TOFIFEST: Erratum
-
Dodano: 14:30 26 czerwca 2011
Kategorie: Filmy, Recenzje, Wiadomości
Tagi: erratum, Filmy, Karina Borkowicz, recenzja, Ryszard Kotys, Tofifest
„Erratum” bez erraty
Errata to wykaz błędów, które zostały zauważone już po wydruku. Obraz Marka Lechkiego to rzecz o życiowej erracie, którą można zrobić w każdej chwili. Nawet kiedy się ma, tak jak nasz bohater, zaledwie trzydzieści kilka lat. Bo na wytknięcie sobie pomyłek nigdy nie jest za wcześnie. Co do filmu, nie ma mowy o pomyłce. „Erratum” to bez dwóch zdań film bezbłędny.
Tak więc poznajemy Michała (bardzo dobry Tomasz Kot), o którym wiemy tyle, że ma żonę, pracę w biurze rachunkowym i Pierwszą Komunię syna w najbliższą niedzielę. I szefa, który właśnie oznajmia mu, że ma odebrać jego samochód ze Szczecina. Ze zdawkowych dialogów bohaterów wynika, że Szczecin to rodzinne miasto Michała, gdzie wciąż mieszka jego ojciec, z którym pozostaje w nie najlepszych relacjach. Michał postanawia mieć tę wizytę jak najszybciej z głowy: zamienia kilka słów z dawno niewidzianym kolegą, jeszcze mniej z ojcem i … jedzie z powrotem. Nie dane jest mu jednak ujechać daleko. Po drodze potrąca bezdomnego, który umiera na stole operacyjnym. Samochód trafia do warsztatu, a Michał na policję. Szybko rozgrzeszony przez miejscowego policjanta mógłby wziąć nogi zapas i wrócić do żony, biura i Pierwszej Komunii syna. Nic z tego. Trudności związane z powrotem zaczynają się piętrzyć i Michał musi zostać w mieście, do którego nie chciał przyjeżdżać i które chce natychmiast opuścić. Jeśli jednak mamy nadzieję na sentymentalną podróż w proustowskim stylu, to się zawiedziemy. Bliżej jej do sennego koszmaru, w którym powracają upiory przeszłości: konflikt z ojcem (doskonały Ryszard Kotys), którego przyczyny możemy się tylko domyślać, zawiedzione nadzieje i pogrzebane ambicje (szkoła muzyczna i gra w zespole). Dojmujące poczucie uwięzienia w tym złym śnie sugestywnie oddają powolne sekwencje prozaicznych czynności wykonywanych przez Michała w znienawidzonym mieszkaniu ojca. Dopełnieniem posępnego nastroju naszego bohatera jest ponury obraz miasta; Lechki każe mu błąkać się po najbardziej brzydkich zakątkach Wrocławia, który udaje Szczecin. Z czasem jednak koszmarna wędrówka zamienia się w podróż w poszukiwaniu straconego czasu. Znamy już to: bohater w wyniku nieoczekiwanego splotu wydarzeń wraca do rodzinnego miasta, by przeżyć swoiste katharsis. U Lechkiego nie ma, na szczęście, tandetnych sentymentalnych obrazków czy pretensjonalnych wzruszeń. Film jest w dużej mierze niedopowiedziany, przemilczany, pełen momentów zawieszenia, a nawet przestojów. Wszystko to jednak bardzo sugestywne – w końcu errata do trzydziestu kilku lat życia nie może rodzić się szybko i „na kolanie”. Lechki konsekwentnie prowadzi narrację: „przebudzenie” Michała odbywa się bez fajerwerków, tak jak w skupieniu odbywała się jego ucieczka od przeszłości. Przemiana bohatera, czy raczej jego dojrzewanie do ułożenia erraty do dotychczasowego życia pokazane zostało bardzo subtelnie. Tak bardzo, że w pewnym momencie nie jesteśmy nawet pewni, czy na sporządzeniu listy błędów się nie skończy.
A przecież errata to wykaz błędów zauważonych i naprawionych. Próba naprawienia pierwszego wyraźnego błędu, jakim jest potrącenie bezdomnego, czyli ustalenie jego tożsamości staje się tak naprawdę punktem wyjścia do poszukiwania własnej tożsamości. Nie ma tu spektakularnych momentów zwrotnych, za to z niebywałą precyzją wprowadzane są szczegóły (pies bezdomnego, zatkana wanna), z których Michał jakby na nowo buduje swój świat, a co za tym idzie siebie samego. I osiąga sukces: nie tylko dowiaduje się, kim był bezdomny NN i odnajduje jego syna, ale też odnawia znajomość z dawnym kumplem i wreszcie – nawiązuje nić porozumienia z ojcem. Co jeszcze zrobi? Tego możemy się jedynie domyślać, Lechki nie podpowiada.
Próżno szukać w „Erratum” reżyserskich grzechów: tak wyważonego i oszczędnego w środkach wyrazu obrazu dawno w polskim kinie nie było. Errata to lista błędów zauważonych. Na szczęście film Lechkiego jej nie potrzebuje.
Karina Bonowicz
Spotkanie z Ryszardem Kotysem po filmie „Erratum”
30.06. godz.: 17:00
Baj Pomorski, sala B.http://www.tofifest.pl/
http://www.facebook.com/tofifest
http://festiwaltofifest.blogspot.com/









