WYWIAD / Paraliż Band

  • rygielski (foto)

    Dodano: 14:20 14 października 2011

    wydarzenie pod patronatem kulturalnytorun.pl



    Kiedy: od 2011-10-14 19:00:00 do 2011-10-14 23:00:00

    Gdzie: Od Nowa

    Bilety: Bilety: 15/20 zł 14.10. godz.: 19:00

    Kategorie: Koncerty, Recenzje, Wiadomości, Wydarzenia

    Tagi: , , , ,

    - Życzę nam, by pasja, którą mamy nigdy nie gasła – mówi w wywiadzie dla Kulturalnego Torunia Krzysiek Rygielski, wokalista toruńskiego zespołu Paraliż Band. Dziś świętują 15 urodziny! Rozmawia Piotr Bewicz.

    Jak to wszystko się zaczęło?

    Krzysztof Rygielski*: Zaczęło się 15 lat temu, w 1996 roku i wówczas zalążek zespołu stworzyły cztery osoby. Był to Jędrzej Bączyk, Adam Rudy, Tomek Kreft i mój brat, Jarosław Rygielski. Chłopaki, poza Jarkiem, chodzili do V liceum i tam to wszystko się tak naprawdę zaczęło.

    W piwnicy i bez sprzętu?

    Dokładnie! W piwnicy „piątki” mieliśmy jednego eltrona na trzy gitary: bas, gitarę solową i gitarę rytmiczną do spółki z perkusją.

    Jeszcze wtedy nie graliście reggae?

    Absolutnie! To był w zasadzie taki początek początków i, nie ujmując oczywiście punkowym kapelom, były to najprostsze rytmy, jakie można zagrać. Taki trochę industrial rock, dużo dźwięków, nie zawsze poukładanych. Do rootsa, czyli reggae, które gramy obecnie, dojrzewaliśmy.  Ale już na pierwszej płycie pragnienia tworzenia właśnie takiej muzyki wybrzmiewały gdzieś w takich utworach jak „War in the babylon” czy  „Remember”.

    Wielu z nas słucha naprawdę różnej muzyki, ale jeśli chodzi o roots, to każdy z nas upodobał sobie właśnie ten stary nurt reggae, który grają już chyba tylko dziadkowie na Jamajce.

    Jest więc wasza muzyka zakorzeniona w ideologii?

    Muzyka reggae niesie ze sobą spory bagaż kulturowo-religijny, ale my staramy się czerpać tylko z muzyki. Wyłączamy ideologię rastafariańską. Marley poprzez swoją twórczość skierowaną zarówno do czarnych jak i do białych dawał do zrozumienia, że rastafarianizm jest dla wszystkich – nikt z nas nie wierzy w Hajle Selasje.

    Spory wątek o Paraliż Band znalazłem na forum o uprawie marihuany, która przecież jest kojarzona z muzyką reggae…

    Osobiście jestem zdecydowanie przeciw paleniu marihuany, mimo, że mogłoby się zdawać, że ktoś, kto tworzy taką muzykę powinien kopcić na potęgę. Dość dynamiczne doświadczenia z mojego życia sprawiły, że mój pogląd na ten temat jest zupełnie inny, niż sprzed siedmiu, ośmiu lat. W zupełności nie popieram.

    Czuję się też odpowiedzialny za fanów zespołu – zwłaszcza młodych ludzi, których poglądy w pewnych życiowych kwestiach nie są jeszcze dostatecznie uformowane. Nie mógłbym powiedzieć ze sceny czegoś, co mogłoby im w jakiś sposób zaszkodzić, ale jednocześnie staram się ich nie moralizować.

    Dziś zespół liczy 12 członków, co świadczy o jego sporej mobilności. Jaka jest historia tych migracji?

    W 1997r. z zespołu odeszły Monika Kinal i Darek Gerc, którzy wyjechali do Warszawy. A że ja już wówczas chodziłem z bratem na próby, oglądałem ich zachowania, to jak grają, tworzą, co bardzo mi imponowało, pomyślałem, że to właśnie może być to, co chcę robić. Zresztą myślę, że to poczucie przyszło nieco wcześniej, kiedy śpiewałem w kościelnym chórze… no, ale wróćmy do składu zespołu.

    Po tym, kiedy z zespołu odeszła Monika, wsparła nas sekcja dęta wraz z Mają, zaś do Stanów na doktorat wyjechał Tomek Kreft, czyli gitara rytmiczna, a na jego miejsce przyszedł Śliwa, którego notabene polecił sam Tomek, wierząc, że to właśnie Śliwa jest tą odpowiednią osobą. Później pojawiła się Alina Nadolna, czyli klawisze. Potem doszedł Bartek, Przemek….  Rozszerzanie składu zespołu zawsze wynikały z potrzeby poszerzania instrumentarium, które potrzebne było, żeby grać właśnie taką muzykę, jaką sobie zaplanowaliśmy.

    Zespół dalej będzie się rozbudowywał?

    Na dzień dzisiejszy myślę, że już mamy komplet. Czasami gościnnie na nasze koncerty zapraszamy naszego byłego klawiszowca Jasia Gembale, który obecnie gra w Dubska. Dodatkowy klawisz zawsze ubogaca rootsowo takie nasze dążenia w stronę The Wailers.

    Ciężko, by w tak licznym zespole i przez tak długie lata nie było fermentu?

    Ferment oczywiście jest! To jest myślę normalna dynamika życia, że tam, gdzie spotyka się dwóch, trzech ludzi, tam zawsze różnica charakterów i czasami poglądów na wiele różnych tematów powoduje, że ludzie w którymś momencie się ścierają. A my się ścieramy już od nastu lat! Ale mimo równych wielu perypetii, trwamy razem dalej. Bardzo blisko jesteśmy ze sobą prywatnie i to nam pomaga. W Polsce mało, który zespół w tak licznym składzie trwa tak długo. No umówmy się, nasz skład zamknął się przeszło osiem lat temu, a wszelkie zmiany były zawsze wynikiem konieczności, nie zaś niezgody w zespole. Fundamentem, jak powiadam, jest przyjaźń, która nas związała. Byliśmy na swoich ślubach, chrztach swoich dzieci, nawet na porodówce!

    Artiss YouTube Embed: The YouTube ID of vpBwF0nXlX0 is invalid.

    Dlaczego Toruń?

    Wielu z nas poświęcając się zespołowi zdecydowało, żeby zostać tutaj i podtrzymywać ten ogień właśnie w Toruniu. Staraliśmy się zawsze móc to wszystko jakoś połączyć. Jędrzej, który przez pięć lat studiował na łódzkiej filmówce kombinował jak mógł, żeby tylko móc z nami przez ten czas studiów działać z nami… Wybór zespołu, jako pewnej życiowej ścieżki bardzo nas z Toruniem związał. Osobiście bardzo lubię Toruń. Oczywiście, są pewne rzeczy, jeśli idzie o kulturę, które w Toruniu mi się nie podobają, ponieważ są silnie związane z polityką, a to jest złe… Ale ogólnie zawsze w Toruniu nas wspierano, także ze strony władz miasta.

    Nie macie poczucia, że Toruń to wasza stracona szansa? Że np. w Warszawie moglibyście osiągnąć więcej?

    Nie. Wielu nas pytało, dlaczego nie mamy ambicji na jakąś wielką publikę. To, oczywiście, jest fajne i przyjemne, kiedy ludzie ciebie i twoją muzykę znają, ale my po prostu chcemy robić to, co lubimy. Mnie wzrusza fakt, że wiem, że jest ktoś, kto spokojnie sobie siedzi w pokoju i słucha naszej muzyki. Wiem wtedy, że istniejemy i ludzie nas znają, mimo braku Paraliż Bandu na billboardach czy w szerokich mediach. A kiedy ktoś pisze, że 10 lat temu na naszym koncercie poznał swoją żonę to łza się w oku kręci… Wielkiej sławy trochę bym się obawiał.

    Zabawna anegdota z tych 15 lat zespołu? Opowiedz tę drugą, mniej śmieszną, bo pierwszą to wiadomo – trzeba zachować dla siebie!

    No więc sytuacja: koncert w Bełchatowie, bardzo zresztą udany. Rudy, perkusista, jakiś czas przed występem złamał obojczyk i cały tułów miał zagipsowany łącznie z ręką – mógł ruszać tylko nadgarstkiem uderzając w werbel. I tak w tym gipsie przegrał cały koncert! Wzbudziło to niemały śmiech i zdziwienie, że ktoś gra w takim gipsie, zwłaszcza na perkusji!

    Artiss YouTube Embed: The YouTube ID of 3DYSLn7Ecss is invalid.

    Zdarzały się sytuację, że chciałeś powiedzieć sobie „dość!”?

    Miewałem momenty, w których zastanawiałem się nad tym, czy to, co robię ma jeszcze sens. Czy ja wychodząc na scenę nie odgrzewam kotleta, czy jestem cały czas autentyczny, czy nie okłamuję tych ludzi. Zawsze wtedy dochodziłem do wniosku, że bardzo chcę to robić. Że jednak nikogo nie oszukuję i wciąż pragnę przekazywać im to, co ja doświadczam i to, co oni mogą za sprawą muzyki doświadczać. Ktokolwiek zresztą kiedyś tworzył muzykę powie ci, że jest to po prostu uzależniające. Tego się nie da nie kochać.

    Będą jakieś muzyczne niespodzianki na jubileuszowym koncercie w postaci nowych kawałków?

    Oczywiście! Zagramy np. kawałek, który owszem, raz już zagraliśmy na koncercie w Ostródzie, ale w składzie niekompletnym, więc nie wszystko do końca w nim zostało powiedziane. No a poza tym oczywiście goście, którzy nadadzą naszym utworom zupełnie inny wymiar!

    Szykujecie nową płytę?

    Materiału jest już dostatecznie wiele i mamy nadzieję na czwarty krążek już niedługo. Co to będzie? Chcemy podać nowy smak kawy w starym kubku!

    Czego byś sobie życzył na najbliższe lata?

    Żeby ta pasja, którą mamy nigdy nie gasła. Żeby nie zmieniając swojego wnętrza i swoich serc umieć dawać cały czas coś nowego.

    Rozmawiał Piotr Bewicz

    www.paralizband.art.pl

    Paraliż Band i Goście, koncert z okazji 15lecia zespołu
    Bilety: 15/20 zł
    14.10. godz.: 19:00

    Od Nowa
    ul. Gagarina 37a
    www.odnowa.umk.pl

    odnowa@umk.pl
    tel. (56) 611 45 93
     


    • RSS
    • Gadu-Gadu Live
    • Twitter
    • Blip
    • Śledzik
    • Facebook

1 komentarz to “WYWIAD / Paraliż Band”

  1. Ania pisze:

    Bardzo fajny wywiad! Żałuję, że dziś nie mogę być na ich koncercie!:(

Dodaj komentarz