WYWIAD / Wojciech Bąkowski
-
Dodano: 14:01 13 września 2011
Kategorie: Recenzje, Wiadomości
Tagi: Muzyka, muzyka alternatywna, Wiktoria Wojtyra, wywiad
Szumy, zlepy, ciągi. Rozmowa z Wojciechem Bąkowskim, połową zespołu Niwea i hmmm…. np. laureatem Paszportu Polityki. Z miłym i już niemłodym człowiekiem rozmawia Wiktoria Wojtyra.
(A zaczęło się od komunikatu z wieży i od „Aviatora”)
Wojciech Bąkowski: Bardzo lubię Leo DiCaprio. To jest gówniarz, który wyciągnął tyle, ile się da z urody gówniarstwa. Piękne. Dobry aktor.
Wiktoria Wojtyra: Roger, roger that.
Ale tego hasła nie znam, mimo, że się interesuję lotnictwem.Pod jakim względem?
Zawsze wiem, jakim typem samolotu lecę. Myślę, że latanie to rodzaj przesady w realizowaniu swoich chęci. Nie dowierzam, że to działa.Pycha?
Nie, w żadnym razie, trzeba to robićA kiedy jest pycha?
Nie ma, trzeba robić. Mimo wszystko. Jak nie można robić, to jest koniec. Koniec wszystkiego.A ten ptak (wskazuję palcem na zagłębienie w dłoni Wojtka)?
Mewa. Wszystkim się nacieszy. Śmieciami nawet. Mewa to logo Niwei.Podobają ci się ptaki?
Tak.Znasz na pewno cudowronki!
Tak, znam. Ale najbardziej lubię wróble. I gawrony.Czekaj. Znasz taką piosenkę o gawronie… „Chociaż gawron trochę siwy, ale zawsze urodziwy. Stąpa dzielnie…” – nie dośpiewam dalej. Musiałabym połączyć się z moją babcią.
Przypomnij sobie. Dziwne trochę to „siwy”. Gawron nigdy nie jest siwy. Jest taki czarny, że aż granatowy. Z wroną chyba autor pomylił.A propos podsłuchań – w trakcie twojego koncertu dobiegł mnie fragment rozmowy jakiejś pary. Mówi On: „ i znowu będziemy się kłócić?”- podziałało jak obuch.
Znasz Raymonda Carvera? – taki amerykański autor krótkich opowiadań. To jest jak z jego książki. On podawał takie fragmenty żyć. Tak naprawdę nie mamy dostępu do naszych problemów, one się czasem przebijają w takich strzępach. I Carver, taki artysta przepiękny, na którego chcę zwrócić uwagę, zajmował się właśnie tym. Ja też się tym zajmuję. Białoszewski się zajmował. To jest taki rów tiptopowy, taka dolina, w której wszystko się zbiega w przestrzeń niewielką. Na jedną stopę.No to masz swój szyld – powiedzmy „liryka dnia codziennego”
Tak. Może być.Szukasz w tym schronienia?
Szukam ludzi, którzy myślą podobnie. Nawet martwych. Jak popisali książki, porobili filmy, to już na zawsze mówią. Szukam schronienia. Latam i chcę na chwilę przysiąść. Z podobnymi do mnie. Wróblami zwykłymi.Traktujesz swoją twórczość terapeutycznie?
Częstotliwość zadawania tego pytania każe mi odpowiedzieć twierdząco. Nie robię niczego, by sprawiać komuś przyjemność. Chcę czegoś innego.Masz poczucie misji?
Nie.To co chcesz osiągnąć?
Łażę z czymś, co nie wiadomo gdzie mi się rozleję, czy ja to wyrzucę za miastem, czy w mieście. Nie wiadomo jak to rozprowadzić. Szukam różnych sposobów.A twoja modlitwa („Klata piersiowa”)?
Modlitwa jest ostatecznością, kiedy nie wiesz już co robić, kiedy musisz sobie zrobić masaż mózgu. Są rzeczy w Tobie, do których nie masz dostępu. Brak dostępu jest bardzo podniecający. Chodzi o miejsca, których nie spenetrujesz. Masowanie ich, przez skórę przynosi ukojenie, choć nie znaczy to, że je poznajesz. Nigdy nie zaznasz tego w pełni, ale niespełnienie to obietnica dalszego ciągu.Nie mające końca krążenie wokół celu jest wytrawiające.
Nic lepszego nie dostaniesz. Gdzieś w trakcie krążenia po orbicie trzeba zdechnąć.To jak odpoczywać w małych antraktach?
Każdy znajduje na to własny sposób, ale nie chcę w tej kwestii radzić, bo nie jestem w tym najlepszy. Mam z tym problem. Bardzo duży – nie potrafię odpoczywać. Bardzo się męczę. Ledwowytrzymywanie odzwierciedla mój stan z ostatnich dni.Karmisz się tym, co kalekie, fokusujesz na detalu, który niejednokrotnie rani. A co z naturalnym dążeniem człowieka „w stronę światła”?
Ostatnio wszedłem do siebie, do domu, było ciemno zupełnie, nie zapalałem światła. Zobaczyłem przez okno, a było to prawie nad ranem, że u kogoś pali się światło w bloku naprzeciwko. Jedno tylko okno. Stałem w kuchni. Wycofałem się do przedpokoju i to okno widziałem tam już w perspektywie przedpokoju, przez kuchnię i przez szybę i całą przestrzeń, która mnie dzieliła od tamtego bloku. Wycofywałem się jeszcze. I widziałem je spod drzwi wejściowych i kiedy chciałem wyjść na korytarz, usłyszałem czyjeś głosy. Rozpoczyało się życie na klatce. Marzyłem o tym, żeby było jeszcze wiele pokoi cichych, w nieskończoność. Żeby jeszcze odchodzić i odchodzić. I oddalać się od tego światła, ale żeby nie tracić go z oczu. Żeby było zimniej i ciemniej. Nie udało się. Za krótkie miałem na to mieszkanie. Ale przyjemność wielka była z nietracenia kontaktu ze światłem, pomimo zapadania się w ciemność. Piękna zabawa. No i, skoro to mi przyniosło radość, to znaczy, że wzmacniam w sobie tęsknotę .Nie podejmujesz walki z entropią?
Ja ją ostatnio do siebie przyciągam. Ale może zacznę chcieć inaczej. Na zmienności opiera się każde przystosowanie. W obecnym stanie świadomości lgnę do braku. Przyklejam się do pustki.Jest w tym jakiś heroizm.
Tyle samo męstwa potrzeba w dążeniu do światła, żeby zrealizować coś, co cię przytrzyma przy życiu. Człowiek skupia się na formach budujących porządek. Mi się coś stało z tą funkcją. Nie działa mi albo działa inaczej.Jaki jest twój stosunek do ciała? Czy jako perfomer interesujesz się traumatyzacją ciała?
Bardzo lubię ciało. Człowiek jest piękny. Nienawidzę perfum, dezodorantów zapachowych i wszystkiego tego, w co ludzie owijają ciało.Jesteś redukcjonistą?
Uhm. Z naszej rozmowy musisz wykroić produkt. Znajdź formę najmniej pojemną.I to jest ta brzytwa Ockhama, którą tak chętnie stosujesz nawet na głowie?
Tak. Ale są też redukcjonizmy, na które się nie godzę. Jak np. stwierdzenie: ten człowiek ma dobrą energię. Można precyzyjniej opisać to, co nam się w człowieku podoba.Rozmawiała Wiktoria Wojtyra
Wojciech Bąkowski na Kongresie Kultury we Wrocławia chwali Zygmunta Baumana za elokwencję, wiedzę i ładny kaszel:









