RECENZJA: Fish Tank

  • fish-tank (foto)

    Dodano: 20:30 17 marca 2010

    Kategorie: Recenzje, Wiadomości

    Tagi: , , ,

    - W ?Fish Tank? to nie system, nie zewnętrzne formy organizacji życia, ale relacje pomiędzy bohaterami oraz zwykłe ludzkie emocje determinują bieg fabuły. Uciekając od stawiania tez film zyskuje wiele szczerości, zbliża się do bazinowskiego ideału kina jako ?świetlnego odlewu rzeczywistości? – tak o nagrodzonym w Cannes obrazie Andrei Arnold pisze Joanna Tercjak z Kulturalnego Torunia.

    Dojrzewanie bez morałów

    Brytyjskie kino społecznego realizmu to mało efektowna etykietka, przylepiana filmom z Wysp bliskim twórczości Kena Loacha i Mike’a Leigh. Niemniej jednak estetyka wnikliwej obserwacji aktualnej rzeczywistości wciąż stanowi bardzo żywotną tradycję, zresztą nie tylko w Wielkiej Brytanii. Reżyserce skromnego filmu, który sięgnął po tak prestiżowe wyróżnienia, jak „Nagroda Jury” festiwalu w Cannes czy tytuł najlepszej rodzimej produkcji w opinii BAFTA, udało się wyjść od inspiracji rzeczonym nurtem, jednocześnie unikając pułapki kina społecznie zaangażowanego. W ?Fish Tank? to nie system, nie zewnętrzne formy organizacji życia, ale relacje pomiędzy bohaterami oraz zwykłe ludzkie emocje determinują bieg fabuły. Uciekając od stawiania tez film zyskuje wiele szczerości, zbliża się do bazinowskiego ideału kina jako ?świetlnego odlewu rzeczywistości?.

    Lekko drżąca kamera nieustannie towarzyszy głównej bohaterce, ukazując świat angielskiego blokowiska właśnie z perspektywy piętnastoletniej Mii (Katie Jarvis). Oszczędna, zdyscyplinowana forma to poręczne narzędzie obserwacji, jednak nie jest przezroczysta. Nie roszcząc sobie pretensji do obiektywizmu, stanowi raczej filtr, na którym swój ślad pozostawiają przeżycia postaci. Dzięki takiej strategii, film opisuje świat wchodzącej w dorosłość dziewczyny z wyczuciemi i szczerością, ale bez ckliwości i romantycznej sztampy, co można by zarzucić innej brytyjskiej produkcji ubiegłego roku o podobnej tematyce (?Była sobie dziewczyna? Lone Scherfig można było zobaczyć na Festiwalu Plus Camerimage 2009 – wkrótce pojawi się w kinach). Ucieczka od przesadnego dramatyzmu, wyważony dobór epizodów, pozbawiona komentarza koncentracja na detalach, lekki humor ? wszystko to sprawia, że całość wymyka się pokusie moralizatorstwa i mechanizmowi stawiania pod ścianą jakichś stereotypowych, globalnych tworów, jak ?bezudszny system?, ?okrutni faceci?, ?rozwydrzone nastolatki? itp.

    W świecie Mii nie ma mowy o dosłownej utracie niewinności. Nie przebierająca w słowach nastolatka potrafi przywalić z główki, a cydr z dwulitrowej butli wlewa w siebie jak lemoniadę. W domu, który dzieli z równie wygadaną młodszą siostrą, samolubną matką i zdezorientowanym psem nie ma miejsca na bliskość i wzajemne zrozumienie. Jednak za fasadą tej twardej postawy, za kulisami nieustannych awantur, kryje się ogromna wrażliwość i potrzeba miłości, które wymykają się spod kontroli, gdy pojawia się nowy chłopak matki ? przystojny, wyluzowany Connor.

    W tej opowieści debata nad moralnymi normami dotyczącymi dojrzewającej seksualności schodzi nieco na drugi plan wobec subtelnego opisu młodzieńczej emocjonalności i zasadniczego problemu komunikacji. Szczęśliwie, Andrea Arnold wyposażyła swoją bohaterkę w cudowną zdolność ekspresji poprzez taniec, pokazując tym samym, że świat żyjących z dnia na dzień mieszkańców szarych blokowisk nie jest wcale domeną uczuciowej pustki i duchowego ubóstwa. I choć happy end nigdy nie nadchodzi, to jednak jest nadzieja. Dopóki ludzie czują.

    Joanna Tercjak

    fot. Syrena Films


    • RSS
    • Gadu-Gadu Live
    • Twitter
    • Blip
    • Śledzik
    • Facebook

Dodaj komentarz