MARKOWSKI / Słońce, możliwość, radość

  • markowski (foto)

    Dodano: 16:10 16 stycznia 2011

    Kategorie: Recenzje, Wiadomości

    Tagi: , ,

    Mała rzecz, a cieszy

    Michał Paweł Markowski, ceniony autor wielu studiów literackich, znany jest ze swojego niekonwencjonalnego podejścia do prowadzenia dyskursu. Ostatnimi czasy realizując się głównie jako eseista, zaprezentował nam kolejny zbiór swoich tekstów – cieniutką książeczkę, zatytułowaną „Słońce, możliwość, radość”. Wszystkie były wcześniej publikowane na łamach „Tygodnika Powszechnego”, teraz możemy zapoznać się z nimi jako ze złożoną całością, próbując wydobyć cechy wspólne, które mogły zagubić się przy rozwleczonej w czasie lekturze.

    Michał Paweł Markowski, Słońce, możliwość, radość, Wydawnictwo Czarne, 2010

    Charakterystyczne cechy wywodu profesora widać tu jak na dłoni. Miesza on intelektualną narrację z osobistymi wspomnieniami, opowiadając między innymi o początkach swojej przygody z literaturą. Całość jest bardzo anegdotyczna, dzięki czemu czyta się ją niezwykle lekko i szybko.

    Ważną kategorią dla tej książki wydaje się być doświadczenie. Markowski opisuje tytułową wręcz radość, którą czerpał i nadal czerpie z obcowania zarówno z dziełami sztuki, jak i po prostu z otaczającą nas rzeczywistością.

    Zawarte w tym tomie eseje poruszają trzy kręgi tematyczne: literaturę, malarstwo i fotografię. Wydawałoby się, że pozostajemy tylko w obrębie sztuki, Markowski jednak nie proponuje nam, jak już powiedziałem, uczonych tekstów, lecz próbuje odpowiedzieć na pytanie, jak artysta organizuje ludzkie przeżycia, przekuwa otaczający go świat w swoje dzieło. Co udaje mu się uchwycić wiernie, a co zostaje w pewien sposób zniekształcone. Na ile jego reprezentacja jest bliska przedstawianej rzeczy, a na ile nosi w sobie ślady autorskiej idei, na przykład jego sposobu postrzegania przedmiotów. Jak widać, Markowski próbuje wydobyć z kontemplacji dzieł ich aspekt antropologiczny, skupić się na wzajemnych zależnościach sztuki i życia.

    Choć książka zwie się zbiorem esejów, to sam autor stwierdza na jej początku, że nie jest to forma, która by go zadowalała – chciałby znaleźć doskonalszą. Są to więc „próby znalezienia języka bliższego skóry niż dotąd”. Takiego, który pozwoli wydobyć najbardziej osobiste tony.

    „Owszem, póki żyję – opowiadam, a opowiadając, płaczę i śmieję się na przemian” – wyznaje Markowski i to zdanie bardzo trafnie oddaje sens całej książki. Jest ona zbiorem zręcznie utkanych opowieści, których zadaniem jest nie tyle przekazać pewną wiedzę dotyczącą poruszanych zagadnień, lecz zarazić pasją, która kryje się za pełnymi entuzjazmu słowami narratora. By pasja odkrywania w sztuce rzeczy pięknych i bliskich udzieliła się nam wszystkim, sobie i wam życzę.

    Artur Jabłońśki


    • RSS
    • Gadu-Gadu Live
    • Twitter
    • Blip
    • Śledzik
    • Facebook

Dodaj komentarz