TEATR / Indukcje
-
Dodano: 20:17 23 marca 2011
Kategorie: Recenzje, Spektakle, Wiadomości
Tagi: Spektakle, teatr, Wiktoria Wojtyra
Z CYKLU WRACAMY DO FESTIWALU KLAMRA
„Indukcje” i multiplikacje
Spektakl „Indukcje” lubelskiego Teatru Maat Projekt jest artystycznym zapisem konfrontacji umysłu i ciała, sytuacji fizyczności uspołecznionej, skazanej na dyktat wewnętrznego kontrolera. Tytułowe indukcje mają szanse zaistnieć tylko w akcie komunikacji, transferu emocji i uwolnienia ciała z potrzasków porządkującego umysłu. Na tkankę spektaklu składa się współbrzmienie wielu tworzyw. Traumatyczne doświadczenie kolizji fizycznego i psychicznego wymiaru człowieka ukazywane jest za pomocą tańca, multimediów, muzyki i słowa.
Formacja Maat Projekt eksploruje rozmaite techniki prowadzenia ciała, poszukuje praw rządzących sceną. W praktyce teatru wschodniego pęknięcie na styku zwykłych i pozacodziennych dyspozycji cielesnych jest dużo bardziej widoczne niż na Zachodzie. Choreografia spektaklu jest owocem spotkania Tomasza Bazana i Honzu Takamoru. Zainspirowani potencjałem tańca butoh, który jest rodzajem rytualnego zgłębiania obszarów nieuświadomionych, służącym budowaniu relcji z samym sobą, stworzyli kreację jednostki dążącej do samointegracji. Wrażenie zaangażowania i zwielokrotnienia w „Indukcjach” wspierają także nagrania video – kamera rejestruje ruchy aktorów na scenie, a widzowie oglądają je na żywo. Projekcja multimedialna jest tutaj na usługach ruchu, staje się metaforą wymaganego w tańcu butoh osiągnięcia podwójnego oglądu ciała – z zewnątrz i od środka.
Dwie męskie postaci, nagiego tancerza zapamiętale wykonującego męczącą sekwencję ruchów ( T. Bazan) oraz monologizującego eleganta (J. Poniedziałek), z pozoru wydają się autonomiczne. Szybko okazuje się, że są to postaci-emblematy dwóch wzajemnie dopełniających się wymiarów człowieka. Umysł odbiera kiedy niekiedy donosy z rzeczywistości ciała – elegant staje na głowie, uświadamiając sobie swój drugi wymiar, sygnałem zachwianej równowagi soma-psyche jest także symboliczne mocowanie się postaci.
Silnym akcentem zaznacza się monolog Poniedziałka o niewygodach podróży do Toskanii przez Austrię. Kanonada obelg pod adresem Austriaków, nerwica natręctw, mantrowana konieczność zamocowania rowerów – wszystko to z piętnem Bernhardowskim niestety nieco obciążyło ideologicznie spektakl, który w założeniu nie miał być ani trochę obrachunkowy. Zupełnie przypadkowo został włączony w dyskurs o austriackiej winie, a przynajmniej upodatnił się na taką interpretację.
Dwie narracje biegną symultanicznie – z wyczerpywaniem się monologu obserwujemy degradację ciała tancerza, który w regularnych odstępach pada i podnosi się. Sponiewierane ciało i udręczony umysł nareszcie są skomunikowane. Spektakl „Indukcje” przestrzega o niebezpieczeństwie identyfikowania z samym sobą tylko tego, co psychiczne.
Wiktoria Wojtyra / fot. Michał Kołosowski









