TEATR / Pascha dnia codziennego

  • th (foto)

    Dodano: 13:23 6 czerwca 2011

    Kategorie: Festiwale, Recenzje, Spektakle, Wiadomości

    Tagi: , ,

    Pascha dnia codziennego

    „W kategorii „Nowe miejsce teatralne” jury nagrodziło spektakl „Szyc” Teatru Barakah z Krakowa. W jury tegorocznego festiwalu zasiedli: Anna R. Burzyńska (krytyk teatralny), Piotr Kruszczyński (reżyser) i Krzysztof Globisz (aktor)” – tak brzmiał werdykt Jury podczas Festiwalu Pierwszy Kontakt. O wrażeniach ze zwycięskiego spektaklu pisze Wiktoria Wojtyra z Kulturalnego Torunia.

    „Szyc” krakowskiego Teatru Barakah jest pierwszą realizacją tej sztuki Hanocha Levina w Polsce. Reżyserka spektaklu, Ana Nowicka pozostała wierna tekstowi izraelskiego autora i  zrezygnowała z prób lepienia teatralnego Frankensteina – nie wyprała sztuki z lokalnego kolorytu ani nie starała się okraszać go polskością.

    Dla teatralnej socjety konwencja wodewilu często kojarzy się z tanią festynowością i obciachem. Tę dla wielu przebrzmiałą już konwencję Levin nasącza rubasznością, rozdmuchuje do imentu, w jednym kotle podaje wzniosłość podlaną ludzką pazernością, przekupnością i rozbuchanym witalizmem. Levinowski scenariusz jest jak świetnie rozpisana muzyczna partytura. Zadowala się kawałkiem podłogi, na której stoją stół i krzesła, a widzowie zgromadzeni wokół czują się jak starzy sąsiedzi zaproszeni na nie do końca darmową herbatę.

    „Szyc” na scenie jest pożywką dosłownie i w przenośni. Znojom związanym z wydawaniem córki za mąż towarzyszą codzienne rytuały, wyznaczane przez kolejne posiłki. Stół jest osią świata żydowskiej rodziny Pephesa Szyca (Kajetan Wolniewicz). Staje się symbolicznym obrazem biologizmu człowieka – nieposkromionej pożądliwości, żarłoczności i śmierci. To na nim jak najbardziej dosadnie poczyna się, podtrzymuje i kończy ludzkie życie. Levin, a w takt za nim Ana Nowicka, pokazują Żyda bez jarmułki i Holokaustu. Bohaterowie spektaklu wszystkie swoje bolączki i pragnienia komunikują wprost. Nie ma miejsca na psychologiczną wiwisekcję, a bilanse zysków i strat, jeśli są przeprowadzane, dotykają wyłącznie sfery materialnej. Stereotypowy żydowski ciułacz Pephes i jego potulna, zaniedbywana żona Cesia (Lidia Bogaczówna) przeklinają staropanieństwo córki. Po żmudnych i obciążających finanse rodziny negocjacjach między starym Szycem a interesowanym narzeczonym, Czerhesem Peltzem (Karol Śmiałek, obdarzona bujnym, falującym ciałem Szeprahci (Monika Kufel) w końcu przejdzie w jego posiadanie. Pokoleniowy spór starych i młodych  kończy się gorzkim remisem. Domowy patriarcha, Pephes, po przebytym wylewie wprawdzie opuszcza sedes-tron i zasiada przy stole, jego „panowanie” jest jednak karykaturalnie pomniejszone. Pyszałkowaty Czerhes wraca z wojny pod postacią ducha, który żywi się resztkami spadającymi pod stół. Umarli wracają do świata żywych, żywi umierają, a wszystkich ich gromadzi gościnny mebel.

    Piątym bohaterem przedstawienia są muzyczne kompozycje autorstwa Renaty Przemyk. Wokalistka przyprawiła spektakl Any Nowickiej klezmerskimi przyśpiewkami w stylu Brechtowskim. Niekiedy rzewne, innymi razy ożywcze i energetyczne songi Przemyk są muzycznymi kontrapunktami, komentarzami do urwanych monologów, każą z dystansem przyglądać się frymarczeniu wartościami, a  dosadność i biologizm ująć w metaforyczny nawias. Barakah znaczy błogosławieństwo – błogosławieni, którym udało się to śpiewająco.

    Wiktoria Wojtyra

    fot. Nika Tarnowska / blog Festiwalu Pierwszy Kontakt


    • RSS
    • Gadu-Gadu Live
    • Twitter
    • Blip
    • Śledzik
    • Facebook

Dodaj komentarz