RECENZJA: Okuribito
-
Dodano: 17:39 16 lutego 2010
Kategorie: Recenzje, Wiadomości
Tagi: Filmy, Karolina Bednarek
- Wydawać by się mogło, że na temat śmierci nie da się już nic więcej powiedzieć, ani że nie znajdzie się nowy, oryginalny sposób, w jaki można by ją zobrazować. Tymczasem oscarowy obraz Yojiro Takity pokazuje, że jest zgoła inaczej – o „Okuribito” pisze Karolina Bednarek z Kulturalnego Torunia.
Ukojenie w kraju kwitnącej wiśni
Młody wiolonczelista, Daigo Kobayashi (Masahiro Motoki) traci pracę w orkiestrze. Wie, że jego talent nie jest na tyle duży, by mógł podbić światowe sceny. Postanawia więc wrócić do rodzinnego miasta i tam zacząć od nowa. Jako jedyny odpowiada na podejrzanie atrakcyjne i enigmatycznie brzmiące ogłoszenie o pracę. Jakże jest zdziwiony, kiedy okazuje się, że przybytek, którego próg przestąpił to nie agencja turystyczna a? pogrzebowa. Daigo podejmuje wyzwanie, ale nie bez obaw. Nie zdaje sobie jeszcze sprawy, jak bardzo ta decyzja zmieni jego życie. Muzyk staje się mistrzem ceremonii okurobito, czyli tradycyjnych japońskich uroczystości ostatniego pożegnania zmarłego.
Daigo, dzięki pracy w agencji pogrzebowej ? choć brzmi to jak największy z możliwych paradoksów ? uświadamia sobie, co tak naprawdę liczy się w życiu i co przynosi ukojenie. Godzi się z losem, łagodzi swoje niepokoje związane z porzuceniem go przez ojca, zaczyna doceniać to, co ma ? miłość żony i szansę na nowe życie. ?Pożegnania? uczą, że czasami to, co wydaje nam się szczytem spełnienia, wcale nim nie jest, a prawdziwe szczęście przynosi nam dopiero pogodzenie się z losem. I tak w obrazie Takity żona i przyjaciel Daiga oswajają się z kulturowym tabu związanym ze zmarłymi, natomiast on sam musi pogodzić się z brakiem talentu muzycznego i wybaczyć ojcu jego postępek.
Tematyka śmierci była przez twórców podejmowana wielokrotnie. Ukazywano ją i na poważnie ? pompatycznie przegrywano lub wygrywano z nią w szachy partię o życie; i z przymrużeniem oka, a czasem nawet z niej drwiono. I wydawać by się mogło, że na ten temat nie da się już nic więcej powiedzieć, ani że nie znajdzie się nowy, oryginalny sposób, w jaki można by ją zobrazować. Tymczasem oscarowy obraz Yojiro Takity pokazuje, że jest zgoła inaczej.
W ?Pożegnaniach? kres życia jawi się jako spokojnie przejście z jednego świata do drugiego ? wszakże to właśnie oznacza tytułowe okurobito. Istotne jest to, co dzieje się ze zmarłym po śmierci ? ważny jest niezwykle intymny, pieczołowity i łagodzący obrządek pożegnań, odbywający się w obecności rodziny i bliskich, a ujęty przez Takitę detalicznie i delikatnie zarazem. ?Pożegnania? to ciekawe zilustrowanie egzystencjalnego kresu o działaniu iście kojącym, odczytuję je jako naukę, by godzić się z losem, by nie traktować życia jak walki, tylko jak popołudniowy spacer. To w końcu swoista terapia dla tych, którzy zostali.
Film Takity ma niezwykle uspokajające działanie, może dzięki konstrukcji przypominającej utwór muzyczny ? ceremonie pożegnań pełnią w nim rolę refrenów. Wprowadza widza w świat japońskich obrzędów, zwyczajów (ukazuje na przykład, jak ważna jest tradycja ofuro ? czyli łaźni, będącej integralną częścią życia Japończyków), aż ma się ochotę dowiedzieć o tej ciekawej kulturze czegoś więcej. ?Okurobito? pokazuje, że tak naprawdę jest coś, ponad wszelkimi podziałami, że nie ważna jest religia, że jedyne, co mam zostaje, to afirmować życie! I właśnie ten pozytywny wydźwięk jest w ?Pożegnaniach? najcenniejszy.
Karolina Bednarek









