FILM / Jeden dzień

  • Jeden_dzien_plakat (foto)

    Dodano: 21:11 29 listopada 2011

    Kategorie: Recenzje, Wiadomości

    Tagi: , ,

    „Jeden dzień”, reż. Lone Scherfig

    23 lata jak jeden dzień

    Popłakałam się i wściekłam. Takie połączenie elementów „romantycznych” z „dramatycznymi”, jakie możemy zobaczyć w filmie „Jeden dzień” jest dla mnie zdecydowanie za trudne. O najnowszym obrazie Lone Scherfig dla Kulturalnego Torunia pisze Magdalena Kus.

    UWAGA! SPOJLER! (recenzja zawiera opis fabuły filmu)

    Przedstawiona historia jest nietypowa, choć na pewno nie opowiadano jej po raz pierwszy. Ona (Emma, grana przez Anne Hathaway) jest nieatrakcyjna. On (Dexter, w tej roli Jim Sturgess) jest bardzo przystojny. Emma – niepewna siebie dziewczyna, fascynatka literatury, poetka, pochodzi z klasy robotniczej. Dexter – pewny siebie, przebojowy, żyje lekko i szybko, zwłaszcza kosztem łatwych kobiet, pochodzi z dobrze sytuowanej rodziny. Spotykają się na studiach, ale relację nawiązują w dniu – a właściwie w noc – ich zakończenia (15 lipca 1988 r.).

    Miał być seks, ale nie było. Pozostała za to miłość. Ubrana w przyjaźń na 20 następnych lat. Dwie dekady nienazwanych prób związania się ze sobą.

    Koncept konstrukcyjny opiera się na konkretnej dacie. Wydarzenia opowiadające o życiu osobistym i zawodowym bohaterów oraz ich relacji opowiadane są właśnie z jej perspektywy. Z przyjemnością patrzyłam na świetne kreacje aktorskie Hathaway i Sturgessa. Rozwijali je w miarę upływu „filmow(an)ego” czasu i zachodzących w życiu ich bohaterów zmian. Świetnie ucharakteryzowani na pierwszym planie, komponowali się z tłem obyczajowym między 1988 a 2011 rokiem.

    Ale właściwie o czym jest ten film? O tym, że najpierw było za wcześnie na spełnienie w związku, a potem za późno? A może po prostu o relacjach międzyludzkich? Niestety uśmiercenie głównej bohaterki każe mi zawęzić interpretację do „film o przemianie bohatera” (tendencyjne…). Chciałoby się napisać głównego, ale jeśli mam trzymać się poprawnej terminologii, to jest on bohaterem drugoplanowym.

    „Jeden dzień” w reżyserii Lone Scherfig powstał na podstawie książki o tym samym tytule, autorstwa Davida Nichollsa. Ja jej nie czytałam, ale z recenzji wynoszę, że warto. Może w powieści śmierć bohaterki i następujące po niej wydarzenia nie spłycają całości?

    Może warto było akurat ten wątek opowiedzieć inaczej. Dla dobra całości i spokojnego snu widzów. Tylko, i aż.

    Magdalena Kus


    • RSS
    • Gadu-Gadu Live
    • Twitter
    • Blip
    • Śledzik
    • Facebook

Dodaj komentarz