FILM / Wymyk
-
Dodano: 21:59 26 grudnia 2011
Kategorie: Recenzje, Wiadomości
Tagi: Recenzje
„Wymyk”, reż. Greg Zgliński
Wina publiczna
Produkcja Grega Zglińskiego – „Wymyk” została oparta na noweli Cezarego Harasimowicza. To nie tylko kawał dobrego polskiego kina, lecz także poruszający i skłaniający do zadumy film w klimacie dramatów Krzysztofa Kieślowskiego. Film, który przedstawia historię niełatwą i tragiczną. Bo dotyka nas samych i każe zastanowić się nad kondycją moralną.
Bracia – Alfred i Jerzy prowadzą wspólnie firmę w małej miejscowości. Całkiem dobrze im się wiedzie, a jednak można między nimi zauważyć również i pewne animozje.
Obaj nieustanie walczą o dominację, rywalizują o pozycję „silniejszego brata” i akceptację ze strony ojca – szczególnie starszy. Kiedy pewnego razu po kłótni wspólnie wybierają się do urzędu skarbowego, napięcie między nimi jest wyraźnie wyczuwalne. Gdy podczas podróży są świadkami napaści chuliganów na dziewczynę, młodszy z braci (Jerzy) staje w jej obronie. Starszy zawodzi – reaguje poniewczasie. Cała jego brawura i odwaga ustępuje bierności, a Jerzy zostaje pobity i wyrzucony z pędzącego pociągu.
Pewność Freda zostaje zachwiana. Kiedy w obliczu prawdziwego niebezpieczeństwa tchórzy, stajemy się świadkami jego wewnętrznych rozterek. A to dopiero początek jego upokorzeń i strachu. Teraz zmierzy się z czymś o wiele gorszym niż cios opryszka. Zostanie wystawiony na osąd publiczny i dręczące pytania ojca.
Sam reżyser przyznaje, że jego bohater to człowiek, którego z łatwością moglibyśmy oskarżać. Jednak uczula nas, byśmy zastanowili się nad tym, jak sami zachowalibyśmy się w tego typu sytuacji. Alfred to bowiem postać najzwyczajniej w świecie… ludzka. Zrazu chcemy go atakować, po chwili jednak zaczynamy mu współczuć, wiedząc, że sytuacja ekstremalna stała się dla niego urzeczywistnieniem jego prawdziwego oblicza.
Kolejnym uczuciem dopadającym widza z ekranu jest wstyd. Wielowymiarowość historii pozostawia w refleksji i niedopowiedzeniu. Jak przyznał sam Greg Zgliński: Fascynują mnie różne interpretacje zakończenia. Jedni mówią: ten facet ma przechlapane, już nigdy nie pozbędzie się ciężaru. Inni mówią: w tym jest nadzieja, on teraz może zacząć od nowa.
Kolejną mocną stroną „Wymyku” jest doskonałe aktorstwo – szczególnie Roberta Więckiewicza, pod którego właściwie został spisany scenariusz. Więckiewicz zbudował portret człowieka winnego i ofiary zarazem. Z jednej strony bezczelnego i agresywnego, z drugiej… wycofanego i upokorzonego. We Fredzie dochodzi do wewnętrznego przełomu. Zaskoczony swoją postawą, bardziej dla ekspiacji rozpoczyna prywatne śledztwo. W słowach innych doszukuje się oczyszczenia swoich win, usprawiedliwienia ludzkiego odruchu.
W „Wymyku” panuje duszna atmosfera osaczenia i poczucia winy. Znaczące spojrzenia ludzi, ich milczenie okazują się boleśniejsze niż cios oprawcy. Widz nie czuje się bezpiecznie – i to nie tylko przez fabułę, lecz także na skutek świadomości, która budzi się, poruszona przedstawioną w filmie historią.
KNB









