WYWIAD / Giełda muzyczna
-
Dodano: 13:36 16 stycznia 2012
wydarzenie pod patronatem kulturalnytorun.pl
Kiedy: od 2012-01-18 17:00:00 do 2012-01-18 22:00:00
Gdzie: Lizard King
Kategorie: Imprezy, Wydarzenia
Tagi: Lizard King, wywiad
W najbliższą środę gratka dla fanów analogowych sprzętów, kaseciaków, wlepek i dobrego rock n’rolla. W Lizard Kingu chcą wskrzesić stare, dobre giełdy muzyczne.
Marcel Woźniak, KT: Czy kasety i winyle, to ten sam rodzaj sentymentu? Choć różne, zachwycają do dziś.
Michał „Powsi” Gajewski: Kasety były na pewno poręczniejsze (śmiech). Bo kiedyś cała branża muzyczna inaczej funkcjonowała, czuć było w tym wszystkim magicznego ducha. Era „empetrójek” i innych formatów cyfrowych wszystko zmieniła.
Kasety trzymałeś w jakimś specjalnie namaszczonym miejscu? Na przykład – klasycznie – w pudełku po butach?
I w takich, i w innych pudełkach. W latach 80. czy 90. stojaki na kasety były tandetne! (śmiech)
Używasz w domowym zaciszu kaseciaka albo adapteru?
Bardzo rzadko. Nie mam czasu aż tyle. A szkoda…
Pamiętne przedmioty z twojej kolekcji?
Cała masa. W zasadzie pamiętam każdy. Najbardziej utkwił mi „Vialotor” Depeche Mode, który przybył aż z Amsterdamu i był odsłuchiwany na koreańskiej wieży z Berlina Zachodniego. Kasetę z solowym materiałem Kazika pt. „Spalam się” nabyłem na targu w Ciechocinku za ówczesne 14 tys. złotych. Jak się okazało, była to wersja piracka. Mam ją do dziś jako dowód w sprawie (śmiech). Staszewski jest mocno uczulony na ten temat i nie dziwi mnie, że następny album zatytułował „Muj Wydafca”. Ta kaseta została kupiona już z hologramem, wydana był przez S.P. Records – firmę należąca do kolegi Kazika. Nie bez kozery artysta w refrenie tytułowego kawałka śpiewa (…) „mój wydawca jest złodziejem”. Aluzja tyczyła się zapewne niemiłych doświadczeń z poprzednimi „wydafcami”…
Skąd pomysł na giełdę? Samo słowo „giełda” można by wystawić przecież… na giełdzie właśnie, bo jest równie „retro”, co przedmioty na niej.
To wynika bezpiośrednio z potrzeby pielęgnowania tradycji. Pośrednio wiele rozmów, wspomnień z młodszymi kolegami. Postanowiłem zrobić eksperyment. Jaki będzie tego owoc, okaże się.
Będzie miejsce na resentymenty, czy raczej dzikie targi melomanów?
A to się okaże! (śmiech) Zapowiedziała się ekipa z HRP Pamela. Wiadomo, że wydają obecnie sporo albumów lokalnych zespołów na czarnych krążkach (o ostatnich z nich czytajcie TUTAJ – przyp. M.W.). Partnerem akcji jest firma „Parnas” – czyli komercyjna sala prób dla młodych kapel. Będą próbowali dotrzeć ze swoją ofertą do wykonawców, którzy nie mają gdzie ćwiczyć. Każdy, kto ma ochotę, wpaść oczywiście może!
Kto zagra, kiedy zwiną się stragany?
Kapela z Kutna – Ghetto. Kojarzą mi się trochę z Illusion. Nieźle wymiatają i będą gwoździem wieczoru. Mocne, energetyczne brzmienia!
Każda epoka przenosi kolejne nośniki do lamusa, by potem je z niego wyciągać. Spotkamy się za 50 lat na eStraganie z mp3 i discmanami?
Może być (śmiech). Nie będę wielkim prorokiem, jeśli powiem, że przyszłość należy do tzw. „self-publishingu”. Artyści czy agencje artystyczne własnym nakładem będą wydawać swoją twórczość. Na jakich nośnikach? Tego nikt nie przewidzi. Najważniejsze, żeby muzyka wtedy ciągle żyła.
Dzięki za rozmowę.
MICHAŁ GAJEWSKI, właściciel agencji koncertowo-reklamowej POWSINOGA.COM, event manager w Klubie Muzycznym Lizard King oraz manager zespołu Disparates.









