Recenzja: „Zaćmienie”
-
Dodano: 20:55 25 lipca 2010
Kategorie: Filmy, Recenzje, Wiadomości
Na ekrany kin weszła kolejna, trzecia część kultowej sagi „Zmierzch: Zaćmienie”. Po nieudanym „Księżycu w nowiu” mogłoby się wydawać, że będzie już tylko gorzej. Jednak w przypadku „Zaćmienia” sprawdza się powiedzenie „do trzech razy sztuka”.
Film Davida Slade’a (twórcy „30 dni mroku”), który powstał na podstawie powieści Stephenie Meyer zaskakuje pozytywnie na wielu płaszczyznach:
1. Aktorstwo.
Młodzi bohaterowie sagi (traktowani przez nastolatków jak bożyszcza) mają po raz pierwszy „coś” do zagrania. Nie snują się już bezmyślnie na ekranie, ale wyrażają prawdziwe emocje. Robert Pattinson (Edward) nie opiera swojej gry na beznamiętnej i chwilami groteskowej mimice, ale umiejętnie ubiera swoją postać w autoironiczny płaszczyk. Zaś Kristen Stewart (Bella) ma do kreowanej przez siebie bohaterki wiele dystansu. Gdy ta dwójka pojawia się na ekranie widz nie odnosi wrażenia, że ogląda brazylijską telenowelę, ale udany pastisz filmów romantycznych. Wisienką na torcie jest rola Taylora Lautnera (Jacob). Ten niespełna 19-letni chłopak operuje bardzo dobrym warsztatem aktorskim. Jego bohater jest autentyczny i bardzo męski (w czym na pewno pomaga mu fakt, że przez większość filmu nie ma na sobie koszulki). Oprócz głównych postaci na ekranie pojawia się również plejada wampirów, z których każdy swoje pięć minut. Widz poznaje w końcu historie rodzeństwa Edwarda Cullena, które są ukazane w retrospekcjach. Wśród wampirzej zgrai wyróżnia się „zła banda”: rudowłosa Bryce Dallas Howard (Victoria) i Xavier Samuel (Riley). Ten australijski aktor dzięki swej urodzie stanie się niewątpliwie nowym idolem rozkrzyczanych nastolatek. Po raz kolejny w sadze „Zmierzch” nie zawodzi grający ojca Belli – Billy Burke, który swoim ciętym dowcipem rozładowuje napięcie i wywołuje salwę śmiechu.2. Miłosny trójkąt.
Trójka głównych bohaterów jest bardzo autentyczna w kreacji zawiłych, miłosnych perypetii. Historia Belli stawia przed widzem pytanie: czy można kochać dwie osoby jednocześnie? W jej przypadku okazuje się, że tak – tylko, że są to dwa różne rodzaje miłości. Dziewczyna jest rozdarta miedzy obsesyjną miłością do niedostępnego Edwarda i pożądaniem, które czuje do Jacoba. W tej historii nie jedna nastolatka może znaleźć odbicie swoich problemów. Bella nie może uwolnić się od uczucia do Edwarda, którego nie potrafi zdobyć w pełni (nie może urzeczywistnić swoich seksualnych fantazji, gdyż chłopak jest wampirem i nie chce jej zranić). W próbach zdobycia Belli przeciwieństwem Edwarda (typowego romantyka, który z utratą cnoty czeka do ślubu) jest Jacob – postać intrygująca, bo autentyczna i wyjątkowo aktywna. Perypetie miłosne ukazane w „Zaćmieniu” rodzą ciekawość jak potoczą się dalsze losy bohaterów w czwartej – ostatniej części sagi.3. Efekty specjalne.
To kolejny mocny punkt filmu. „Zaćmienie” zawiera w sobie nie tylko elementy romansu, ale i horroru. Po raz pierwszy oglądając ekranizację powieści Meyer, widz może się choć trochę przestraszyć. Krew nie przypomina już ketchupu, a sceny walki są wyjątkowo widowiskowe. Nadal drażni stylizacja wampirów (którzy przez tonę makijażu i noszone przez nich soczewki kontaktowe wyglądają sztucznie), ale na tle udanej całości stanowi to tylko małą usterkę.4. Muzyka.
Po raz kolejny w sadze „Zmierzch” można usłyszeć dobrą muzykę. Co rozumiem pod tym pojęciem? Po pierwsze, ścieżka dźwiękowa jest odpowiednio dopasowana do sytuacji ukazanych na ekranie. Pojawiają się zarówno mocne brzmienia, jak i pompatyczne oraz refleksyjne kawałki. Po drugie, do współpracy zaangażowano takich artystów jak: Howard Shore, Sia, Muse, Vampire Weekend, Florenie & The Machina, Metric, czy The Bravery.„Zaćmienie” to wyjątkowo udana ekranizacja książki, która zapoczątkowała wszędobylską modę na wampiryzm i jest hołdem złożonym popkulturze. To nie tylko dobra rozrywka, ale próba głębszej refleksji nad problemami młodych ludzi, którzy przechodzą „mniejsze i większe” zauroczenia. Film nie jest papką kiczu, lecz stanowi pastisz takich gatunków filmowych jak: romans, horror, czy fantasy. Polecam.
Magdalena Bońkowska









