RECENZJA / Drive
-
Dodano: 08:50 17 października 2011
Kategorie: Recenzje, Wiadomości
Tagi: Filmy, Karolina Bednarek, Recenzje
Drive, reż. Nicolas Winding Refn
Skorpion i żaba
Pewnego razu skorpion chciał przejść przez staw. Ponieważ nie potrafił pływać, poprosił o pomoc żabę. Wystraszona odmówiła, bojąc się śmiertelnego ukłucia. Skorpion uspokoił ją, że może mu zaufać – ukąszając ją przecież I sam by poszedł na dno. W „Drive” wszystko skończyłoby się baśniowo, ale filmowi bliżej jednak do tej przypowieści. Bo Driver nosi na kurtce symbol skorpiona. Nie trzeba się domyślać, kto jest żabą.
Główny bohater (Ryan Gosling) pracuje jako kaskader. Kiedy wraca z filmowego planu, dnie spędza w warsztacie, a noce jako wściekle szybka eskorta rabusiów. Żyje samotnie i stroni od ludzi. Wszystko to się zmieni, kiedy pewnego dnia pomoże w naprawie samochodu swojej sąsiadce. Zauroczony Irene (Carey Mulligan) i jej synkiem postanawia zabrać ich na przejażdżkę. Spędzają miłe chwile i wtedy po raz pierwszy i… ostatni widzimy naszego bohatera szczęśliwego.
Między „Driverem” i Irene powoli rodzi się uczucie. I zdaje się, że jest to ta prawdziwa miłość, od której odbiera mowę, apetyt i zdrowy rozsądek. Zakochani nie zamieniają ze sobą wiele słów i tak naprawdę nic, co mogłoby być dowodem kluczowym w procesie o zdradę, nie zostaje wypowiedziane. Pozostajemy w sferze domysłów, spojrzeń i ciszy. Efekt potęguje przepiękna, spokojna muzyka Cliffa Martineza.
W „Drive” panuje hipnotyzujący klimat lat 80. i trudno się mu oprzeć. Zatopiony w melancholii nastrój dopełniony jest muzyką, która – jak mówił sam reżyser – miała kojarzyć się z hitami radiowymi sprzed dwóch dekad, słuchając których nasz nocny kowboj przemierza ulice L.A.
Artiss YouTube Embed: The YouTube ID of vwkBpfLhnVI is invalid.
Ten delikatny kicz urzeka od pierwszej sceny: rozświetlone latarniami siatki dróg rodem z gier GTA Vice City. Gdzieś pośród miasta nasz bohater, w tle electro pop, tandetna różowa czcionka w napisach początkowych.
Twórczość Refna ma solidne grono zwolenników, jak i przeciwników. Duński reżyser budził kontrowersje w swoim rodzinnym kraju już pierwszymi produkcjami: „Pusher” czy „Bronson”, ale za to zdobywał uznanie chociażby na rynku brytyjskim. Jego filmy przyrównuje się do obrazów Larsa von Triera, Quentina Tarantino. Dla mnie czuć też posmak Luca Bessona. Można w „Drive” znaleźć pewne drobne podobieństwa do „Leona Zawodowca” (zemsta charakterystycznego, enigmatycznego bohatera; jego opiekun – gangster). W jego filmach mamy do czynienia z silnymi, bezwzględnymi osobowościami. Jak sam przyznał, najbardziej interesują go słabostki ludzi.
Mąż Irene, recydywista, wraca z więzienia i jak się okazuje, ma wobec mafii horrendalny dług. Nasz „real hero” (jak śpiewa w filmie College) postanawia mu pomóc, zaryzykować ten ostatni raz. By wszystko mogło być dalej dobrze, by wszystko nie mogło być dalej dobrze. Wszystko dla urokliwej Irene. I tu zaczyna się „jazda”, jakby żywcem wzięta z „Kill Billa”! Krwawa jatka, jakiej się nie spodziewaliśmy. Mordobicie, pościgi, krew lejąca strumieniami – a wszystko to w zestawieniu z dźwiękami musicalowej pieśni Riz Ortoliani. Choć Driver początkowo sprawia wrażenie skromnego i dobrodusznego milczka – w kolejnych scenach pokaże, na co naprawdę go stać. Refn zestawił więc sentymentalizm z bezwzględnym okrucieństwem, które wypełnia pustkę samotnika.
Film kończy się dość szybko i… to scenariuszowe rozwiązanie nie do końca zadowala. Nie jestem zwolenniczką happy endów, ten obraz świetnie dopełniłoby smutne zakończenie. Finalna zemsta, maska z planu filmowego, naciągana rozmowa gangsterów? Nie, to zdecydowanie najsłabsze fragmenty tego onirycznego filmu. Ale „Drive” polecam i tak. Żaden film dawno już nie wbił mnie tak w fotel.
Fabuła nie jest wyszukana i ze względu na nią można by film zakwalifikować do tych klasy B. Złotej Palmy za reżyserię Nicolas Winding Reif nie dostał jednak przez przypadek. To zresztą mało prawdopodobne.
Tymczasem Skorpion wdrapuje się na grzbiet żaby i razem wyruszają na drugi brzeg. Skorpion macha ogonem i rani żabę. Ta ostatnim tchem wykrzykuje:
- Dlaczego to zrobiłeś? Przecież to obróci się przeciw tobie. Ty też zginiesz.
- Wiem – odparł. – Ale taka jest moja natura.
Karolina Natalia Bednarek









