RSS
    • Gadu-Gadu Live
    • Twitter
    • Blip
    • Śledzik
    • Facebook

Dodaj komentarz