WYWIAD / Alicja Kmita
-
Dodano: 10:28 1 lutego 2012
wydarzenie pod patronatem kulturalnytorun.pl
Kiedy: w dniu 2012-02-01 godzina 11:00
Gdzie: Galeria 011/Od Nowa
Kategorie: Wiadomości, Wydarzenia, Wystawy
Tagi: Galeria 011, Mariusz Kaźmierczak, Od Nowa, wywiad, Wywiady
Ekspresje niemieckie w Galerii 011
Może to zdanie godne ignoranta, ale sztuka współczesna wywiera takie wrażenie, jakby jej jedynym celem było zszokowanie zwykłych zjadaczy chleba. Jeżeli nie wywoła kontrowersji, sztuką nie będzie. Balansowanie na granicy pornografii, obrazy ludzkich uczuć a czasami dobrego smaku odziera ją chyba z najważniejszej cechy – odbioru. Czasami jakiegokolwiek odbioru. Stąd też człowiek cieszy się jak dziecko, kiedy trafi jak na rodzynkę w cieście na coś pozytywnego.
18 stycznia w Galerii 011 w SKPT OdNowa odbył się wernisaż młodej artystki Alicji Kmity. Studentka III roku Wydziału Sztuk Pięknych na specjalności grafika warsztatowa w gorączkowych przygotowaniach do swojej pierwszej wystawy znalazła chwilę, aby Kulturalnemu Toruniowi w kilku słowach opowiedzieć o sobie i swoich pracach.
Mariusz Kaźmierczak, KT: Ekspresje niemieckie – skąd akurat taki tytuł dla Twojej wystawy?
Alicja Kmita: Pierwszym założeniem było powiązanie tytułu się z monotypią, bo jest ona moją specjalizacją na studiach. A polega ona głównie na tym, że matryce do wykonywanie druków nie pozwalają na zrobienie takich samych odbitek.
Dlaczego zatem tak bardzo nawiązujesz do motywu niemieckiego?
(śmiech) Powód jest jeden. Całość powstała w Hildesheim w Niemczech podczas wymiany studenckiej ERASMUS. Wszystko w nawiązaniu do monotypii metodą sitodruku.
Wybacz łopatologiczne pytanie, ale: czego?
Sitodruku, czyli jednej z metod nadruku, którą wykorzystuje się chociażby do wykonywania obrazków na koszulkach (w tym miejscu nastąpiła prezentacja tej części garderoby z logo ulubionego zespołu – MK). W wielkim skrócie chodzi o to, że na mocno naciągnięte sito z mikroskopijnymi otworami nalewa się farbę, ściąga jej nadmiar i generalnie prawie jest gotowe, bo – to co chcemy – odbija się na podłożonym pod sito papierze. Wcześniej jednak trzeba przygotować kalkę techniczną z projektem, jaki chcemy odbić i naświetlić w maszynie, aby uzyskać wzór na sito.
Spory postęp od czasu malowania glinką mamuta w jaskini…
Nie da się ukryć (śmiech). Faktycznie, w tej metodzie nie ma wiele tworzenia ręcznego.
Z tego co widziałem, aż trudno uwierzyć, że większość pracy nad Twoimi dziełami wykonuje maszyna. Widać w nich raczej typowo „ludzkie” zaangażowanie.
Słyszałam już wiele pozytywnych słów na ten temat. Może trochę nieskromnie powiem, ale moje prace są w pewien sposób niepowtarzalne. Przede wszystkim tła są szczególnie ważne, gdyż nawiązują do natury i wyglądają niemal jak żyjące. Ogólnie inspiracje czerpałam z natury. Wszelkie motywy roślinne, zwierzęce – wszystko wije się i jest bardzo swobodne.
Prawie jakby miało zeskoczyć do nas z obrazu.
Właśnie. Pełne życia.
Skoro to Twój debiut artystyczny, w jaki sposób sama byś zachęciła ludzi do odwiedzenia tej wystawy?
Współczesny człowiek zwraca uwagę na to, co żywymi barwami przyciąga wzrok, każdy ma dość codziennej szarzyzny. Takie są moje prace – kolorowe, po prostu. Nie jest to żadna wirtuozeria, nie ma tu głębokich podtekstów. Chciałabym, żeby każdy kto będzie oglądał moje prace poczuł się po prostu dobrze.
Już zupełnie na koniec trochę sztampowo ale nie mogę nie zapytać akurat w Twoim przypadku, jakieś marzenia, plany na przyszłość?
Przede wszystkim przeżyć do magisterki (śmiech). Czuję dużo zapału do pracy, a ta wystawa motywuje mnie jeszcze bardziej. Chciałabym realizować się w swoim fachu jako ilustrator czy też grafik. Największą radość sprawia mi jednak tworzenie plakatów – projektowanie czegoś, co zaistnieje w przestrzeni publicznej i każdy będzie miał do tego dostęp. Moim największym marzeniem jest to, żeby moją sztukę odbierali i rozumieli ludzie na ulicy.
Rozmawiał Mariusz Kaźmierczak
Kto chce się na własnej skórze przekonać, co Alicja zaserwowała w Galerii 011 ma czas do 20 lutego. Wstęp rzecz jasna wolny.









