RECENZJA: “Zbieram siebie”
-
Dodano: 19:13 23 lutego 2010
Kategorie: Recenzje, Wiadomości
Tagi: Recenzje, Zbyszek Filipiak
- W autorskich tekstach artystka zwierza się z uczuciowych wahań i trosk, ale mimo to ? a może właśnie tym bardziej dlatego ? do jej piosenek można się przytulić, odnaleźć ciepło i wsparcie w codziennych zmaganiach z rzeczywistością – pisze Zbyszek Filipiak z Kulturalnego Torunia o nowej płycie Elżbiety Adamiak “Zbieram siebie”.
Muzyczna hipnoza
Gdyby ogłosić ranking najbardziej kojących głosów świata, nie ma wątpliwości, że w czołówce uplasowałaby się reprezentantka kraju nad Wisłą, rodowita Łodzianka, Elżbieta Adamiak. Od połowy lat 70. komponuje i wykonuje piosenki, które przyjęło się określać mianem ?poezji śpiewanej?, ?krainy łagodności? (trudno o mniej medialne hasła A.D. 2010, prawda?). Nie ma sensu z tym polemizować, acz z drugiej strony szufladkowanie tej postaci wydaje się nietaktem. Ela Adamiak to osobne zjawisko, zadziwiająca muzyczna wyspa. Odurza spokojem, olśniewa autentyzmem, a przy tym nie stroni od tajemnicy, kusi melancholią. Dać jej gitarę a zahipnotyzuje księżyc.
Na ten album przyszło nam czekać aż 13 lat, przez ów czas jednak koncertowała, zwłaszcza w prowadzonej z mężem Andrzejem Poniedzielskim łódzkiej piwnicy artystycznej ?Przechowalnia?. Jednocześnie kolekcjonowała nowy repertuar, który złożył się na adekwatnie zatytułowany krążek ?Zbieram siebie?. W efekcie otrzymujemy materiał dopracowany, bez zbędnej nuty czy słowa.
Płyta ma szczególny charakter nie tylko z powodu tego, że aż tak długo trzeba było na nią czekać. Po raz pierwszy Adamiak próbuje swych sił jako autorka tekstów, czego efektem są trzy wyznania śmiało konkurujące z obecnymi tu poezjami Andrzeja Poniedzielskiego, Adama Ziemianina, czy nawet Osipa Mandelsztama. Aranżacyjnie i producencko to najbardziej dopieszczone dzieło artystki.
Dominują akustyczne instrumenty (fortepian, gitara, akordeon), barwnie doprawione sekcją smyczkową (Grupa MoCarta) i ?chórkową? (Trzy Dni Później). Melodyjne ballady nabierają jazzowego posmaku, zwłaszcza gdy okazuje się, że jedna z nich powstała do kompozycji szwedzkiego kontrabasisty Larsa Danielssona (?Forever Me And(r)You?), a wśród pianistów odnajdujemy nazwisko Wojciecha Majewskiego, autora pamiętnych interpretacji utworów Marka Grechuty.
Zaskakująco roztańczony przebój ?Trwaj chwilo trwaj? to duet z Adamem Nowakiem. Inny efektowny wokal męski pojawia się w ?Posiedzimy sobie razem w kuchni? (Krzysztof Kiliański), a z kolei ?Wywar z przywar? przedstawia szerszej publiczności głos Kasi Poniedzielskiej, córki naszej muzycznej bohaterki.
?Zbieram siebie, Zbieram siebie. Czas poczeka, choć uciekły lata. Nie dla Ciebie już. Otworzyłam w sercu nowe konto. Na które wpłacam siebie w ratach.? W autorskich tekstach artystka zwierza się z uczuciowych wahań i trosk, ale mimo to ? a może właśnie tym bardziej dlatego ? do jej piosenek można się przytulić, odnaleźć ciepło i wsparcie w codziennych zmaganiach z rzeczywistością. Pomaga zaakceptować przeżyte chwile, bez czego trudno otworzyć się na nowe. W samym środku mroźnej zimy warto posiedzieć z Elą Adamiak w kuchni, gdzie ?Czysta nafta tak słodkawo pachnie?.
Duże brawa. Jedna z najpiękniejszych i najmądrzejszych polskich płyt ostatnich lat.
Zbyszek Filipiak
Elżbieta Adamiak, ?Zbieram siebie?, 4ever Music/Warner Music Poland, 2009
28 lutego (niedziela) artystka wystąpi w toruńskim Dworze Artusa. Początek koncertu o godz. 18.




