RECENZJA: „Dlaczego mężczyźni kochają zołzy”

  • dlaczego-mezczyzni-kochaja-zolzy (foto)

    Dodano: 22:00 20 sierpnia 2010

    Kategorie: Recenzje, Wiadomości

    Tagi: ,

    „Dlaczego mężczyźni kochają zołzy”, Sherry Argov

    Nie taka zołza straszna

    Jakie wyobrażenia konotuje słowo: „zołza”? Wielu na jego dźwięk wizualizuje sobie okropnego babsztyla, istną „wredotę”, megierę, która weszła w konszachty z siłami nieczystymi i dręczy swojego biednego, biednego mężczyznę na wszelkie możliwe sposoby -  zastanawia się Karolina Bednarek z Kulturalnego Torunia.

    Podobno zołzy mają w życiu lepiej. Często powtarza się: „Taka okropna baba, a ma takiego świetnego faceta”. Czy świat oszalał? A może coś w tym rzeczywiście  jest? Może mężczyznom nie chodzi ani o zdobywanie ich serc przez żołądek, może nie wolą ani blondynki, ani brunetki – oni o prostu uwielbiają gonić króliczka.

    W swojej bestsellerowej książce Sherry Argov próbuje przekonać wszystkie kobiety, że żeby zatrzymać przy sobie ukochanego wcale nie trzeba gotować mu obiadów w czterech dań i przywdziewać seksowej, koronkowej bielizny. Wystarczy podać mu popcorn lub parówkę z sosem „autozachwytów” nad przygotowanym  daniem, a następnym razem kolacja w ekskluzywnej restauracji gwarantowana. Argov tłumaczy, że faceci to łowcy -  to, co dla nich ciekawe i intrygujące – musi dać się gonić, oni to uwielbiają.

    W „Dlaczego mężczyźni kochają zołzy” odnajdziecie też wytłumaczenia zachowań i sposobu myślenia swoich partnerów. Na przykład: dlaczego mężczyzna nie sprząta porozrzucanych po całym dywanie skarpetek czy ubrań? Okazuje się, że wszystkiemu winna jest natura, tu znów chodzi o ten atawizm. Facet to polujący na zwierzynę łowca – to  co się nie rusza, nie interesuje go, ba on tego nawet nie zauważa. Zatem wszelkie nieczystości, wór ze śmieciami, który ustawimy pod drzwiami czy sterta nieumytych naczyń w zlewie pozostanie niezauważona. To nie jest ich wina. Tak przysposobiła ich natura.

    Jak więc mają zachowywać kobiety? Co robić, a czego unikać, by sprawić, żeby ten jeden jedyny został z nimi na zawsze lub lepiej je traktował. Często jest tak, że na początku adoratorzy są nami zachwyceni, gotowi do poświęceń, pełni zapału, pomysłowi i romantyczni – jeśli jednak zbyt szybko zdobędą to, na czym najbardziej im zależy – wtedy momentalnie tracą zainteresowanie. Kobiety zupełnie odwrotnie – po upojnej nocy zaczynają się rozmarzać i  sprawdzać, jak pasuje jego nazwisko do ich imienia. Koszmar. Na nich działa to odstraszająco. Tego zdecydowanie należy unikać.

    Już w pierwszym rozdziale Argov zawarła listę kardynalnych pomyłek, jakie popełniają zakochane dziewczyny. Zachowują się tak, jakby brały udział w konkursie na partnerkę idealną – gotują wymyślne dania, piorą jego skarpety, sprzątają, a do tego wszystkiego zawsze starają się idealnie wyglądać i zadziwiać go w sypialni. Często w dużej mierze uzależniają swój czas od jego widzimisię. Kiedy tylko zadzwoni, by zaproponować spotkanie, ona natychmiast zmienia swoje plany. Po tych kilkunastu stronach zauważyłam z zawstydzeniem, że ja też popełniłam te wszystkie błędy. Miałam odpowiedź na pytanie o przyczynę kłopotów w związku.

    „Dlaczego mężczyźni kochają zołzy” to poradnik pisany niezwykle zabawnie. Prostym językiem tłumaczy wszelkie związkowe zawiłości. Mimo nieskomplikowanego ujęcia można odnaleźć w niej także poważne uzasadnienia kwestii psychologicznych – na przykład to, że takie służalcze zachowanie wielu kobiet wynika z ich niskiego poczucia własnej wartości. Argov nie zmusza, byśmy stały się zołzami, Argov chce, byśmy stały się anielicami, ale tym razem dla samych siebie. Najistotniejsze przesłanie książki mówi, że dla kobiety jest własny świat nie powinien kończyć się wraz z pojawieniem się w nim faceta – wręcz przeciwnie – jego należy traktować jako dodatek. My mamy dbać o swoje dotychczasowe przyjaźnie i pasje, a oni? Niech też robią, co kochają. Niech czują się wolni i wtedy na pewno chętniej sami się nami zainteresują.

    Karolina Bednarek


    • RSS
    • Gadu-Gadu Live
    • Twitter
    • Blip
    • Śledzik
    • Facebook

Dodaj komentarz