RECENZJA: Tlen

  • tlen (foto)

    Dodano: 16:13 9 lutego 2010

    Kategorie: Recenzje, Wiadomości

    Tagi: ,

    - Nieważni bohaterowie, nieistotna ich historia, nie liczy się złudzenie jakiejś fikcyjnej rzeczywistości. Znaczenie ma tylko to, co na powierzchni ? estetyka kadrów, porywający rytm, zabawy montażowe, zręczna manipulacja słowem – pisze Joanna Tercjak z Kulturalnego Torunia o słynnym “Tlenie” Iwana Wyrypajewa

    PASJA WYRAŻANIA

    Bez względu na to, czy postmodernizm jest kategorią trafnie opisującą nastroje i zjawiska współczesnego świata, czy też stanowi sztuczny konstrukt, jak twierdzą niektórzy (a ich szeregi rosną), trudno zaprzeczyć, iż wciąż znaczna część naszej kultury to radośnie, to znów desperacko nurza się w jego grząskim gruncie. Podchwytliwe pytanie numer jeden, a zarazem podstawowy dylemat współczesnego twórcy brzmi: ?jak wyrażać, skoro wszystko już było?? Drugi film młodego Rosjanina dowodzi, że cień szansy na znalezienie odpowiedzi kryje się w sposobie stawiania tego pytania, w jego pierwszym słowie. No właśnie, jak?

    Wyrypajew, reżyser wywodzący się z teatru, by wydobyć z autorskiego tekstu cały filmowy potencjał, postawił na poetykę muzycznego koncept-albumu. Muzyka i obraz, rytm montażu i efektowne zdjęcia nadają całości kształt spójnego ciągu wideoklipów. Ale to nie wszystko ? teledysk przeplata się z quasi-fabularną opowieścią, paradokumentalnymi wtrętami aktorskich monologów, niby wyrwanymi z kontekstu wycinkami z serwisów informacyjnych, ledwo czytelnymi fragmentami ascetycznej animacji. Całość układa się w dość intrygujący (śmiem twierdzić, że zamierzony) bełkot, z którego widz nieustannie usiłuje wyłowić strzępy sensu. Jednak tekst zdaje się kpić z takich wysiłków, bez przerwy balansując między ironią a banałem, zgrywą i pretensjonalnym filozofowaniem.

    Jeśli ktoś porwie się na streszczenie, o czym jest ?Tlen?, z pewnością szybko popadnie w zakłopotanie. W sferze tradycyjnie pojmowanej treści film oferuje nie więcej niż poszatkowaną historię miłości i zbrodni, niby zdegenerowaną dostojewszczyznę czy może współczesną parodię radzieckiej kinematografii ?o brzozach i polach?. Do tego parę ulotnych obrazków z życia zagubionej, naćpanej młodzieży dzisiejszej Rosji, których autentyczność już sami twórcy poddają w wątpliwość, korzystając z prawa autotematycznej wypowiedzi. I cóż, że Gruszka piękna, powabna, a nawet utalentowana? Nieważni bohaterowie, nieistotna ich historia, nie liczy się złudzenie jakiejś fikcyjnej rzeczywistości. Znaczenie ma tylko to, co na powierzchni ? estetyka kadrów, porywający rytm, zabawy montażowe, zręczna manipulacja słowem. I jawna sztuczność, wyzierająca z efektów komputerowych, z automatycznych powtórzeń, z błękitnej ramki wyznaczającej kadr.

    Powielanie banałów oraz miszmasz stylów mają wręcz wywrotowy charakter. Z recyklingu form ekspresji wyłaniają się efemeryczne sensy, zdolne na krótką chwilę wyzwolić ze stereotypowości wypowiedzi. Jednak taki gest wolności wiedzie w pustkę, gdyż u podstaw komunikacji leży przecież stereotyp, z czego autor świetnie zdaje sobie sprawę. Jego film to ?straceńczy zryw ku Nowemu?, jak powiedziałby Roland Barthes, ?zdolny posunąć się aż do destrukcji dyskursu? w imię rozkoszy wyrażania. Dzięki tej strategii to forma, a nie treść dzieła, zdaje się mówić coś o współczesnej duchowości. Bo tlen to potrzeba oddechu, życia, wolności. ?Tlen? to pasja wyrażania, w której (jak w spojrzeniu Karoliny Gruszki) kryje się nienasycona tęsknota za znaczeniem.

    Joanna Tercjak

    fot. Stowarzyszenie Nowe Horyzonty