MUZYKA FILMOWA / Penderecki
-
Dodano: 13:07 25 grudnia 2011
Kategorie: Filmy, Recenzje, Wiadomości
Tagi: Chesney, Filmy, Muzyka, Recenzje
MUZYKA FILMOWA / Penderecki w filmie
Bez problemu potrafimy wymienić przedstawicieli polskiej szkoły filmowej czy kina moralnego niepokoju. Nie zająkniemy się również w czasie wypowiadania wielu nazwisk polskich operatorów. Jeszcze łatwiej pójdzie nam z aktorkami i aktorami. W gąszczu tych geniuszy zapominamy często o kompozytorach.
Muzyka i film. To brzmi trochę jak temat wypracowania. Oszczędność czasu to zaleta nie tylko w tekstach recenzenckich, dlatego nie ma co rozpisywać się nad tym, jak muzyka jest ważna dla filmu. Załóżmy po prostu, że tak ważna jak: ciepło dla słonecznych promieni, czerwień dla ust, jak dla wiatru świst. Twierdzenie o niepoślednim znaczeniu muzyki dla filmu niech zilustruje ten przykład z „Psychozy”. Oto słynna scena pod prysznicem w dwóch wariantach – z muzyką i bez:
http://www.youtube.com/watch?v=81qweiWqyTU
Film można obejrzeć tylko na portalu YouTube i gorąco do tego zachęcam.
Fragment ścieżki dźwiękowej z Hitchcockowskiej „Psychozy” doskonale opisuje również inne społeczne przyzwyczajenia i tendencje. Po pierwsze – jak to w muzyce bywa – często słyszymy dzwon, ale nie wiemy kto i gdzie dzwoni. Nuty wybrzmiewające w „Psychozie” napisał nijaki Bernard Herrmann (pracował również z Orsonem Wellesem i Martinem Scorsese), który do popkulturowej świadomości nie przebije się nigdy, ponieważ jest kompozytorem, czyli działa w ukryciu. Po drugie, nie zdajemy sobie sprawy w ilu niezapomnianych produkcjach wybrzmiewają kompozycje Polaków. Dziś zapoznamy się z filmowymi przygodami Krzysztofa Pendereckiego.
Stefan Kisielewski w „Dziennikach” o Pendereckim pisze ambiwalentnie. Z jednej strony szanuje go za dokonania, a z drugiej uważa jego twórczość za „dziwaczną”, niepotrzebnie dziwaczną. Popularny Kisiel pomstował na Warszawską Jesień i bez krępacji przyznawał, że nie rozumie i nie lubi sonoryzmu, aleatoryzmu i innych awangardowych wynalazków. Kiedy indziej stwierdzał jednakowoż, że jego złość może brać się z braku umiejętności bycia współczesnym kompozytorem. Szok Kisielewskiego trwa dziś w nas, a wyjątkowość Pendereckiego dyskusji nie podlega. Niespodzianką nie będzie więc fakt, że jego twórczość wykorzystano w wielu znamienitych filmach.
„Przeczytałem książkę Ludwika Erhardta o Pendereckim. Fantastyczna to swoją drogą kariera, żaden artysta w XX wieku takiej nie zrobił – chyba Sienkiewicz. Facet wie, czego chce. Mówią, że Polacy są zawistni, więc nie dam folgi utajonym moim myślom, że to półinteligent i że bierze (z wielką intuicją zresztą) do swoich utworów sławne teksty, których nie rozumie. Ale to mucha – który muzyk był inteligentny?! Myślę tylko sobie, oglądając jego partyturę, jak łatwo on pisze, szkicując „z wyobraźni” aleatoryczne kreski, podczas gdy ja mozolnie wypisuję tysiące nutek – a efekt jest mniejszy. Jakże zmieniło się komponowanie!” Stefan Kisielewski, „Dzienniki”, ISKRY, 2001
De Natura Sonoris no. 1, „Lśnienie”, reż. Stanley Kubrick (na ścieżce dźwiękowej znalazło się sześć kompozycji Pendereckiego)
Polymorphia, “Egzorcysta”, reż. William Friedkin (utwór podzielono na dwie częście)
Threnody For The Victimes of Hiroshima, “Ludzkie dzieci”, reż. Alfonso Cuarón
Symfonia No. 3 / Passacaglia – Allegro Moderato, “Wyspa tajemnic”, reż. Martin Scorsese
Muzyka do „Rękopisu znalezionego w Saragossie”, reż. Wojciech Jerzy Has
Artiss YouTube Embed: The YouTube ID of T08ttbjR_bs is invalid.
Chesney / Na zdjęciu: Fragment partytury Pendereckiego









