Wywiad z Lexem Drewińskim

  • hirosima-appeals (foto)

    Dodano: 22:00 16 sierpnia 2010

    Kategorie: Recenzje, Wiadomości

    - Artysta nigdy tak naprawdę nie będzie zrozumiany, ale tu właśnie uwidacznia się jego siła. Nie jest złe to niezrozumienie. Artysta może poczuć się jak dziecko, które samotnie – gdzieś w kącie – bawi się swoimi zabawkami – mówi LEX DREWIŃSKI, grafik, którego plakaty można było niedawno oglądać w Centrum Sztuki Współczesnej.

    Magdalena Bońkowska: Zacznę od banału, ale często to właśnie w nim tkwi siła… Czym jest sztuka?

    Lex Drewiński: Wszystkim, całym moim życiem. Może banalna odpowiedź, ale zawiera w sobie prawdę.

    Na czym polega fenomen plakatu?

    Przede wszystkim na jasności przesłania. Plakat jest formą, która zbliża się do tego, by być bardziej zrozumiałą niż przekaz, który jest zawarty w każdym innym dziele. Jest to komunikacja międzyludzka za pomocą obrazu, a także przekazywanie głębszego przesłania. Bycie medium jest w plakacie zdecydowanie najważniejsze.

    Jakie cechy powinien posiadać plakat, aby mógł być uznany za dobry i wartościowy?

    Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Na tym właśnie polega jego siła, specyfika, a wręcz przekora, że na każdego oddziałuje w zupełnie inny sposób, każdy może go inaczej odebrać. Poza tym, że działa chwilowo, doraźnie – może zawierać w sobie coś uniwersalnego. Gdy wiadomość i przesłanie zostaną zdewaluowane, pozostanie obraz – grafika, która jest ponadczasowa. Dobry plakat powinien odróżniać się nieszablonowością, a odbiorca powinien chłonąć go za pomocą wszystkich zmysłów. Jego siła ma tkwić w prostocie, która intryguje i zmusza do zastanowienia.

    Jaki cel przyświeca organizacji takich wydarzeń jak Festiwal Plakatu i Typografii (odbył się w toruńskim CSW w maju br. – dop. red)?

    Plakat staje się ważną wiadomością. Festiwal Plakatu i Typografii pozwala na jej odbiór, a ponadto zwraca uwagę na poważne problemy i przykuwa uwagę. Nie będę ukrywał, że w moich pracach ta wiadomość ma charakter polityczny. Plakat ma odzwierciedlać życie, a w nim nie da się od niej uciec. Paradoksalnie, wszystko jest polityczne.

    Na czym polega rola artysty – społecznika?

    To zdecydowanie nieodłączna rola artysty. Dzieli się on z otoczeniem swoimi przemyśleniami, własną wizją i obserwacją świata. Staje się społecznikiem w momencie, w którym zaczyna demaskować otaczającą go rzeczywistość.

    Czy artysta jako indywidualista, nie czuje się często niezrozumiany przez społeczeństwo?

    Nigdy tak naprawdę nie będzie zrozumiany, ale tu właśnie uwidacznia się jego siła. Nie jest złe to niezrozumienie. Artysta może poczuć się jak dziecko, które samotnie, gdzieś w kącie – bawi się swoimi zabawkami, układa klocki. Patrzy na wszystkich z boku i nie musi brać na siebie żadnej odpowiedzialności. Jego życie to ciągła gra, frajda, a wszyscy wokół wydają się być tacy poważni. Dzięki percepcji obserwatora z zewnątrz – artysta patrzy na rzeczywistość społeczną w krzywym zwierciadle i wyłania z niej to co ukryte, niezauważone, bądź ignorowane.

    Wiele Pan w życiu dokonał i widział. Ma Pan bardzo bogaty życiorys i doświadczenie artystyczne. Które z nich wpłynęło najbardziej na Pański sposób postrzegania świata?

    Wbrew pozorom najwięcej uczą małe rzeczy, o których tylko pozornie się nie pamięta. Ja najwięcej nauczyłem się jako dziecko, kiedy zacząłem dostrzegać w jaki sposób zachowują się dorośli. Uważają się za mądrych i doświadczonych, a tak naprawdę postępują dziecinnie – ciągle grając i udając, to śmieszne… Ta obserwacja świata dorosłych wpłynęła na moje dalsze wybory, na to jaki jestem teraz. W życiu najważniejsza jest dla mnie sztuka, moja praca – robienie tego czego chcę. Dzięki temu kim jestem, mogę czuć się wolny, a każdy dzień niesie zupełnie coś innego.

    Czego nauczył się Pan pracując jako reżyser i scenarzysta w Studio Filmów Animowanych?

    Przede wszystkim tempa, szybkości ruchu. To właśnie ma w sobie plakat – niesamowite tempo przekazu i odbioru. Paradoksalnie, zupełnie inaczej niż w życiu, które często jest tego tempa pozbawione, a szkoda.

    Czy czuje się pan obywatelem świata?

    Tak – bo wszędzie czuję się jak w domu. Wszędzie się żyje: są ludzie, powietrze, smak, inspiracja.

    Czy ma pan swoją życiową filozofię?

    Owszem: cieszmy się, że nie jest gorzej… Może wydawać się, że wyznając taką filozofię hołduję pesymizmowi, lecz jest wręcz odwrotnie. Patrząc na dzisiejszy, zakłamany świat – duszę jeszcze w sobie iskierkę optymizmu.

    Rozmawiała Magdalena Bońkowska

    fot./ Fragment pracy Hiroshima Appeals, 1993 / Apel ku czci ofiar Hiroszimy, sitodruk – 70 x 100 cm. / źródło: http://www-users.mat.uni.torun.pl/~zbylo/menu.html


    • RSS
    • Gadu-Gadu Live
    • Twitter
    • Blip
    • Śledzik
    • Facebook

Dodaj komentarz