RECENZJE: „Ja, też!”
-
Dodano: 15:18 3 lipca 2010
wydarznie pod patronatem kulturalnytorun.pl
Kategorie: Recenzje
Tagi: Filmy, Patronat KT, Recenzje, Tofifest
- „Ja też!” pokazuje jak cienka granica przebiega między troską a ubezwłasnowolnieniem, zarysowuje inny punkt widzenia na normy społeczne stworzone przez ludzi zdrowych, którzy – chroniąc chorych – muszą postępować wbrew ich woli – pisze Roksana Sitniewska o obrazie Alvaro Pastora.
Oczywiście, że wszyscy jesteśmy tolerancyjni. Wszyscy deklarujemy współczucie, sympatię, chęć niesienia pomocy. Przecież akceptujemy naszych upośledzonych i niepełnosprawnych pobratymców i niech ręka Boska broni, by ktoś próbował zaprzeczyć. Ale czy ma to jakiekolwiek przełożenie na realne sytuacje? Umiemy się wyzbyć lęku i uprzedzeń, choć na chwilę zejść z dumnie zajmowanego piedestału „normalności” i po prostu spróbować zrozumieć?
Antonio Naharro i Alvaro Pastor swoim filmem „Ja też!” pokazali, że osoby opóźnione umysłowo mają takie same potrzeby i marzenia jak większość z nas. Nie są naiwnymi, zagubionymi dziećmi, które należy traktować z wyrozumiałym pobłażaniem, lecz ludźmi obdarzonymi uczuciami, którym należy się szacunek, zaufanie i prawo do samodzielnego dokonywania pewnych wyborów. Obraz pozbawiony jest ambicji do wzbudzania litości, nie ma w nim niepotrzebnej egzaltacji, podkoloryzowanej hipokryzji ludzi zdrowych, którzy „zwracają uwagę na problem”. Twórcy filmu pozwalają nam zgłębić problem niejako od środka, oddając głos ludziom z zespołem Downa, spojrzeć na świat i relacje między ludzkie ich oczami.
Głównym bohaterem „Ja też!” jest trzydziestoczteroletni Daniel (Pablo Pineda), który mimo swojej choroby stara się prowadzić normalne życie. Nie jest to zadanie łatwe, zwarzywszy na fakt, iż nawet dyplom wyższej uczelni, błyskotliwość i rozległa wiedza, nie ułatwiają mu walki z powszechnymi stereotypami i uprzedzeniami. W pierwszej chwili nie potrafi się ich wyzbyć nawet Laura (Lola Dueñas), która wszak na co dzień obcuje z osobami z zespołem Downa, a mimo to rozpoczynającego pracę Daniela traktuje jak zagubionego petenta. Mężczyzna zakochuje się w koleżance z biura, jednak ona nie umie przezwyciężyć swoich oporów przed związaniem się z upośledzonym Danielem. Rodzina i znajomi jedynie utwierdzają go w przekonaniu, że nie ma szans na odwzajemnioną miłość, a uczucie do „normalnej” kobiety będzie dla niego jedynie źródłem cierpień i rozczarowań. Co więcej, para młodych ludzi dotkniętych zespołem Downa, która poznała się w szkole tańca prowadzonej przez brata Daniela, również napotyka na swej drodze wiele przeciwności. Matka dziewczyny nie chce, by jej córka prowadziła samodzielne życie u boku ukochanego, uważa że ta nie wie czym jest miłość i nie może stanowić sama o sobie. Daniel nie potrafi pogodzić się z tym, że ludzie z dodatkowym chromosomem posiadają w oczach społeczeństwa status pociesznych dzieciaków, nad którymi trzeba roztaczać troskliwą opiekę. Dlatego rozpoczyna walkę z powszechnym przekonaniem, że uczucia takie jak miłość, pożądanie czy chęć założenia rodziny są dla osób z zespołem Downa obce i niedostępne.
„Ja też!” pokazuje jak cienka granica przebiega między troską a ubezwłasnowolnieniem, zarysowuje inny punkt widzenia na normy społeczne stworzone przez ludzi zdrowych, którzy – chroniąc chorych – muszą postępować wbrew ich woli (jeśli w ogóle zdają sobie sprawę z jej istnienia). Antonio Naharro i Ávaro Pastor nie podpowiadają, jakie zdanie powinien wyrobić sobie widz po wyjściu z kina, nie opowiadają się za konkretnym rozwiązaniem poruszanych kwestii. Tworzą historię uderzająco szczerą, pozbawioną ozdobników, które przysłoniłyby meritum sprawy, a jednocześnie barwną, pogodną i pełną optymizmu. Nie chodzi bowiem o bezrefleksyjne wzruszenia, naiwną litość, która przecież niczego nie zmienia, a wręcz przeciwnie – jeszcze bardziej zamka nas w świecie podziałów i wyobrażeń nie popartych doświadczeniem. „Ja też!” pokazuje „ludzkie oblicze” chorych na zespół Downa, którego z różnych przyczyn wciąż tak mało wiemy.
Roksana Sitniewska









