RECENZJA / Thymos

  • csw-piotrowski-thymos_mail- (foto)

    Dodano: 10:38 13 grudnia 2011

    Kategorie: Recenzje, Wiadomości

    Tagi: , ,

    „Thymos. Sztuka gniewu 1900-2011″,
    28 listopad 2011 – 15 styczeń 2012, CSW „Znaki Czasu” w Toruniu

    I rozbili zabawę

    28 października 2011 roku w Centrum Sztuki Współczesnej otwarto wystawę zbiorową „Thymos. Sztuka Gniewu 1900-2011″. 120 prac polskich artystów żyjących i tworzących w minionym i obecnym wiekach i kojarzonych ze sztuką elitarną, jak i popkulturą. Cel: zobrazowanie historii i ewolucji gniewu, jako rodzaju porywającej i inspirującej siły życiowej – dla KT pisze Magdalena Kus.

    Począwszy od ruchu niepodległościowego, przez kult marszałka Piłsudskiego, legitymizację nowych władz po II Wojnie Światowej, przez czasy postkomunistyczne, kończąc na wydarzeniach w Smoleńsku w 2010 roku. Tym samym we wnętrzach wystawienniczych CSW została zebrana imponująca w zróżnicowaniu i niezykle ciekawa w treści ilość eksponatów.

    Zainteresowanych zachęcam do rychłego wybrania się do galerii. Już dziś wiadomo, że nie wszystkie prace pierwotnie zawarte w instalacjach dotrwają do 15 stycznia 2012, na kiedy przewidziano finisaż. Ale o tym za chwilę.

    Ten znak zapytania pojawił się w związku z kontrowersyjnymi słowami kuratora podczas konferencji prasowej.

    To wypowiedziane spokojnie, ale będące manifestacją własnego gniewu orzeczenie, że kurator wierzy w państwowy spisek i zamach na życie ówczesnego Prezydenta RP (L. Kaczyńskiego), a Premiera naszego kraju uważa za zdrajcę, okazały się nie być wpisującą się w działania artystyczne prowokacją. W związku z tym część artystów (Bednarski, Berdyszak, Czerepok, Grzyb, Robakowski, Ska, Wasilewski) wystosowała „list otwarty”, w którym zaprotestowali przeciwko nieuczciwemu wykorzystaniu prac:

    Znając dorobek kuratorski i krytyczny Kazimierza Piotrowskiego w dobrej wierze zgodziliśmy się na udział w organizowanej przez niego wystawie. Nie wyraziliśmy jednak zgody na to, by wystawa służyła za pretekst do wygłaszania teorii spiskowych dotyczcych zarówno świata sztuki, jak i polityki. Nie chcemy, by nasz udział w tej wystawie rozumiany był jako poparcie dla poglądów wyrażonych przez kuratora. Przedstawiona przez Niego interpretacja wystawy w sposób drastyczny narusza autonomię artystyczną dzieła, co szczególnego znaczenia nabiera wobec prac artystów nieżyjcych.

    Szanując wszelką odmienność pogldów i popierając wolność ich głoszenia sprzeciwiamy się używaniu naszych prac do głoszenia tez jednoznacznie politycznych i ksenofobicznych.

    Także inni uczestnicy wystawy – Modzelewski, Sobczyk – wystosowali „list otwarty”, w którym stwierdzają, że kurator zawłaszczył całą przestrzeń interpretacyjną między dziełem artysty a widzem oraz, że autorzy pierwszego „listu otwartego” zabierając swoje dzieła z wystawy ostatecznie ją zlikwidują. Nie chcieli natomiast odnieść się wprost do poglądów wygłaszanych przez kuratora, ponieważ nie mogą orzec, która teoria jest lepsza – „spiskowa” kuratora czy „niespiskowa”  kolegów artystów. Zadali pytanie czy list wystosowany wcześniej przez ich siedmiu kolegów jest tym, co zapowiada. A więc czy faktycznie jest gwarancją szacunku wobec odmiennych poglądów i czy stanowi poparcie dla wolności ich głoszenia.

    Pojawił się jeszcze jeden głos: Nie podzielam poglądów kuratora i nie zgadzam się na spłaszczenie interpretacyjne wystawy, jakiego dokonał w komentarzach. Uważam, że sprowadzanie interpretacji wszystkich dzieł do ich wymiaru politycznego i propagandowego jest działaniem niezgodnym z interesem artystów i społeczną wartością sztuki.

    Co na to kurator wystawy, Kazimierz Piotrowski?

    - Przyjmuję do wiadomości decyzję artystów i ją szanuję – mówi Kazimierz Piotrowski. – Gdy pracowałem nad wystawą, wysłałem do artystów list intencyjny, w którym opisałem założenia tej prezentacji, włącznie ze sprawą tragedii w Smoleńsku. W żaden sposób nie zamierzałem nikomu narzucać swoich poglądów. Wystawa mówi o moim małym gniewie, ale jednocześnie wyraża obawy i gniew milionów Polaków.

    Gdyby orzeczenie kuratora można było potraktować wyłącznie jako działanie (para)artystyczne zmierzające do wywołania – w artystach a przede wszystkim w odbiorcach – Gniewu jako aktu uczestnictwa w wystawie, wówczas obcowalibyśmy z jedną z bardziej „zmyślnych” projekcji wystawienniczych. Niestety przez pojawienie się deklaracji politycznych tak nie jest, choć same prace na pewno warto zobaczyć.

    Dyrektor CSW – Paweł Łubowski – w odpowiedzi na listy oświadczył, że pretekstem do wystawy miała być rocznica ataków na WTC w Nowym Jorku a główną ideą projektu motyw klasycznego greckiego pojęcia gniewu Thymos. Galeria pragnie i musi zachować neutralność.

    Dyrekcja CSW czekała na rozwój wydarzeń. Ostatecznie Krzysztof M. Bednarski, Marcin Berdyszak, Hubert Czerepok, Ryszard Grzyb, Józef Robakowski, Aleksandra Ska, Marek Wasilewski swoje prace usunęli.

    Gniew na gniewnej wystawie. Co o niej samej można powiedzieć? Jest próbą nakreślenia artystycznego spektrum, kumulującej się ewolucji „gniewu słusznego”. Spotykamy marszałka Piłsudskiego i grupę Behemoth. Radziecka flaga powiewa obok swastyki. Instalacje z drutów i obitych gwoździami płotóch, skrytych pod ciemną plandeką, prowadzą nas przez zakręty burzliwej historii. Zwłaszcza ta polska, najnowsza, znajduje tu szerokie pole interpretacyjne. Obok sowieckich karykatur oglądamy film Romana Polańskiego „Rozbijemy zabawę”, który swego czasu wywołał… gniew władz uczelni. Efekt? Polańskiego z niej wydalili.

    Sztuce wysokiej nie przystoi hołdować zasadzie „strumienia mówienia o”, „byle mówienia” bez względu na zabarwienie i kontekst. Tak się jednak zdarzyło w wypadku thymos – słusznego gniewu. Niesłusznie, bowiem sporą krzywdę wyrządzone i artystom, i placówce. Efektem pobocznym stała się natomiast duża popularność tematu i wiele publikacji o.

    Zapraszamy zatem kulturalnie i bez prowokacji. Jedna z ciekawszych.

    Magdalena Kus

    video: Marcel Woźniak

    http://kulturalnytorun.pl/wydarzenia/csw-thymos-sztuka-gniewu-1900-2011


    • RSS
    • Gadu-Gadu Live
    • Twitter
    • Blip
    • Śledzik
    • Facebook

2 komentarzy to “RECENZJA / Thymos”

  1. PB pisze:

    Polańskiego za „Rozbijemy zabawę” nie wydalono. Była afera ale nie sięgnięto po ostateczne środki. Pozdrawiam

  2. Jacek Adamas pisze:

    Ponownie zwracam uwagę szanownych redaktorów Obiegu i innych pism i blogów na pomijany przez nich problem cenzury i autocenzury, który został ujawniony podczas wystawy Thymos – „Cenzorzy na kierowniczych stanowiskach w instytucjach kultury – znak czasu” Czyżby oczywistość knebla miała mniejsze znaczenie od głoszonych przez kuratora treści, które zawarł w liście intencyjnym do zapraszanych artystów co otwarte i uczciwe a spotkało się z inwektywami. Poniżej ciąg dalszy korespondencji z Dyrektorem CSW Pawłem Łubowskim, który ocenzurował moje listy otwarte z 4 i 6 listopada nie umieszczając ich na stronach CSW.
    W dniu 2011-11-13 20:11:40 użytkownik Paweł Łubowski napisał: „Przecież jest umieszczony już jeden Pański list otwarty na stronie CSW. Strasznie Pan płodny w pisaniu listów otwartych. Tylko zazdrościć Pozdrawiam PŁ”
    Odpowiedź. Szanowny Panie Pawle, rzeczywiście umieścił Pan manifest z-dada-styczny skierowany do uczestników wystawy, którym i obywatel artysta Paweł Łubowski stał się ujawniając swoje polityczne poglądy przez włączenie się w prowokacyjną próbę upolitycznienia wystawy, zaś list otwarty 1 i 2 były skierowane do osoby publicznej i apolitycznej do Dyrektora CSW w Toruniu. Zatem gdy kolega Dyrektor wróci z urlopu proszę go zawiadomić o wystąpieniach obywatela artysty uczestnika wystawy. Możecie też Panowie ustalić wspólne stanowisko. Proszę przy okazji o przekazanie Panu Dyrektorowi CSW zapytania czy ww. stanowisko, które piastuje jest związane z respektowaniem zasad -jakich i kto je ustalił? Jacek Adamas

Dodaj komentarz