RECENZJA: Głód
-
Dodano: 19:21 6 lutego 2010
Kategorie: Recenzje, Wiadomości
Tagi: Filmy, Kino Centrum, Recenzje
- Nie jest to kawałek kina łatwy do przełknięcia. Sama forma stawia przed widzem wyzwanie, wymaga wysiłku. Zostaje on jednak sowicie wynagrodzony emocjonalną temperaturą, bez której obraz byłby tylko kolejnym filmem o niedawnej historii Irlandczyków w stylu politycznych dramatów Kena Loacha – o „Głodzie” Steve’a McQueena prezentowanego w Kinie Centrum na festiwalu Era Nowe Horyzonty Tournee pisze Joanna Tercjak z Kulturalnego Torunia.
Człowiek w ciele terrorysty
Eksperyment Zimbardo, polegający na podziale grupy ochotników na ?więźniów? i ?strażników?, a następnie umieszczenie uczestników badania w odosobnieniu, oraz jego drastyczne skutki to dziś wręcz klasyczny cytat w socjologii, o który musiał otrzeć się każdy pierwszoroczniak na studiach o kierunku humanistycznym. Z pewnością również w dziedzinie dziesiątej muzy zainspirował nie jedno dzieło. Warto przypomnieć choćby głośny, jednak dość powierzchowny ?Eksperyment? (?Das Experiment?, reż. Oliver Hirschbiegel, 2001). Jednak ?Głód? Steve’a McQueena, opowiadający o dramatycznych wydarzeniach z 1981 roku w Maze Prison w Północnej Irlandii, wykracza poza schemat społecznego filmu o wadliwym systemie penitencjarnym. Udaje mu się to dzięki silnej dawce energii emocjonalnej, wyczuwalnej już od pierwszych, raczej niejasnych fabularnie ujęć.
Co wypada nadmienić na początku, nie jest to kawałek kina łatwy do przełknięcia. Sama forma stawia przed widzem wyzwanie, wymaga wysiłku. Zostaje on jednak sowicie wynagrodzony emocjonalną temperaturą, bez której obraz byłby tylko kolejnym filmem o niedawnej historii Irlandczyków w stylu politycznych dramatów Kena Loacha. Montaż balansuje między długimi, wyciszonymi aż do granic abstrakcji, często nieostrymi ujęciami a dynamicznymi sekwencjami eksplozji naturalistycznej brutalności. Mozaikowa narracja, nie przywiązująca się na stałe do konkretnego bohatera, a jednak w subtelny sposób wydobywająca sedno z każdej postaci, zdaje się podporządkowana jakiemuś podskórnemu wyczuciu, którym kierował się autor, kreśląc zarys fabuły. Dzięki takiej taktyce tym silniej wybrzmiewa skrajny realizm, uderzający namacalnością podłej egzystencji więźniów wśród zwałów ekskrementów i razów policyjnych pał. Gdy bohaterowie zostają poddani ?zabiegom?, mającym na celu ukrócić ich butę, obraz stopniowo siniejących pleców jednego z nich, nago przedzierającego się przez szwadron starżników, poraża niepodważalnym autentyzmem. Wręcz namacalna fizyczność nędznej wegetacji za więziennymi murami, jak również tytułowy głód, przedstawiony z dosadną pieczołowitością, powalają siłą emocjonalnego wyrazu.
W przypadku takiego, jak by nie było, politycznie zaangażowanego filmu, nie można uniknąć pytania o to, po której stronie stoi autor. W końcu mowa o sytuacji ludzi, którzy nie ?siedzą za niewinność?. Jednak czy zupełna rezygnacja z przedstawienia drogi, jaka zaprowadziła bohaterów za kraty, to świadoma manipulacja, mająca na celu ukazanie więźniów wyłącznie w roli ofiar? Czy obrazy tortur, jakich na odgórny rozkaz dopuszczają się strażnicy, służą zaszufladkowaniu tych ostatnich w kategorii złych? Skłaniam sie ku przekonaniu, że wyabstrahowanie losów więźniów z kontekstu ich wcześniejszej działalności w IRA ma na celu nadanie historii bardziej uniwersalnego znaczenia niż wymiar wyłącznie polityczny. Również sposób portretowania ludzi po drugiej stronie krat, świadczy o głęboko humanistycznym podejściu. ?Klawisz? to też człowiek, z całym bagażem uczuć i prywatnych dramatów, jednak wykonujący czarną robotę w nieludzkim systemie.
Nie chodzi tu o usprawiedliwianie kogokolwiek, ale też nie tylko o oskarżenie thatcheryzmu, reprezentowanego przez stanowcze przemówienia Żelaznej Damy, brzmiące w tle dramatycznych wydarzeń. Znaczące jest zderzenie bezdusznej polityki z głęboko egzystencjalnym wymiarem postaw bohaterów. Po drugiej stronie względem nieubłaganego systemu sytuuje się wiara, daleko wykraczająca poza ideologiczny fanatyzm. Odosobniona, wyjątkowo długa scena dialogowa stanowi kulminacyjny manifest walki o godność, konstytuującą każde ludzkie istnienie, nawet jeśli ma ono wiele na sumieniu. Taki obraz ostatecznego poświęcenia w rozgrywce, w której na szali kładzie się człowieczeństwo, niesie niespotykanie śmiałe przesłanie w dobie wojny z terroryzmem.
Joanna Tercjak
„Głód” w Kinie Centrum zobaczysz jeszcze 7 i 9 lutego o godz. 20









