RECENZJA: Piosenki Marleny Dietrich

  • marlena (foto)

    Dodano: 09:20 23 lipca 2010

    Kategorie: Recenzje, Wiadomości

    Tagi: , ,

    „Jestem po to, żeby mnie kochać” – spektakl  z piosenkami Marleny Dietrich

    Wieczór. Tlące się, rozpylające przyjemny zapach, znicze. Ruiny zamku, a pośród nich niewielka scena. Na niej – z jednej strony fortepian, z drugiej wielkie, drewniane biurko i lampka, pośrodku parawan, toaletka i krzesło – garderoba Marleny Dietrich.

    W ostatni weekend w ruinach Zamku Krzyżackiego odbył się spektakl inspirowany życiem  i twórczością wielkiej piosenkarki i aktorki, ikony XX wieku, kobiety, o której Ernest Hemingway powiedział, że jest jedyną, która wychodząc z samochodu, czyni ulicy zaszczyt, stąpając po niej –  Marleny Dietrich.

    Pomysłodawcą przedstawienia był scenarzysta, Józef Herold, reżyserem – Arkadiusz Buszko, a kierownikiem muzycznym – Piotr Salaber. Twórcy zestawili dwie kobiety – silną, stanowczą, przesiąkniętą seksappealem – Dietrich (Katarzyna Matuszak) oraz zapatrzoną w gwiazdę, próbującą uzyskać odpowiedź na pytania, których „błękitna anielica”  całe życie unikała, dziennikarkę – Rosi Wisental (Joanna Matuszak). Spektakl dowiódł, że słowa: „jestem po to, by mnie kochać” mówią o Marlenie wszystko. Aktorka, mimo swojej twardej, ekstrawaganckiej, buntowniczej czy nawet obrazoburczej postawy, okazała się kobietą samotną, pragnącą prawdziwej miłości. Poza jaką przyjęła była więc pozorem.

    Podczas recitalu usłyszeliśmy największe przeboje niemieckiej piosenkarki, między innymi: „Lili Marleen”, „Falling in Love Again”, „Ich bin die fesche Lola”, „Johnny” oraz „Where Have All the Flowers Gone”.

    Karolina Bednarek


    • RSS
    • Gadu-Gadu Live
    • Twitter
    • Blip
    • Śledzik
    • Facebook

Dodaj komentarz