WYWIAD / Aberdeen

  • aberden (foto)

    Dodano: 00:26 9 stycznia 2012

    wydarzenie pod patronatem kulturalnytorun.pl



    Kategorie: Muzyka, Wiadomości

    Tagi: , ,

    WYWIAD z zespołem Aberdeen

    Mówimy: chodźcie się bawić!

    Perkusista projektuje okładki. Basista zawsze marzył o czaderskim graniu. Gitarzysta założył zespół, żeby móc w nim śpiewać. Dwaj ostatni na co dzień reprezentują Manchester. Ale w nocy z soboty na niedzielę cała trójka wsiada do samolotu i lecą. Dokąd? ABERDEEN!

    Wywiad z zespołem w składzie: Sławek Załeński (wokal, gitara), Marcin Treichel (perkusja) i Radek Kaźmierkiewicz (basista, także w Manchesterze)

    Marcel Woźniak: Ponad 400km na mapie dzieli Aberdeen od Manchesteru. Jaka to odległość w twoim przypadku?

    Sławek Załeński, lider zespołu Aberdeen, gitarzysta Manchesteru: Witam. Dystans między tymi szkocko-angielskimi miejscami nie jest może duży, ale w moim przypadku odległość jest olbrzymia. To dwa zupełnie odmienne zespoły. Aberdeen gra o wiele szybciej, jestem w nim też wokalistą. Cały pomysł, to krzykliwe teksty, zupełnie nie-manchesterowe, a dalej – szyba jazda, energiczna muzyka i nieprzejmowanie się. Absolutnie niczym. A poza tym mogłoby przecież chodzić o Aberdeen w USA…

    Jesteś anglistą. Nasuwa się pytanie o nazwy wszystkich kapel w twojej biografii. Do wspomnianych dwóch dołożyć trzeba jeszcze przecież Toronto. Fascynacje geograficzne?

    Sławek: Nie wiem czy to był dobry pomysł, ale już teraz się go trzymam (śmiech).

    Czyli?

    Sławek: Że nazwy zespołów, w których gram zahaczają o miasta. Zaczęło się od Toronto, ponieważ tak w istocie mówi się na Toruń.

    Jaki jest pomysł na Aberdeen?

    Sławek: Nie mamy pociągu do list przebojów. Liczy się tu i teraz.

    Na ostatniej płycie Manchesteru w pisaniu wspomógł cię Maciek Tacher. Tu 19 piosenek, wszystkie Twojego autorstwa. Dużo.

    Sławek: Kilka z nich pochodzi z roku 1997… Wtedy pisywałem właśnie takie jazgotliwe słowa. One podobnie jak melodie – powstają bardzo szybko. Niekiedy wystarczy kilka minut.

    Pytanie do Marcina. Niełatwo jest znaleźć kapelę z perkusistą i grafikiem jednocześnie w składzie. Skąd pomysł na tak świetną okładkę?

    Marcin: Nawiązuje do przekazu i charakteru, tego jak gramy. Nie ukrywam też, że rolę grał czas – nie było go, by zorganizować sesję fotograficzną. Ale coś postanowiłem na to zaradzić.

    Chłopakom się spodobało?

    Sławek: Jeszcze jak! Idealnie nas odwzorował!

    Radek: Zwłaszcza ciebie (śmiech).

    Marcin: Można połączyć przyjemne z pożytecznym. Na płycie jest też gra planszowa. Ot, komiksowy konspekt.

    Układanie melodii..?

    Radek: Pomysły aranżacyjne rodzą się oczywiście w trakcie, ale wszyscy wywodzimy się z punkowo-metalowego grania. Co innego, gdybyśmy mieli zacząć grać country. (śmiech) To by było trudne.

    Bo doszłoby jeszcze klaskanie.

    Radek: Kiedyś już miałem nawet wejść na mikrofon.

    Sławek: Ale on słuchał Kata, ja Dezertera. (pauza) I się nie dogadaliśmy (śmiech).

    Nie chciałeś?

    (śmiech)

    Numer  „Aberdeen”, to opener na płycie „Z soboty na niedzielę” .

    Sławek: Odpalasz CD, jesteś na przykład lekko pijany i słyszysz głośny refren: „Aberdeen”!! I od razu wiesz, jaką płytę kupiłeś…

    Basista: …i czy się nie pomyliłeś w zakupie! (śmiech)

    Wracają na chwilę do nazwy. Wpisując hasło „z soboty na niedzielę, aberdeen” w Google, znalazłem… bilety do UK. Zastanawiałem się, czy nazwa nie odnosiła się do tematów emigracyjnych.

    Sławek: Jesteś złośliwy, Aberdeen po prostu jeszcze nie jest aż tak znanym zespołem (śmiech). A tak serio, raczej chodziło o migrację ze świata żywych do umarłych podczas imprezy.

    Tak, tak, właśnie o to mi chodziło.

    Sławek: Głównie na imprezy chodzi się z soboty na niedzielę. To taki magiczny czas, kiedy trafiamy w jakieś inne miejsce. I wtedy szykujesz się do wyjścia, odpalasz płytę i łapiesz odpowiednie fale. Najlepiej wypij wcześniej kilka głębszych i nie próbuj przypadkiem analizować tekstów, bo nie o to tu chodzi. Niektórzy nawet się w Toruniu za to zabrali, co się kompletnie mija z celem, bo tu nie ma czego analizować. Przekaz jest prosty: bawmy się, skaczmy do góry podrywajmy dziewczyny, jeśli masz ochotę. Potem wróć do domu i tyle.

    A muzycznie?

    Sławek: Zawsze ciągnęło mnie do czadowego grania, czego nie mogłem realizować wcześniej – najpierw w Toronto, potem w Manchesterze. No i zawsze chciałem być wokalistą, co z przyczyn obiektywnych było niemożliwe, bo w ogóle nie potrafię śpiewać (śmiech) więc… musiałem założyć taki zespół, w którym będę mógł! (śmiech) Taki, w którym macha się szybko kostką do gitary i drze się do mikrofonu. Czy się fałszuje czy nie, nikogo to nie obchodzi (śmiech).

    Radek: To moje korzenie. Jak chodziliśmy na próby Manchesteru ze Sławkiem, zawsze chcieliśmy przyczadzić. Od słowa do słowa, od piwa do piwa, „załóżmy zespół” i, o. Aberdeen.

    Marcin: O, to moja! (pije herbatę)

    Nie macie radiowych planów, ale wydaliście singiel.

    Sławek: To jest skomplikowana sprawa. Swego czasu Darkowi, mojemu serdecznemu przyjacielowi (Dariusz Kowalski, wydawca HRPP – przyp. MW), powiedziałem o planach powrotu do takiego rockowego grania. Ale dodałem, że pewnie nic z tego nie wyjdzie, ale że chciałbym, że Aberdeen… Mówiłem wtedy „zagramy u ciebie koncert”. „Jasne, jasne, zobaczymy” – odpowiadał. I zagraliśmy. Ale… To jest  zespół, który nie będzie grany w radiu

    Radek: Do trzech razy sztuka! (śmiech – dot. Manchesteru i Toronto)

    No zaraz, coś tam by przeszło.

    Sławek: Ja się trochę sam z siebie śmieję (Sławek śmieje się – przyp. MW). Są takie piosenki, jak ta – „Jak jedwabiście dziś wyglądasz” (nr 4 na albumie, przyp. MW). Zaraz, tu jest pomyłka (konsternacja), powinno być „Jak zajebiście dziś wyglądasz” (śmiech). To piosenka, która może lecieć w radiu, przyznaję.

    Czym się kierowaliście wybierając kawałki na strony A i B winylowego singla?

    Sławek: Tym, żeby się jak najwięcej zmieściło! (śmiech) Oczywiście żartuję. To po prostu nasze ulubione.

    To ja jednak spróbuję coś z tych tekstów zanalizować.

    Sławek: A proszę cię bardzo. Ale weź poprawkę na perspektywę, powiedzmy zawianego gościa w toalecie.

    (pauza) Więc spytam o kobiety. Pełno tu ich pierwiastków, krzyczysz wręcz, że baby są jakieś inne.

    Sławek: Wiesz co, ja już jestem tak skończony w Toruniu (śmiech) i Polsce, jeśli chodzi o hasło „kobiety są złe”. Ciągle na nie narzekam, marudzę o tych biednych kobietach. Czemu? Ja nie wiem czemu… (Sławek przegląda tytuły utworów na okładce) O! Ale to na przykład jest pozytywne: „Laski też puszczają bąki” (nr 13 na płycie). Nareszcie ktoś odważył się to powiedzieć.

    (pauza) Tak, to jest nawet pozytywne.

    Sławek: Absolutnie.

    Marcin i Radek śmieją się.

    Z tego co czytałem, uczniowie mają cię za fajnego belfra. Ale czy nie będziesz miał komitetu rodzicielskiego na głowie?

    Sławek: Ale z jakiego powodu? Nie śpiewam przecież, że szatan do nasz pan. Poza tym brzydkie wyrazy są wypikowane, więc jest cenzura. Nie wzywam też nikogo na barykady ani do wojny. Wręcz odwrotnie! Mówimy: chodźcie się bawić! To płyta dla dorosłych. (pauza) Właśnie, dlaczego tu nie ma takiego oznaczenia?

    Marcin: Y…

    Czyli podręcznikowa sytuacja: uczniowie śpiewają na apelu do pani dyrektor, że jedwabiście dziś wygląda. Co robisz?

    Sławek: Ależ przyznaję im absolutną rację. Nasza pani dyrektor naprawdę wygląda bardzo ładnie. To kolejny prokobiecy tekst! (śmiech) Ta piosenka jest o tym, że bierzesz swoją dziewczynę nad morze, jedziecie samochodem, jest miło, nalewasz jej whisky, trzymasz ją za kolano i całą drogę mówisz, jak pięknie dziś wygląda. No i gdzie tu jest coś antykobiecego? (pauza)

    Marcin: Ale jak to. Pijesz i prowadzisz? (śmiech)

    Bo to taki samochód w lunaparku.

    Sławek: No jak Marcin możesz tekstu nie znać. Chodzi o to, że ty ją trzymasz za kolano, rozumiesz, zamiast za drążek skrzyni biegów, masz automat. Masz automat?

    Marcin: Nie…

    Sławek: Trzymasz ją za kolano, a to ona popija ten dżin.

    I prowadzi.

    Sławek: Dotykając kolanem… Nie, zaraz, to ty prowadzisz, jako… (pauza) To znaczy, ja prowadzę (śmiech).

    Prowadzi ten, który na tę imprezę idzie i odpala płytę przed wyjściem…

    Sławek: Nie no, teraz wyjdzie, że namawiamy do złego.

    Ależ nie, ja tylko chcę właśnie ustalić (śmiech).

    Sławek: No więc właśnie odwrotnie. Ty prowadzisz, a ona sobie popija. Dopiero później, jak już dojedzie, to ewentualnie… Gwiazdy. Można.

    Radek: Nawet trzeba! (śmiech)

    Co teraz? Na jakie sceny chcecie się wspiąć?

    Sławek: No właśnie my nie możemy się wspinać na sceny ani szczyty list, bo nam na tym nie zależy. Gramy sobie po prostu  dla przyjemności koncerty, do których nawet nie aż tak dużo dopłacamy.

    Marcin: Ja się codziennie wspinam, bo mieszkam na trzecim piętrze (śmiech).

    Sławek: Może to są właśnie drzwi do kariery!

    Radek: Te na trzecim piętrze? (śmiech)

    Sławek: Na tej płycie nie ma żadnej produkcji. Jest dokładnie to, co słychać. Tyle instrumentów, ile gra na koncercie. (pauza) No, może w jakimś numerze przez pomyłkę coś więcej się nagrało (śmiech)

    Rozmawiał Marcel Woźniak

    Album „Z soboty na niedzielę” zespołu Aberdeen wydało Hard Rock Pub Pamela Records.

    1.ABERDEEN
    2.ALE TY MÓWISZ NIE
    3.ZABIJ MNIE
    4.JAK ZAJEBISCIE DZIŚ WYGLĄDASZ
    5.FRAJER
    6.SERDECZNIE DOŚĆ MAM BAB
    7.RÓŻNICA GATUNKOWA
    8.WZKG
    9.OGARNIJ SIĘ
    10.Z SOBOTY NA NIEDZIELĘ
    11.ZNAJOMY W USTACH SMAK
    12.KĄT PROSTY
    13.LASKI TEZ PUSZCZAJĄ BĄKI
    14.MUSZĘ BYĆ ZUPEŁNIE SAM
    15.ŁOWCY PARKIETÓW
    16.RAZ DWA TRZY
    17.POKUSA
    18.JESTEM NAWALONY
    19.JAK JEDWABIŚCIE DZIŚ WYGLĄDASZ (RADIO EDIT)


    • RSS
    • Gadu-Gadu Live
    • Twitter
    • Blip
    • Śledzik
    • Facebook

Komentarze zostały wyłączone.